11 grudnia
wtorek
Damazego, Waldemara, Daniela
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Bić faszystów!

Ocena: 4.9
2536

CasaPound to jedna z wielu partii politycznych we Włoszech. Jej przeciwnicy mówią, że to partia skrajnie prawicowa, neofaszystowska i populistyczna. Słowem: faszyści. A z faszyzmem trzeba walczyć. Robią to – jak wiadomo – antyfaszyści.

Niedawno w Livorno miał miejsce jeden z aktów owej walki antyfaszystów z faszystami. Otóż pewien zwolennik partii CasaPound, 37-letni żołnierz włoskiej armii, został zaatakowany, na oczach swej narzeczonej, przez czterech antyfaszystów, zakapturzonych osobników z pałkami w dłoniach. Zakrwawiony „faszysta” wołał do napastników, aby nie ruszali jego narzeczonej, bo jest w ciąży. Na co jeden z antyfaszystów parsknął pogardliwie: „A kogo to obchodzi. I tak narodzi się faszysta”. Potem rozbił pałką szyby w samochodzie, w którym siedziała kobieta w ciąży. Tylko szlachetności, z której znani są antyfaszyści, należy przypisywać, że kobieta nie została ranna. Ale ojciec jej dziecka wylądował w szpitalu z ciężkimi obrażeniami. W ten sposób włoscy antyfaszyści wpisują się w szeroki nurt walki o pokój, której niedościgłym wzorem był Związek Radziecki z jego największym antyfaszystą, towarzyszem Stalinem. Wszak Sowieci podkreślali, że będą walczyć o pokój do ostatniego tchu, tak że kamień na kamieniu nie pozostanie.

Działania włoskich antyfaszystów przypominają mi aktywność polskich obrońców demokracji, którzy tak zaciekle bronią demokracji, że doszli do lekceważenia instytucji demokratycznego państwa. Argumenty mają mniej więcej takie: wybory wygrali nie ci, co powinni, ale ci, których nie lubimy, a skoro ich nie lubimy, to są to zapewne źli ludzie, czyli faszyści, a zatem Władek Frasyniuk jest bohaterem… Polscy obrońcy demokracji uważają, że trzeba głosić, gdzie się da, że w Polsce nie ma praworządności, że dyktatura itp. Włoscy antyfaszyści czynią podobnie, choć nie na tak dużą skalę. Informują od czasu do czasu zagranicę, że faszyzm we Włoszech się pleni… Miała rację słynna włoska dziennikarka Oriana Fallaci, która stwierdziła, że są dwa typy faszystów: faszyści i antyfaszyści.

W Polsce znanym antyfaszystą jest bp Tadeusz Pieronek. W jednym z wywiadów stwierdził: „Słyszę dziś, że neofaszyzm to marginalny problem w Polsce. Absolutnie się z tym nie zgadzam. (…) Nie można udawać, że jak coś śmierdzi, to się nie czuje smrodu, i oskarżać tych, którym ten smród przeszkadza. W Polsce robi się duszny klimat. Trzeba mówić głośno, gdy czuje się smród faszyzmu (…). Inaczej wszyscy pewnego dnia się podusimy. Nie można milczeć. (…) promuje się hasła: »Śmierć wrogom ojczyzny«. To szowinizm”. No cóż! Ksiądz biskup od dawna wydaje się czymś podduszony. I pewnie dlatego hasło „Śmierć wrogom ojczyzny” kojarzy mu się z szowinizmem, tak jakby ci, którzy bronili zbrojnie Polski przed najeźdźcami, mogli być w jakimkolwiek stopniu utożsamiani z tymi, którzy pogardzają innymi państwami i chcą je podbijać. Ale nie czas na wdawanie się w „szczegóły”, skoro problem neofaszyzmu nie jest marginalny. Trzeba faszystów bić. Jeśli nie pałką bejsbolową, jak antyfaszyści w Livorno, to pałką medialną. Byleby mocno, nakręcając histerię, robiąc nieustannie z igły widły.

Aby bić faszystę, trzeba go najpierw wytropić. I tu jest pewien problem, bo istnieje faszyzm głęboko ukryty. Pewna celebrytka antyfaszystka stwierdziła we włoskiej telewizji, że niektórzy ludzie sami nie wiedzą, iż są rasistami i faszystami. Trzeba im to pokazać. Kto ma to zrobić? O tym, kto jest antysemitą, decydują niektóre wpływowe środowiska żydowskie, a o tym, kto jest faszystą, decydują antyfaszyści. Faszyzm ukryty jest groźniejszy od faszyzmu jawnego. Dlatego nasi antyfaszyści w UE próbowali znaleźć jakieś wypowiedzi, które świadczyłyby o tym, że prof. Zdzisław Krasnodębski jest faszystą. Niestety, Krasnodębski dobrze się zakamuflował i w rezultacie zdołał zostać wybrany na wiceprzewodniczącego Parlamentu Europejskiego. Ale możemy liczyć na euroantyfaszystów, że broni nie złożą.

Kiedyś we włoskiej restauracji zagadnął mnie starszy człowiek, który zaraz na początku przedstawił się jako faszysta, spadochroniarz w wojskach Mussoliniego. Nie żeby mnie zachwycił swoją opowieścią, ale mam nadzieję, że nie spotkał na swej drodze antyfaszystów, bo mógłby tego nie przeżyć.

Idziemy nr 10 (648), 11 marca 2018 r.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Dziekan Wydziału Teologicznego Papieskiego Uniwersytetu Gregorianum w Rzymie
dkowalczyk@jezuici.pl



Najczęściej czytane artykuły



Najwyżej oceniane artykuły



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -