17 października
czwartek
Wiktora, Marity, Ignacego
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Co z naszym rolnictwem?

Ocena: 4.9
750

Ogórki w cenie bananów, pietruszka i cebula przebiły szparagi, a wiśnie – brzoskwinie i pomarańcze. Trudny rok dla konsumentów, ale i dla rolników. Dlaczego musimy tyle płacić?

Fot. ks. Henryk Zieliński / Idziemy

Według GUS, tegoroczne zbiory owoców są już teraz oceniane na niespełna 3,9 mln ton, tj. o blisko jedną czwartą mniej od produkcji roku poprzedniego. Chociaż ostania zima była łagodna, to fale przymrozków, jakie wystąpiły w drugiej połowie kwietnia i w pierwszej dekadzie maja, w wielu sadach spowodowały uszkodzenie kwiatów i zawiązków. Z kolei z powodu suszy glebowej i bardzo wysokich temperatur w czerwcu nastąpił wyjątkowo duży opad zawiązków.

 


SKĄD TE CENY?

W tym roku warzyw będzie o 9 proc. mniej niż przed rokiem – szacuje GUS. – Jeśli chodzi o warzywa, to w ubiegłym roku na zbiorach zaważyła susza. Zwykle uważa się, że warzywa rodzą się jako łatwe produkty, więc niejako zapomniano o nich. W tym roku susza się powtórzyła, a jednocześnie problem ten wystąpił w całej Europie, więc nie można liczyć na import – wskazuje na przyczynę niższych plonów Tomasz Smoleński z Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej. Warzyw na rynku będzie mniej, bo na niższe plony nakłada się większe ich spożycie.

– Zapanowała moda na zdrowe żywienie, torebki fitowe, duże ilości warzyw zużywane są w sałatkarniach. Dotychczas spożywane były głównie podstawowe warzywa, jak buraki, cebula, marchew, obecnie w produkcji „zdrowej żywności” rośnie zapotrzebowanie na brokuły, selery czy oberżynę – mówi Tomasz Smoleński.

 

Zakład Ekonomiki Ogrodnictwa IERiGŻ odnotowuje gigantyczny wzrost cen skupu podstawowych warzyw w stosunku do ubiegłego roku: cebuli o 230 proc., kapusty o 225 proc., pietruszki o 183 proc., marchwi o 150 proc., buraków o 46 proc, selerów o 27 proc., ogórków o 36 proc., papryki o 23 proc. Za ziemniaki trzeba zapłacić 3-5 zł za kilogram. Rekordowo wysokie są ceny niemal wszystkich gatunków krajowych owoców. Na straganie za kilogram porzeczki czarnej, białej czy czerwonej trzeba zapłacić ok. 10 zł. W ubiegłym tygodniu malina na warszawskim bazarze kosztowała 12-14 zł za pudełko.

 

Na ceny wpływają też wysokie koszty, które muszą ponieść sadownicy i ogrodnicy. – Środki ochrony roślin i nawozy pochłaniają wysokie sumy, podobnie jak wynajęcie robotników do pracy sezonowej. Nie jest prosto znaleźć takie osoby, praca przy zbiorze, choćby truskawek, jest bardzo ciężka – ocenia Tomasz Smoleński. Zatrudniani wcześniej Ukraińcy wolą mieć całoroczną pracę na budowie niż sezonową w polu czy sadzie.

Do tego dochodzi problem wody – a zwłaszcza uprawa warzyw wymaga sporych jej ilości. – Brak opadów zrobił swoje, a wieloletnie zaniedbania w zakresie retencji wody i degradacja środowiska glebowego prowadząca do obniżania zawartości w glebie próchnicy zatrzymującej wodę dopełniają skalę problemu – wyjaśnia Witold Boguta, prezes Krajowego Związku Grup Producenckich Owoców i Warzyw.

– Jednym ze sposobów ochrony wody mogłoby być dostosowywanie odmian do warunków klimatycznych – uważa Tomasz Smoleński. W Polsce zaczęto już produkować odmianę fasoli szparagowej sprowadzoną z USA, odporną na działanie niskich temperatur w okresie kwitnienia. Nie sprawdziła się natomiast odmiana cebuli z Hiszpanii: nasiona na wiosnę nie kiełkowały.

 


RYNKOWE GRY

Na bazarach, w małych sklepach i hipermarketach płacimy coraz więcej za krajowe owoce i warzywa, sądząc że ogrodnicy i sadownicy mają złote żniwa. Tymczasem tracą obie strony: konsument i producent.

– Za kilogram czarnej porzeczki zapłacimy ok. 10 zł, a w skupie sadownik otrzyma 1,5 zł. Za kilogram agrestu, na który nie ma dużego popytu, sadownik dostanie 40-60 gr, a my płacimy 6-7 zł. Ceny skupu nie mają przełożenia na rynek detaliczny – wskazuje Tomasz Smoleński.

Nie tylko susza winna jest windowaniu cen, dyktują je też pośrednicy poprzez narzucane marże. – Na samo hasło: „jest susza i owoców oraz warzyw będzie mniej” następuje gwałtowny wzrost cen – zauważa Witold Boguta. – Wiadomo, że mamy więcej pieniędzy, bo nastąpił wzrost płac, jest 500+, młodzi w pierwszej pracy nie płacą podatków, emeryci otrzymali trzynastą emeryturę. Są więc pieniądze, po które „trzeba sięgnąć”. Rynek sonduje, na ile może sobie pozwolić, i gra konsumentami do woli – wskazuje na mechanizm.

Gra się też producentem. Chcąc mieć więcej danego produktu na rynku, doprowadza się do wzrostu jego ceny w danym roku. Niezorganizowani producenci reagują na sygnały, zaczynają więc osiewać lub obsadzać pole tym, co się opłaci sprzedać. – W kolejnych latach następuje wysoka podaż, a handlowcy i przetwórcy mają tani produkt. Małych producentów doprowadza się do upadłości i likwidacji uprawy – tłumaczy Witold Boguta.

Inne państwa w Europie nie mają takiego problemu jak Polska z uwagi na dużo niższą produkcję, szczególnie plonów przeznaczanych do przetwórstwa. – Polska stała się największym producentem jabłek w Europie, wyprzedzając Włochy, co pozwala być pierwszym w Europie, a drugim na świecie, po Chinach, producentem koncentratu soku jabłkowego, a także pierwszym producentem czarnej porzeczki, skupiającym połowę produkcji światowej. Z kolei 90 proc. światowej produkcji aronii ma miejsce w Polsce, jesteśmy też w czołówce produkcji wiśni – wylicza Witold Boguta.

 


CENY REFERENCYJNE

Łatwo dojść do wniosku, że to pośrednicy wprowadzają najwięcej zamieszania na rynku rolniczym. – Nie można ich traktować jako zło, tak funkcjonuje rynek, który zawsze dążący do tego, by jak najtaniej kupić od producenta. Konsumenci jako najsłabsza grupa zawsze poddają się tym chwytom. Należy starać się o przejrzystość marż handlowych, żeby pośrednik nie był najsilniejszy w grze – ocenia Tomasz Smoleński.

W Polsce brakuje jednak mechanizmów, które by rynek rolniczy czyniły bezpiecznym dla każdej ze stron. Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów co prawda prowadzi sprawy przeciwko zmowie cen oraz działaniu zakładów przetwórczych, które np. potrafią jabłka deserowe potraktować jako przemysłowe i zapłacić sadownikowi niższą cenę. Nałożył już kary na hipermarkety wydłużające terminy opłat za dostarczony towar np. do dwóch miesięcy. Te doraźne działania UOKiK w żadnej mierze problemu nie rozwiązują.

Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi zaproponowało w ostatnich miesiącach wprowadzenie tzw. cen referencyjnych. Oznacza to wprowadzenie dolnej granicy ceny, poniżej której kontrahent nie będzie mógł kupić od producenta. Takie ceny dla wybranych owoców, warzyw i produktów rolnych miałyby być ogłaszane dwa razy do roku. Po wprowadzeniu ustawy podmiot, który ma przewagę kontraktową wobec swojego kontrahenta czy po prostu jest dużą firmą, nie będzie mógł skupować produktów po cenach niższych niż ceny referencyjne ogłaszane przez ministra rolnictwa. Nieprzestrzeganie prawa zagrożone jest karą finansową do 3 proc. obrotów firmy.

Czy ustawa o cenach referencyjnych będzie działać, okaże się w ciągu najbliższych trzech miesięcy, ponieważ znajduje się na etapie legislacji w Komisji Europejskiej. – Tzw. notyfikacja potrzebna jest wówczas, gdy państwo członkowskie wprowadza rozwiązania niewynikające wprost z prawa unijnego. Jeśli Komisja Europejska uzna tę ustawę za zakłócającą rynek, nie będzie ona w Polsce obowiązywać – wyjaśnia Witold Boguta.

 


ZMIENIĆ MYŚLENIE

Jeśli nawet ceny referencyjne będą obowiązywać w Polsce, to zaczną pracować w przyszłym roku. Nie przełożą się na obecne ceny warzyw i owoców na bazarach i w sklepach. Konsumenci będą płacić nadal dużo za owoce i warzywa, jeśli nie więcej, bo handlowcy mogą chcieć powetować sobie straty.

Pomysł cen referencyjnych spotyka się z wieloma krytycznymi głosami jako rozpaczliwa próba regulowania problemu na rynku rolnym. – Cena referencyjna to pomysł jak z czasów PRL, nierealny, bo oznacza, że ktoś musi do tego dopłacić, a tym kimś będziemy my, podatnicy – ocenia Paweł Puncewicz, prezes zarządu Polsadu, grupy producenckiej skupiającej 23 sadowników z rejonu Grójca i będącej częścią konsorcjum Appolonia zrzeszającego 22 organizacje producentów. – Powinniśmy iść w kierunku pracy nad dostosowaniem produkcji do potrzeb rynku. Na poziomie państwa przede wszystkim potrzebne są nakłady na polskie rolnictwo, inwestowanie w nowe odmiany roślin, a nie dopłacanie do nierentownych upraw – wskazuje. – Obecnie w Europie popyt jest na odmianę jabłek Gala i Royal, które w Polsce produkowane są na małą skałę. Produkujemy natomiast gatunki mało rentowne, jak Idared – wyjaśnia sadownik. – Niezbędne jest rozpoczęcie prac nad selekcją nowych odmian, a następne ich promocja i wspieranie sprzedaży. Ostatnia wyhodowana w Polsce nowa odmiana, Ligol, wprowadzona została na rynek 20 lat temu – ubolewa.

Zaporą w rynkowych grach mogłyby być organizacje producenckie i konsumencie, które dyktowałyby pośrednikom warunki. Ale w Polsce spośród 150-250 tys. producentów owoców i warzyw tylko 7 tys. zrzeszonych jest w organizacjach producenckich. Najczęściej są to sadownicy. Ogrodnicy uprawiający warzywa najczęściej prowadzą gospodarstwa samodzielnie. Organizacje konsumenckie prawie nie istnieją. I nie jest to problem przejściowy, bo będzie się on powtarzał i odbije się mocno w wielu sektorach.

– Nigdy wcześniej nie mieliśmy tak wysokiego skoku cen, jeśli chodzi o warzywa. Poza cenami energii i mięsa to ceny warzyw przekładają się na wzrost inflacji w Polsce – zauważa Tomasz Smoleński. Paweł Puncewicz ocenia, że obecne problemy w ciągu najbliższych 15 lat doprowadzą do upadku połowę gospodarstw sadowniczych.

Stroną poszkodowaną, o której mówi się najmniej, jest konsument z obciążonym do granic domowym budżetem.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Dziennikarka, absolwentka SGGW i UW. Współpracowała z "Tygodnikiem Solidarność". W redakcji "Idziemy" od początku, czyli od 2005 r. Wyróżniona przez Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich w 2013 i 2014 r.

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 17 października

On sam jest sprawiedliwy i usprawiedliwia każdego, który żyje dzięki wierze w Jezusa

Dziś w Kościele:
czwartek, XXVIII tygodnia zwykłego 
+ wspomnienie św. Ignacego Antiocheńskiego, biskupa i męczennika
+ Czytania liturgiczne (rok C, I): Rz 3,21-30a, Ps 130, Łk 11,47-54
+ Komentarz Bractwa Słowa Bożego do czytań

Po Anielskiej serii przypominamy Spotkania z Aniołami - seria I (co dzień nowy odcinek)
1. Po co są Aniołowie?
2. Dogmaty anielskie
3. Misja anielska
4. Anioły w Starym Testamencie; 5. Chrystus jest centrum świata; 6. Aniołowie w chwilach pokusy; 7. Aniołowie opiekują się Kościołem;
8. Imiona Anielskie; 9. Jak zaprzyjaźnić się z Aniołem?

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY



Najczęściej czytane artykuły



Najczęściej czytane komentarze



Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -