22 lipca
poniedziałek
Marii, Magdaleny
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Był Palikot, jest Jażdżewski

Ocena: 3.425
1753

Wystąpienie Donalda Tuska na Uniwersytecie Warszawskim zostało poprzedzone przez słowo Leszka Jażdżewskiego, redaktora „Liberté” (liberalne czasopismo internetowe). Zajął się on biciem w Kościół. Ku uciesze zebranych zwolenników Tuska. „Kościół używa krzyża jak pałki.” „Zaparł się Chrystusa.” „Ten, kto szuka strawy duchowej w Kościele, wyjdzie głodny.” „Kto szuka transcendencji, Absolutu w Kościele, będzie zawiedziony” – popisywał się retoryką Jażdżewski. A wystarczyło w Wielkim Poście wybrać sobie spośród wielu propozycji jakieś rekolekcje, wziąć do ręki dobrą katolicką książkę, przystąpić do sakramentalnej spowiedzi, a w Triduum Paschalne pójść do kościoła... Nie tylko ze święconką. I to wszystko – z wyjątkiem książki – bez konieczności wydania złotówki. Ale cóż! Mam wątpliwości, czy pan Jażdżewski szuka jakiejkolwiek strawy w Kościele. Swego czasu do tego rodzaju katofobicznego harcowania używano Palikota. Teraz wyciągnięto Jażdżewskiego.

Naczelny „Liberté” wykrzykiwał coś o czarnoksiężnikach, którzy „liczą, że przy pomocy zaklęć i manipulacji złymi emocjami będą w stanie zdobyć władzę nad duszami Polaków”. Zauważył jednak z godnością, że „rywalizacja na inwektywy i złe emocje z nimi nie ma sensu”. Bo przecież „po kilku godzinach zapasów ze świnią w błocie orientujesz się w końcu, że świnia to lubi”. Jakże to typowe dla tego środowiska. Buzujące negatywne emocje i polityczna histeria, a zarazem jakieś niczym nieuzasadnione poczucie moralnej wyższości… Ale Jażdżewski przesadził. Zauważył to chyba sam Donald Tusk. Niczego natomiast nie zauważył rozentuzjazmowany ks. Kazimierz Sowa, który na Facebooku napisał: „Leszek Jażdżewski z bardzo mocnym początkiem, za chwilę PDT!”. Tymczasem żadnej mocy nie było. Takie Urbanowe popłuczyny ze zdartą płytą antykościelnych haseł.

Po 1989 r. propagandowe walenie w Kościół zaczął Jerzy Urban. Dziś inni w różnych wersjach to powtarzają. Urban, w przeszłości rzecznik stanu wojennego, wbijał do głów co słabszym umysłom, że byli czerwoni, ale teraz przyszli czarni, którzy mogą być jeszcze gorsi. I że grozi nam państwo wyznaniowe, w którym czarni będą zaglądać ludziom pod kołdrę. Nawiasem mówiąc, co do tego zaglądania pod kołdrę, to jest zupełnie inaczej. Otóż różni przedstawiciele tzw. mniejszości seksualnych sami się rozkopują i odsłaniają kołdry, robiąc z własnych upodobań seksualnych sprawę publiczną, polityczną, prawną… Państwo wyznaniowe nigdy nam nie groziło i nie grozi. Zagraża nam natomiast lewicowo-liberalny miękki totalitaryzm neomarksistowskiej międzynarodówki. Kościół wierny Ewangelii i Tradycji stoi owemu totalitaryzmowi na przeszkodzie, jak żadna inna siła.

Krytycy Kościoła nie przestają odwoływać się do dwóch rzeczy: lustracji i pedofilii. Rezultat jest taki, że gdyby ktoś przyleciał z innej planety, to czytając stare i nowe teksty w prasie, mógłby wyrobić sobie przekonanie, iż komuna to był taki system, z którym współpracowali księża agenci. Bo przecież takich brzydkich rzeczy nie robili sędziowie, nauczyciele, ludzie mediów. Niestety, duża w tym zasługa tzw. prawicowych dziennikarzy. Nie wiem, czy są oni zdolni do krytycznego spojrzenia np. na swoje zaangażowanie w sprawę o. Hejmy albo abp. Wielgusa. Jakie to dobro wyniknęło z uderzenia w tych dwóch duchownych? Czy owi dziennikarze nie posłużyli „starszym i mądrzejszym” za leninowskich „pożytecznych idiotów”? Podobnie w sprawie pedofilii, która – jak to ostatnio zauważył papież emeryt – była swego czasu pochwalana przez rewolucję seksualną i jej, czynnych do tej pory, bohaterów. Turystyka seksualna, w tym pedofilska, rośnie, pedofilia w internecie i w popkulturze ma się coraz lepiej, ale oglądający ziemskie media kosmita mógłby pomyśleć, że pedofilia to takie coś, co występuje jedynie wśród kleru katolickiego.

Stary Urban przynajmniej stawia sprawę uczciwie: otwarcie mówi, że nienawidzi Kościoła i każdej religii, i że życzy Kościołowi jak najgorzej. Bardziej mnie razi hipokryzja naprawiaczy Kościoła, jak redaktor Jażdżewski. Deklarują, że pragną dobra Kościoła i dlatego tak im przykro, iż żądny władzy i pieniędzy Kościół oddala się od prawdziwych nauk Chrystusa. Dla nich wzorem jest „pokorny” Kościół, którego program pokrywa się z programem różnych zielonych i różowych partii. Stąd wyciągnięcie Jażdżewskiego.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Dziekan Wydziału Teologicznego Papieskiego Uniwersytetu Gregorianum w Rzymie
dkowalczyk@jezuici.pl

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 22 lipca



Najczęściej czytane artykuły



Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -