2 października
niedziela
Teofila, Dionizego, Slawomira
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Człowiek na medal

Ocena: 0
2675
Gorączka złota może być twórcza i prowadzić do sukcesu. Ale może też być zabójcza, o czym przekonujemy się ostatnio na różnych płaszczyznach życia. Nie chodzi tylko o nabitych w butelkę klientów Amber Gold, którym złoto nieco przesłoniło zdrowy rozsądek. Nie oni są tutaj sprawcami, są ofiarami, więc nie należy im jeszcze dokładać. Ale też chodzi o nasze narodowe oczekiwania względem olimpijczyków. Zwłaszcza siatkarzy. Wspaniałych i bardzo utytułowanych graczy. Dość wspomnieć, że takiej drużyny, która z czterech turniejów z rzędu przywozi medale, nie mieliśmy od ponad 30 lat. Pewnie też dlatego oczekiwania wobec podopiecznych trenera Anastasiego były tak ogromne. Kibice widzieli siatkarzy na podium i oczekiwali tylko złota.

Złoto, złoto, złoto! Opanowało umysły i serca. Gdyby udało się je zdobyć, bylibyśmy pewnie świadkami siatkarskiej fety, która ciągnęłaby się do zimy. Bo najpierw wielodniowe powitanie, spotkania siatkarzy z najważniejszymi politykami, potem wielki mecz siatkówki na Stadionie Narodowym, co promowałoby stadion i jego budowniczych. A potem historie tych chłopców, każda z osobna human story, by udowodnić, że Polak potrafi bez względu na okoliczności, co działałoby krzepiąco w nadchodzącym kryzysie. Siatkarze nieudanym występem zniweczyli te wspaniałe plany. I owszem, można mieć do nich pretensje, bo przecież wiadomo, że stać ich na dużo więcej. Ale też trudno nie przyznać im racji, gdy mówią, że taki jest sport, że nie wiedzą, co się stało z ich formą w Londynie. Że choć dawali z siebie wszystko, to nagle im nie wychodziło.

Gorączka olimpijskiego złota nie powinna przysłaniać nam tego, z jaką drużyną mamy do czynienia – i z jakimi osiągnięciami. Gracze zapłacili za nie wysoką cenę. Nie może być tak, że wartość tych ludzi przeliczamy na złoto. Tylko na złoto i nosimy ich na rękach wtedy, gdy wygrywają. Ich wartość tkwi zupełnie gdzie indziej. Oto Marcin Możdżonek, ponaddwumetrowy olbrzym, kapitan polskiej reprezentacji, poświęca swój talent i wolny czas, grając w siatkówkę z dziećmi. Pewnie trudno sobie nawet wyobrazić, ile to znaczy dla tych maluchów. Dla ilu kontakt z gwiazdą będzie życiowym przełomem. W tym sensie Marcin Możdżonek to wartościowy człowiek. Człowiek na medal i to złoty.

Nie miał złotego blasku, a zrobił największe chyba wrażenie medal Zofii Noceti-Klepackiej. Wywalczony brąz dla chorej dziewczynki Zuzi. Okazało się przy okazji, że dobro może być wyśmienitym środkiem dopingowym i to ono daje blask, przy którym nawet blask złota blednie. Warto pamiętać o tych prawdach, niemal banałach. Zwłaszcza w gorączce.


Dorota Gawryluk
Autorka jest dziennikarką TV Polsat

Idziemy nr 34 (363), 19 sierpnia 2012 r.


PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

NIEDZIELNY NIEZBĘDNIK DUCHOWY - 2 października

Niedziela, XXVII tydzień zwykły
Przyjdźcie, uwielbiajmy Go, padając na twarze, *
+ Czytania liturgiczne (rok C, II): Łk 17, 5-10
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)
+ Wiara jak złota rybka? (komentarz Idziemy)

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY

Co? Gdzie? Kiedy?
chcesz dodać swoje wydarzenie - napisz



Najczęściej czytane artykuły



Najczęściej czytane komentarze



Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.

POLACY POMAGAJĄ UKRAINIE

Polecane przez "Idziemy" inicjatywy pomocy
(chcesz dodać swoją inicjatywę - napisz)



Newsletter