24 lipca
środa
Kingi, Krystyny
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Cyfrowe czasy

Ocena: 0
1289

Nie mam wątpliwości, co będzie numerem jeden rodzinnych dyskusji przy świątecznym stole. Z jednej strony padną zapewne oskarżenia pod adresem rządu – że nic nie zrobił dla nauczycieli, że odpowiada za całą sytuację, że mamy deformę, a nie reformę, i że cały rząd ma cały ZNP w pogardzie. Z drugiej – że ZNP to komunistyczne śpiochy, że rząd pokazał klasę, ratując egzaminy, że środowisko nauczycielskie i tak jest w większości lewicowe, więc nie o podwyżki w tym wszystkim chodzi.

Mógłbym dopisać jeszcze wiele innych „argumentów” i inwektyw, jakie pojawiają się w internecie. Oliwy do ognia bez wątpienia dolewają niektórzy politycy, dziennikarze, nauczyciele i artyści. A nawet sędziowie (!), choć tu jest widoczna ewidentna sprzeczność z zasadą apolityczności.

Brakuje w tym wszystkim głosu rodziców, są w swojej masie jakby nieobecni, a przecież bardzo to przeżywają. I brak głosu troski o ucznia, ale i o całe to młode pokolenie, które i tak jest już dostatecznie przez dzisiejsze „cyfrowe czasy” pokiereszowane emocjonalnie.

Pewnie każdy z nas się zgodzi, że nauczyciele powinni zarabiać więcej. Bo złe to państwo, w którym człowiek wykonujący bardzo proste prace zarabia więcej niż ten, kto odpowiada za wykształcenie przyszłych pokoleń Polaków. Bo z lichej nauczycielskiej pensji nie da się wyżywić rodziny w dużym mieście. Bo butni rodzice potrafią tylko od szkoły wymagać, zupełnie z nią nie współpracując. Bo bogaci rodzice potrafią w żywe oczy kpić i pogardzać „gorszymi” od nich nauczycielami, nawet jeśli dziś wrzucają sobie na Facebook zdjęcia z ich poparciem dla strajku. Tylko czy wszyscy nauczyciele faktycznie powinni zarabiać więcej?

Jak ważna jest edukacja, wie każdy z nas. Im więcej lat od ukończenia szkoły mija, tym lepiej to widać. Powie ktoś, że widać też różnicę miedzy tymi „starymi, prawdziwymi” pedagogami sprzed lat i tymi, którzy są dziś. Ale pewnie zaraz ktoś się obruszy – że i dziś są tacy jak „przed wojną”. Nie przeczę! Ale nie da się zaprzeczyć, że są i inni. Często nawet głośniejsi…

Problem jest wielki, bardzo istotny dla rozwoju kraju i jego siły na świecie. Nie ulega wątpliwości, że pilnie potrzebna jest nie tylko prawdziwa reforma edukacji, polegająca i na likwidacji gimnazjów, i na zmianie programowej, i na zmianie całego systemu. Bo dziś tkwi on w okowach XIX-wiecznej szkoły, a mamy czas cyfrowej rewolucji. Ale nie ulega też wątpliwości, że potrzebna jest pilna weryfikacja całego grona nauczycielskiego. Ale tę akurat zmianę bez wątpienia blokuje Karta Nauczyciela.

Tylko że do tego wszystkiego potrzebna jest wola. Dobra wola obu stron. Brak chęci do współpracy, przebaczenia i pojednania nic nie zmieni. Ale ponieważ jesteśmy po rekolekcjach, a Święta Wielkanocne to czas odrodzenia i wewnętrznej przemiany, to może jest szansa? W przeciwnym wypadku moralny i polityczny koszt zaniechania będzie gigantyczny!

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Autor jest dziennikarzem TVP
www.krzysztofziemiec.pl



Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -