13 grudnia
piątek
Lucji, Otylii
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Gospodarka a polityka

Ocena: 0
549

Amerykanie głosują zgodnie ze stanem swego portfela: jeśli jakaś partia i jej kandydat rokuje większe nadzieje na poprawę stopy życiowej, to zwykle wygrywa wybory. Podobnie mają się sprawy w Europie.

fot. PAP/Adam Warżawa

Wyłącznie dzięki krachowi gospodarczemu marksistowska Syriza doszła do władzy w Grecji. We Włoszech na skutek wieloletniego marazmu gospodarczego sukcesy odnoszą Ruch Pięciu Gwiazd i Liga (dawniej Liga Północna). Nie inaczej mają się sprawy w Wielkiej Brytanii. W trakcie ostatnich dekad doszło tam do pogłębienia różnic w dochodach, co wielu polityków złożyło na karb uczestnictwa w UE, a to walnie przyczyniło się do brexitu. Ale najbardziej jaskrawym przykładem zgubnych skutków błędnej polityki ekonomicznej było – przed laty – dojście Adolfa Hitlera do władzy w Niemczech, co ostatnio słusznie przypomniał premier Mateusz Morawiecki.

 


SPIRALA ŚMIERCI

Krach na giełdzie w 1929 r. zapoczątkował wielki kryzys, bezprecedensowy w czasach pokoju spadek aktywności gospodarczej, który przyniósł ogromny wzrost bezrobocia i gwałtowne obniżenie stopy życiowej większości społeczeństwa. Zdecydowana większość przedstawicieli amerykańskiej myśli ekonomicznej nie ma wątpliwości, że wstrząs, jakim był krach na giełdzie, został przemieniony w nadzwyczaj głęboką recesję na skutek restryktywnej polityki pieniężnej i fiskalnej. Fed [potoczne określenie banku centralnego Stanów Zjednoczonych, Federal Reserve System, skrótowo Federal Reserve – przyp. red.] nie zadbał wtedy o zapewnienie dostatecznego poziomu „płynności” w systemie bankowym, czyli odpowiednio niskiej stopy procentowej połączonej ze szczodrym kredytem dla mających chwilowe kłopoty banków. Z drugiej strony rząd przejawiał obsesję na punkcie równoważenia budżetu, co prowadziło do podwyższania podatków w chwili, gdy wiele przedsiębiorstw wykazywało niski poziom rentowności. To pogorszyło i tak złą kondycję finansową wielu koncernów. Liczne bankructwa banków i przedsiębiorstw powodowały lawinowy wzrost bezrobocia i spadek ogólnego popytu. Wobec spadku popytu firmy były zmuszone do obniżania cen, co oczywiście ujemnie odbijało się na ich rentowności i powodowało kolejne bankructwa, a to powodowało następne fale zwolnień z pracy i dalszy spadek popytu.

Ta „spirala śmierci” byłą konsekwencją trzymania się recept dyktowanych przez zwolenników ekonomii klasycznej, w ramach której samoczynne prawa ekonomiczne miały gwarantować nieustanny stan równowagi, czyli wzrost gospodarczy i pełne zatrudnienie. Wyznawcami tych poglądów byli konserwatywni politycy, w szczególności amerykański prezydent Herbert Hoover i niemiecki kanclerz Heinrich Brüning; w Polsce kierowała się nimi sanacja. We wszystkich tych państwach zanotowano wtedy katastrofalne skutki gospodarcze, spadek PKB o około 20 proc., stopę bezrobocia na poziomie około 25 proc. i spadek cen o około 1/3.

 


ORDOLIBERAŁOWIE I EURO

Doświadczenia wczesnych lat 30. XX w. byłyby obiektem zainteresowania wyłącznie historyków, gdyby nie dalekie echa owych wydarzeń, jakie miały miejsce w Europie po krachu na giełdzie w 2008 r. Albowiem, pomimo doświadczeń sprzed ośmiu dekad, polityka pieniężna ECB [Europejski Bank Centralny, bank centralny wspólnej waluty Unii Europejskiej – przyp. red.] i zalecenia płynące z Komisji Europejskiej były bliższe zgubnym krokom podejmowanym przez Heinricha Brüninga niż decyzjom podejmowanym za oceanem. Było to wynikiem dominacji niemieckiej myśli ekonomicznej, w ramach której nie ma miejsca na aktywną politykę pieniężną i elastyczną politykę fiskalną (obniżka podatków albo zwiększenie wydatków państwa, co prowadzi do pokaźnych deficytów w budżecie, ale napędza popyt całkowity, tym samym podtrzymuje aktywność przedsiębiorstw i chroni przed nadmiernym wzrostem bezrobocia). Osią niemieckiego ordoliberalizmu, jak się nazywa ich podstawową doktrynę gospodarczą, są stabilność cen i równowaga budżetowa. Na ołtarzu tych celów ordoliberałowie są gotowi złożyć każdą ofiarę.

Na skutek niemieckiego dyktatu członkowie strefy euro muszą utrzymywać deficyt budżetowy w bardzo wąskich granicach, co w ramach amerykańskiej myśli ekonomicznej jest zupełnym absurdem, ponieważ ma cechy procykliczne. Inaczej mówiąc, w czasach prosperity wydatki państwa mogą poważnie wzrastać, co powiększa popyt całkowity i może prowadzić do przegrzania gospodarki (nadmierna inflacja), natomiast w okresie spadku aktywności sektora prywatnego, gdy tym samym spadają dochody z podatków, państwo musi obniżyć wydatki, żeby utrzymać się w nałożonych ramach deficytu budżetowego i tym samym sektor publiczny przyczynia się do dalszego pogorszenia sytuacji gospodarczej. Ordoliberalizm prowadzi do zwiększenie amplitudy wahań w cyklu gospodarczym, podczas, gdy zdaniem przytłaczającej większości amerykańskich ekonomistów właściwą rolą państwa jest stabilizacja tempa wzrostu PKB wokół długoterminowego trendu.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Autor jest profesorem ekonomii w Hollins University w stanie Wirginia, USA

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 13 grudnia

Dasz światło życia idącym za Tobą
Dziś w Kościele:
+ piątek, II tydzień Adwentu, Wspomnienie św. Łucji, dziewicy i męczennicy
+ Czytania liturgiczne (rok A, II): Iz 48, 17-19;Ps 1, 1-2. 3. 4 i 6 ;Mt 11,16-19
+ Komentarz Bractwa Słowa Bożego do czytań

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY



Najczęściej czytane artykuły



Nasze patronaty

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -