21 września
poniedziałek
Jonasza, Mateusza, Hipolita
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Chcemy reparacji

Ocena: 1.03333
616

Pracownia Social Changes przeprowadziła badanie, w którym respondentom zadano pytanie: „Czy według Pani/Pana Niemcy powinni wypłacić Polsce reparacje wojenne, czyli odszkodowanie za szkody i zbrodnie wyrządzone w czasie II wojny światowej?” Odpowiedzi są bardzo ciekawe. Okazuje się, że poparcie dla tego postulatu rośnie, i to naprawdę imponująco. Obecnie wynosi ono 66 proc., podczas gdy jeszcze rok temu w badaniu tej samej pracowni było ledwie 46 proc. Dziś ideę uzyskania rekompensaty popierają nie tylko wyborcy Andrzeja Dudy (86 proc.), ale również ponad połowa wyborców Rafała Trzaskowskiego (51 proc.), co można uznać za swego rodzaju zaskoczenie.

Oczywiście, droga do uzyskania odszkodowań jest daleka, ale ważne, że wykonano pierwsze, najtrudniejsze kroki. Po pierwsze, tocząca się dyskusja wokół tej sprawy jednoznacznie wykazała, że ma żadnego aktu prawnego, na podstawie którego Polska zrzekła się reparacji ze strony Niemiec. To, co opisywano w komunistycznej prasie, jako rzekomą decyzję Rady Ministrów z 1953 roku było – jak wiele wskazuje – jedynie propagandową kreacją, nie potwierdzoną odpowiednią procedurą; m.in. nie dokonano rejestracji rzekomej umowy pomiędzy Polską a NRD w siedzibie Organizacji Narodów Zjednoczonych. Po drugie, poseł PiS Arkadiusz Mularczyk oraz jego zespół ekspertów przygotowali potężne, profesjonalne opracowanie, oparte o współczesne metody szacowania strat materialnych i ludzkich, stosowane m.in. w dziedzinie ubezpieczeń. Wynika z niego, że ogólna wartość należnych Polsce reparacji wynosi ok. biliona dolarów. Dokument ten, zwany Raportem, nie został jeszcze upubliczniony. Według posła, jest on obecnie „finalizowany” oraz tłumaczony na język niemiecki i angielski. Później ma trafić do najważniejszych osób w państwie. Rzecz jasna, to w jakiejś mierze unik. Opracowanie mogłoby pewnie już dziś zostać upublicznione, ale, jak przyznaje sam Mularczyk „czekamy na odpowiedni moment z jego publikacją”. Bo moment musi być odpowiedni.

Do tych dwóch elementów należy dodać trzeci, być może najważniejszy, czyli stopniowe oswojenie i polskiej i niemieckiej opinii publicznej z tą sprawą. Bo przecież na początku, gdy politycy PiS podnieśli tę kwestię, słyszeliśmy przede wszystkim głosy protestu, często wręcz histeryczne. Wielu polskich komentatorów przekonywało, że to szaleństwo, awanturnictwo i nieodpowiedzialność. Z kolei strona niemiecka nie kryła swojej irytacji, uznając polską akcję za niebezpieczny precedens. Próbowano kwestię wyśmiać, próbowano straszyć podniesieniem tematu granic, próbowano ignorować. Krok po kroku udało się jednak przekroczyć punkt krytyczny, i dziś sprawa reparacji stanowi mocną kartę w rękach polskich władz. Uruchomiono dynamikę, która wcześniej czy później doprowadzi do jakiejś próby rozwiązania zagadnienia przez stronę niemiecką. Już dziś słychać o sondowaniu strony polskiej, o pytaniach, czy wystarczyłyby jakieś symboliczne akcje, jakieś fundusze celowe, jakieś granty na odbudowę tego czy innego budynku. Oczywiście, nie wystarczyłyby, na to jest już za późno. Dzięki pomysłowi i odważnemu działaniu zdobyto ważny argument w relacjach z potężnym sąsiadem, którego pół darmo nie można się wyzbyć. Zauważalna aktywność niemieckiej dyplomacji wokół tej kwestii potwierdza wagę sprawy dla naszego zachodniego sąsiada. Przy okazji Polska uzyskała wehikuł, za pomocą którego można zwalczać kłamstwa na temat naszej roli w czasie II wojny światowej. Każda zagraniczna wzmianka o sprawie reparacji musi bowiem zawierać podstawowe fakty historyczne, a więc to, kto na kogo napadł i kto kogo mordował.

W sprawie reparacji trzeba dziś konsekwencji i cierpliwości. Trzeba podnoszenia tej kwestii na coraz wyższy poziom, zarówno międzyrządowy, jak i międzynarodowy. Nie ma wątpliwości, że to kwestia dla Niemiec niewygodna. Uwiera Berlin, bo burzy opowieść o państwie, które wzorcowo rozliczyło się ze straszną, nazistowską przeszłością. Podważa pretensje do przewodzenia Europie także w sferze etycznej. Wreszcie, stanowi przykład, który może być zaraźliwy dla innych; zainteresowanie polskimi doświadczeniami w sferze szacowania strat jest rzeczywiście duże. W tym sensie może przyjść moment, w którym Niemcy uznają, że w ich interesie jest podjęcie poważnych rozmów i próba załatwienia tej sprawy. Bo na poruszenie sumień naszych zachodnich sąsiadów liczyć chyba nie można.

Idziemy nr 37 (777), 13 września 2020 r.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Autor jest redaktorem naczelnym tygodnika „W Sieci”

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 21 września

Poniedziałek, XXV Tydzień zwykły
+ Święto św. Mateusza, apostoła i ewangelisty
«Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary»
+ Czytania liturgiczne (rok A, II): Ef 4,1-7.11-13; Ps 19,2-5; Mt 9,9-13
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

- Reklama -


Najczęściej czytane artykuły

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Najczęściej czytane komentarze



Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter