2 czerwca
wtorek
Marianny, Marcelina, Piotra
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Dobro wokół nas

Ocena: 0
909

Krzycząca, bo wręcz nienaturalna dla tego miejsca pustka, lśniące w deszczu wapienne płyty, ogarniający wszystko półmrok i oświetlona punktowo sylwetka Ojca Świętego, jedynej obecnej tam istoty. Obraz wręcz apokaliptyczny! Bo i taki czas od kilku tygodni mamy wszyscy, bez wyjątku.

Franciszek modlił się o miłosierdzie dla cierpiących z powodu koronawirusa. Przypomniał, że nie jesteśmy samowystarczalni. Że potrzebujemy Jezusa, aby powierzyć Mu nasze obawy i lęki, bo tylko On może je przezwyciężyć. I zawierzył świat przed czczoną przez rzymian ikoną Matki Bożej Salus Populi Romani i pochodzącym z kościoła św. Marcelego krucyfiksem, który, według tradycji, w XVI w. w Rzymie położył kres epidemii dżumy.

Dla niektórych ta adoracja, modlitwa i błagania o miłosierdzie mogły oznaczać lęk. Podświadomie potęgowany przez ten właśnie symboliczny obraz, który każe nam wyobrazić sobie, że oto stoimy w obliczu końca świata. Pomijam, że wierzący muszą być na taką ewentualność przygotowani każdego dnia. Ale czyż z tej wymownej sytuacji nie powinna płynąć dla nas wszystkich nadzieja? Że mamy komu powierzyć nasze troski, że wiemy, kto jest Panem tego świata, że przez siłę modlitwy powinniśmy czuć nie lęk, lecz spokój. To najlepsza broń. Nie bez powodu Ojciec Święty nawiązał do fragmentu Ewangelii mówiącego o uciszeniu przez Chrystusa Pana burzy na morzu, kiedy Jezus został zbudzony przez zaniepokojonych uczniów i zwrócił się do nich z pytaniem:,, Czemu tak bojaźliwi jesteście? Jakże wam brak wiary!”.

A dodatkowo przecież, dzięki pośrednictwu mediów, mimo pustego placu, w rzeczywistości byliśmy tam nie w tysiącach, lecz w milionach! Dzięki mediom na co dzień za różne sprawy często krytykowanym, a teraz raczej nas scalającym. Także w tych bardzo odmiennych od innych wielkopostnych rekolekcjach…

Ale to nie koniec nadziei, jaka płynie w tym trudnym czasie. Nadziei, którą daje zachowanie wielu z nas. W pierwszej kolejności należy podziękować medykom za ich trud i poświecenie. Wszystkim odpowiedzialnym, którzy swoją pracę i misję realizują w takich ekstremalnych warunkach. Nie mniej budująca jest postawa tysięcy Polaków, o których tak wiele złego często się mówi i słyszy. Tych Polaków, którzy w obliczu zagrożenia o nieznanych do końca skutkach wpłacają pieniądze na potrzebny sprzet, produkują sami w domu środki ochronne lub po prostu poświęcają swój czas, pomagając starszym osobom czy gotując obiady dla zapracowanych lekarzy i pielegniarek. Takich oddolnych inicjatyw jest teraz mnóstwo. Wsparcie w walce z koronawirusem oferują prywatne firmy, fundacje, znane osoby oraz tysiące zwykłych i zarazem anonimowych Polaków. Czyż nie jest to budujące? I na przekór różnym zaklęciom nie pokazuje, jak wspaniałym, w obliczu zagrożenia, narodem jesteśmy?

Mam nadzieje, że wirus i zagrożenie szybko miną. Oby to dobro, o którym piszę, zostało z nami na dłużej. Tym bardziej, że ten czas po epidemii może być dla nas jeszcze trudniejszy. Ale o tym już może napiszę za jakiś czas. A może nie będzie o czym pisać? Oby!

Idziemy nr 14 (754), 05 kwietnia 2020 r.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Autor jest dziennikarzem TVP
www.krzysztofziemiec.pl

- Reklama -

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 2 czerwca

Wtorek, IX Tydzień zwykły
+ dzień powszedni albo wspomnienie świętych męczenników Marcelina i Piotra
«Oddajcie cezarowi to, co należy do cezara,
a Bogu to, co należy do Boga».

+ Czytania liturgiczne (rok A, II): 2P 3,12-15a.17-18; Ps 90,2.4.10.14.16; Mk 12,13-17
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Najczęściej czytane komentarze

- Reklama -


Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter