31 maja
niedziela
Anieli, Petroneli
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Czytając Gómeza Dávilę

Ocena: 4.6
1663

„Chrześcijaństwo nie rozwiązuje »problemów«: po prostu zobowiązuje nas do ich przeżywania na wyższym poziomie. Ludzie domagający się, by je rozwiązywało, narażają chrześcijaństwo na ironię, towarzyszącą każdemu rozwiązaniu.” To jedna z refleksji wyczytanych w książce „Scholia do tekstu implicite” Nicolása Gómeza Dávili, kolumbijskiego myśliciela, który urodził się (1913) i umarł (1994) w Bogocie. Tym niemniej w okresie dzieciństwa i młodości spędził 17 lat w Europie. Ten „Boży samotnik”, jak go nazwał znawca filozofii współczesnej, Franco Volpi, przemyślał do głębi kulturę, politykę i chrześcijaństwo. Owoce tych przemyśleń to m.in. tysiące tyleż krótkich, co celnych zapisków.

Nicolás Gómez Dávila uważał siebie za reakcjonistę. Tłumacz „Scholiów”, Krzysztof Urbanek, wyjaśnia: „Jego [Dávili] zdaniem, bycie reakcjonistą w naszych czasach polega na przeciwstawianiu się ideom bezgranicznej tolerancji i niczym nieskrępowanej wolności, ideom postępu i gorączkowej konsumpcji, ideom materializmu, socjalizmu, kapitalizmu i rewolucji, słowem: wszystkiemu, co uchodzi za aktualne i powszechnie przyjęte”. Kolumbijski myśliciel uważał XX wiek za czas „fałszywych bogów i ich proroków”, czas „nikczemnych i głupich idei”. W tej sytuacji widział potrzebę podjęcia idei Benedykta z Nursji, to znaczy przechowania dla przyszłych pokoleń dziedzictwa kulturowego i cywilizacyjnego. Żył w swoim domu w Bogocie, jak mnich w benedyktyńskim klasztorze, poświęcając czas refleksji i medytacji. Tomasz Gabiś stwierdził, że Gómez Dávila „był członkiem i przełożonym jednoosobowego zakonu, którego regułą było: »Wierzyć w Boga, ufać Chrystusowi – i podejrzliwie rozglądać się dokoła«”. To ostatnie zdanie ma też swą inną wersję: „Wierzyć w Boga, ufać Chrystusowi, nie być naiwnym”.

Myśliciel z Bogoty był dosyć sceptyczny wobec Soboru Watykańskiego II. Jego zdaniem, misją Kościoła jest głoszenie wiecznego zbawienia, wzywanie do nawrócenia i przeciwstawianie się zepsutemu światu. Tymczasem Kościół posoborowy zawarł pakt ze światem i przyjął horyzontalną, społeczno-ekonomiczną i psychologiczną perspektywę. Stąd uwaga Kolumbijczyka, że „dobroczynność może być najsubtelniejszą formą apostazji”. Z jego bardzo krytycznymi wypowiedziami o Soborze Watykańskim II można i trzeba dyskutować, tym niemniej błędem byłoby ich lekceważenie. Warto nad nimi się zastanowić, szczególnie w kontekście tego, co stało się po Soborze, często wbrew soborowym dokumentom. Wszak sam Joseph Ratzinger zauważył wiele lat temu, że na Soborze „już podczas jego posiedzeń, a potem coraz wyraźniej w okresie posoborowym, pojawił się rzekomy »duch Soboru«, który w rzeczywistości był jego »antyduchem«. Jednym z dogmatów owego „antyducha” była teza, że wszystko, co nowe (albo za takie uważane) jest zawsze lepsze od tego, co było i co jest”.

Gómez Dávila nie cenił demokracji, która – jego zdaniem – nie uznaje zależności człowieka od prawd wyższych. Tymczasem „podstawowym grzechem nie jest przekroczenie norm etycznych, podstawowym grzechem jest odrzucenie naszej zależności”. Ten grzech prowadzi do panowania miernoty i głupoty. Stąd szereg mocnych wypowiedzi bogotanina na temat demokracji: „Politycy są w demokracji kondensatorami głupoty”; „Demokracja nie powierza władzy temu, kto nie składa jej hołdu, ofiarując jej swoje sumienie i smak”; „Demokratyczne instytucje otwierają obywatelowi wyłącznie drogę do paplania politycznych frazesów”. No cóż! Wiele w tym prawdy. Tyle że równie krytyczne oceny można by sformułować wobec arystokratycznych rządów przeszłości.

O lewicy Kolumbijczyk mówił, że „jest zboczem, po którym staczają się wszelkie przymioty ducha”. Szczególnie był krytyczny wobec łączenia ideologii lewicowej z chrześcijaństwem. Ironizował, że „domieszka kilku kropel chrześcijaństwa do lewicowych poglądów zamienia głupca w głupca doskonałego”. Rzeczywiście, na naszych oczach dokonuje się „chrzczenie” antybiblijnych i antycywilizacyjnych haseł w imię miłosierdzia. Gómez Dávila nie był jednak pesymistą. Twierdził, że „nie jest trudno wierzyć w Boga: jest trudno uwierzyć, że mamy dla Niego znaczenie”. On wierzył. Nie domagał się od Boga niczego, ale wiedział, że jako chrześcijanin „może wszystkiego oczekiwać z nadzieją”.

 

Idziemy nr 28 (717), 14 lipca 2019 r.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:
- Reklama -

Profesor teologii na Wydziale Teologicznym Papieskiego Uniwersytetu Gregorianum w Rzymie
dkowalczyk@jezuici.pl

- Reklama -
- Reklama -

NIEDZIELNY NIEZBĘDNIK DUCHOWY - 31 maja

Niedziela, IX Tydzień zwykły, Uroczystość Zesłania Ducha Świętego
WEŹMIJCIE DUCHA ŚWIĘTEGO!
+ czytania liturgiczne (rok A, II): Dz 2,1-11; Ps 104,1ab.24ac.29b-31.34; 1Kor 12,3b-7.12-13; J 20,19-23
+ komentarz Bractwa Słowa Bożego
+ komentarz tygodnika Idziemy

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy

- Reklama -


Najczęściej czytane artykuły


- Reklama -


Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter