10 sierpnia
środa
Borysa, Filomeny, Wawrzynca
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Zmierzch Davos?

Ocena: 0
704

Wielcy tego świata nie lubią uczestniczyć w przedsięwzięciach skazanych na porażkę. Potwierdziło się to podczas tegorocznego Światowego Forum Ekonomicznego w Davos.

fot. PAP/EPA/LAURENT GILLIERON

Davos is back! – takich nagłówków można było oczekiwać w czołowych mediach głównego nurtu, gdy po przerwie spowodowanej pandemią światowe elity ponownie zjechały do słynnego szwajcarskiego ośrodka narciarskiego, tyle że tym razem w maju, a nie jak zwykle w styczniu. Tymczasem, nie z powodu braku śniegu, liczba uczestników i ich „ciężar gatunkowy” istotnie odbiegły od poprzednich zjazdów. Davos jest odzwierciedleniem trendów panujących w świecie, a te w tej chwili nie sprzyjają „globalizacji” gospodarczej i politycznej.

Od dawien dawna elity uważały, że demokracja to znakomity system, pod warunkiem że „masy” tańczą w takt muzyki granej przez bogatych i wykształconych w czołowych uniwersytetach świata. Ten stan rzeczy miał miejsce w wielu krajach i organizacje takie jak Światowe Forum Ekonomiczne (ŚFE) oraz konferencje przez nie organizowane stanowiły znakomitą okazję do zrodzenia się kosmopolitycznej globalnej elity i zacieśnienia współpracy na szczeblu ogólnoświatowym.

Niemniej aby takie przedsięwzięcia miały szanse powodzenia, konieczna jest jakaś wspólna ideologia. Pomysł bogacenia się w drodze wolnego handlu to zbyt mało, żeby przyciągnąć uwagę rzesz zwykłych ludzi. Z punktu widzenia całkowicie świeckich elit oparcie globalnej kontroli na jakiejś religii nie jest możliwe. Dlatego w ostatnich latach forsowano konieczność walki ze zmianami klimatu (ludzie są przyczyną tego zbliżającego się kataklizmu i zjednoczona pod wodzą elit ludzkość ma jej stawić czoła). Przy okazji miała się utrwalić dominacja gospodarcza państw najbardziej zaawansowanych technologicznie, bo tylko one są w stanie szybko wypracować nowe technologie związane z odnawialnymi źródłami energii.

 


NACJONALIZM KONTRA GLOBALIZM

Ostatnie lata przyniosły istotne zmiany, które podważyły tę strategię. W USA do władzy doszedł Donald Trump, który za nic miał hiobowe wieści głoszone przez dotkniętą Aspergerem nastolatkę ze Szwecji. Co więcej, władzę objął dzięki hasłu „America First” (co w praktyce oznaczało interes Ameryki – bardziej przeciętnego Amerykanina niż elit – zawsze na pierwszym miejscu). A to, co dzieje się w najpotężniejszym kraju Zachodu, musi mieć wpływ na resztę świata. Zatem prądy nacjonalistyczne, a przeciwne globalizacji zostały wzmocnione, co widać na przykładzie wyników wyborów prezydenckich we Francji.

Wybuch pandemii i brak skoordynowanej ogólnoświatowej reakcji na zagrożenie podważyły atrakcyjność globalizacji. Skoro każde państwo jest zdane na własne siły, to jaki pożytek może płynąć z ustanowienia jednego rządu światowego?

COVID-19 uświadomił zwykłym ludziom, że promowana przez elity idea wolnego handlu i spowodowana nią daleko idąca specjalizacja, czyli koncentracja produkcji w kilku krajach, stanowi wielkie niebezpieczeństwo w obliczu kłopotów. Nie tylko z powodu „egoizmu” poszczególnych rządów, ale na przykład z powodu barier logistycznych. Jeśli Chiny ogłaszają kwarantannę w swoich czołowych portach, to nawet jeśli towary są tam wytwarzane, to nie ma możliwości ich wywozu. Zatem koniecznością jest posiadanie własnych mocy produkcyjnych, a nie zdanie się na łaskę i niełaskę praw ekonomicznych, które na przykład dyktują konieczność zamykania fabryk we własnym kraju i przenoszenia ich za ocean.

Kłopoty w łańcuchach dostaw spowodowały nagłe pojawienie się niedoborów wielu towarów i co za tym idzie wzrost ich cen. Ten wstrząs cenowy dotyka szczególnie biedniejszych i może doprowadzić do nieobliczalnych skutków. Szczególnie że z powodu rosyjskiej napaści na Ukrainę nasiliły się braki w podstawowych kategoriach – żywności i nośnikach energii.

 


PORAŻKA „WIELKIEGO RESETU”

W sytuacji gdy ludziom bieda zagląda w oczy, trudno jest od nich żądać kolejnych wyrzeczeń w imię walki z zagrożeniem, które może dotknąć kulę ziemską za kilkadziesiąt lat. A do tego sprowadzał się program gwałtownej przebudowy światowej gospodarki w ramach „Wielkiego Resetu” ogłoszonego przez szefa Światowego Forum Ekonomicznego, dr. Klausa Schwaba. Miał on zostać wprowadzony w życie w ubiegłym roku, ale niewiele z tego programu zostało osiągnięte i nie zanosi się na dalsze postępy w tym zakresie.

Dojście do władzy Joe Bidena nie przyniosło przełomu w zakresie polityki klimatycznej w USA. Nowy Zielony Ład, wzorowany na jego europejskim odpowiedniku, przepadł w Kongresie mimo niezmordowanych wysiłków ze strony Demokratów. Dziś, w obliczu inflacji i wojny w Ukrainie, nie ma żadnych szans, żeby ten program odgrzewać. Za pół roku odbędą się wybory w połowie kadencji prezydenckiej i wiele wskazuje na to, że Republikanie zdobędą większość w obu izbach Kongresu.

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Autor jest profesorem ekonomii w Hollins University w stanie Wirginia, USA

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 10 sierpnia

Środa, XIX Tydzień zwykły – święto św. Wawrzyńca, diakona i męczennika
Kto by chciał Mi służyć, niech idzie za Mną,
a gdzie Ja jestem, tam będzie i mój sługa.

+ Czytania liturgiczne (rok C, II): J 12, 24-26
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY

Co? Gdzie? Kiedy?
chcesz dodać swoje wydarzenie - napisz



POLACY POMAGAJĄ UKRAINIE

Polecane przez "Idziemy" inicjatywy pomocy
(chcesz dodać swoją inicjatywę - napisz)

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter