8 grudnia
środa
Marii, Światozara, Makarego
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Problem z gazem

Ocena: 0
579

To zła wiadomość dla nas wszystkich: ceny gazu rosną i nie widać, by ten wzrost miał wyhamować. Z czego wynika ta sytuacja i jak jej przeciwdziałać?

fot. Quinten de Graff/unsplash.com

W maju Urząd Regulacji Energetyki, który decyduje o cenach gazu PGNiG Obrót Detaliczny, dostarczającego to paliwo do większości gospodarstw domowych w naszym kraju, postanowił o wzroście cen o 5,6 proc., w lipcu o 12,4 proc., a we wrześniu o 7,4 proc. Jest pewne, że to nie koniec podwyżek.

Co więcej, lokalnie w Polsce jest znacznie gorzej. W niektórych gminach w Wielkopolsce ceny wzrosły o 170 proc.! I niestety, wzrost cen gazu nie przekłada się jedynie na wyższe opłaty za korzystanie z kuchenek. Surowiec ten wykorzystywany jest do różnych celów, także w przemyśle – a to oznacza, że czeka nas podwyżka również innych cen. Efektem będzie wzrost inflacji.

 


SZKODLIWA PANDEMIA

W zeszłym roku ceny energii były niskie, bo mało kto podróżował, samochody stały w garażach i na parkingach, a samoloty na lotniskach – taki był efekt pandemii koronawirusa. Teraz popyt na energię wrócił z wielką siłą, gdyż światowa gospodarka ruszyła do przodu, ale dostawy surowców energetycznych są zbyt małe.

Sprawa jest bardzo skomplikowana. Zapasy gazu w Europie są małe. Nie wystarczają dostawy skroplonego gazu ziemnego ze względu na wyższy popyt w Azji; wciąż niska jest produkcja energii ze źródeł odnawialnych. Niektórzy wprost wskazują na innego, bardzo konkretnego winnego: mniej niż zwykle dociera tego surowca z Rosji. BBC cytowało Jake’a Sullivana, doradcę ds. bezpieczeństwa narodowego USA, który wyraził zaniepokojenie, że Rosja może używać energii jako broni politycznej. Niepokój Sullivana jest uzasadniony. Analizując przebieg wydarzeń, BBC podkreśliło, że podczas pandemii całkowity eksport gazu z Rosji do Europy spadł, ponieważ popyt był mniejszy. I choć teraz w Europie zapotrzebowanie na gaz zdecydowanie wzrosło, tendencja spadkowa trwa – zwłaszcza w przypadku surowca dostarczanego za pośrednictwem rurociągów przez Ukrainę i Białoruś, a także Polskę. Doprowadziło to do wyczerpania zapasów w całej Europie, co z kolei przełożyło się na wzrost cen. Tymczasem rozpoczął się już sezon grzewczy, co oznacza większe zapotrzebowanie na błękitne paliwo.

Wzrost popytu na gaz spowodowany jest też ogólną tendencją do korzystania z paliw jak najmniej szkodzących środowisku. Gaz postrzegany bywa jako mniej szkodliwy dla środowiska niż węgiel czy olej opałowy, „paliwo pomostowe” między węglowodorami a odnawialnymi źródłami energii. Jednak na dłuższą metę także on ma zostać wyeliminowany, co osłabiło chęć inwestowania w rozwój dostaw paliw kopalnych. Wydobycie gazu w Europie w ciągu ostatniego dziesięciolecia spadło o 30 proc. A wielka akcja na rzecz odejścia od węgla przyniosła efekty również na innych kontynentach. Teraz coraz więcej gazu zużywają także takie wielkie kraje, jak Chiny czy Indie.

„Financial Times” cytował Henninga Gloysteina z firmy konsultingowej Eurasia Group, który wskazuje, że każdego roku Chiny podłączają do sieci gazowej około 15 milionów domów – to tak, jakby każdego roku pojawiało się zapotrzebowanie na błękitne paliwo na obszarze wielkości Holandii i Belgii. – Kiedy w Chinach robi się zimno, cena gazu rośnie w Wielkiej Brytanii i Niemczech – wskazuje.

A handel gazem stał się globalny, podobnie jak handel ropą naftową. Dawnej transportowany był on niemal wyłącznie rurociągami. Dziś jednak przesyłany jest statkami, w postaci skroplonej. To zaś powoduje, że problemy i niedobory na jednym kontynencie mają ogromny wpływ na sytuację w miejscach bardzo odległych, nawet z drugiej strony kuli ziemskiej.

Co gorsza, wzrosła też cena ropy naftowej, co dla przeciętnego obywatela widoczne jest przede wszystkim na stacjach benzynowych. A firmy – w tym zwłaszcza elektrownie – wobec bardzo wysokich cen gazu mogą chcieć wykorzystać jako paliwo tańszy olej napędowy. To zaś jeszcze bardziej napędza wzrost cen tego paliwa.

 


ZADOWOLONA ROSJA

Jest jeden kraj, który na pewno cieszy się z gazowego kryzysu: Rosja. I jest jeden człowiek, który zaciera ręce: Władimir Putin. Rosja od lat używa gazu i ropy naftowej jako narzędzia w sporach politycznych. I zarazem jest od eksportu tych surowców bardzo uzależniona. Dochody z ich sprzedaży stanowią aż 40 proc. budżetu. Jeśli ceny maleją, pojawiają się kłopoty – a na tym cierpi społeczeństwo, bo na zbrojenia, a także na wspieranie separatystów na Donbasie oraz militarną obecność na Bliskim Wschodzie środki muszą się znaleźć. Gdy ceny rosną, do budżetu państwa dociera więcej pieniędzy i możliwe są większe wydatki. Dopóki nie dojdzie do jakiejś radykalnej reformy rosyjskiej gospodarki (a na to się nie zanosi), sprawa cen paliw jest dla Moskwy kwestią niemal życia i śmierci.

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Dziennikarz, politolog, analityk, działacz społeczny. W przeszłości związany z "Tygodnikiem Demokratycznym", "Kurierem Polskim" i "Rzeczpospolitą". Specjalizuje się w tematyce wschodniej.

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 7 grudnia

Wtorek, II Tydzień Adwentu
Wspomnienie św. Ambrożego, biskupa i doktora Kościoła
Oto nasz Pan Bóg przyjdzie z wielką mocą.
+ Czytania liturgiczne (rok  C, II): Mt 18,12-14
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

- Reklama -


E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter