28 stycznia
wtorek
Walerego, Radomira, Tomasza
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Dzik a sprawa Polska

Ocena: 4.45
957

Pamiętają państwo tych wszystkich „obrońców przyrody”, którzy kilkanaście miesięcy temu mówili o „szaleństwie” i „plutonach egzekucyjnych rządu”, organizowali masowe protesty przed Sejmem, ciągnąc za sobą młodzież i strasząc do kamer, że jak tak dalej pójdzie, to dziki w Polsce znikną i nasze dzieci będą je znać już tylko z kreskówek? Dziś ci sami ludzie mówią... o konieczności szybszej redukcji dzików! Tak, to nie jest żart!

Nie, nie jestem myśliwym, nawet nie potrafiłbym strzelać do zwierząt. Po lesie wolę chodzić z aparatem fotograficznym lub koszykiem na grzyby. Nie jestem amatorem dziczyzny, choć jeść mięso lubię, bo mi po prostu smakuje, i nie zmienią tego zastępy wyznawców nowej zielonej pseudoreligii. Uważam, że w naszym kraju kontrolowany odstrzał dzików jest konieczny. Ich rosnąca populacja i agresywne wkraczanie na tereny ludzkich osad i zwłaszcza upraw zagrażają bowiem naszemu zdrowiu i bezpieczeństwu.

Również politycy opozycji, którzy rok temu wyśmiewali zarówno rolników, ich obawy, jak i ministra rolnictwa, oskarżając go o szaleństwo i barbarzyństwo, teraz dostrzegają niebezpieczeństwo kroczącej epidemii wirusa ASF. Na konferencji w Sejmie przedstawili nawet sześciopunktowy plan, polegający m.in. na „szybszej, planowanej redukcji dzików, które są głównym nosicielem wirusa ASF”. Że postulat ten kontrastuje z wypowiedziami sprzed roku? Któż by się tym przejmował! Ludzie nie mają tak długiej pamięci. Przecież tak samo było ze słynną wiewiórką „poległą” podczas wycinki drzew, a co gorsza – widać to dziś po umierającej Puszczy Białowieskiej – z kornikiem drukarzem. Polityka to walka. Także na słowa, bez żadnych hamulców czy zasad etycznych. Gdzie interes ogółu ma coraz mniejsze znaczenie. Znaczenie mają słowa, narracja. Kto ją pierwszy podejmie, ten wygrywa. Kto prześpi, jest w defensywie.

I tak jest ze wszystkim. Niemal każda, oczywista czy nawet najlepsza, inicjatywa od razu będzie odrzucona przez politycznych oponentów. Tak było z nazwami ulic, z Westerplatte czy uroczystościami rocznicy wybuchu wojny. Trudno w tym wszystkim zachować i umiar, i nadzieję, i zdrowy rozsądek.

Ale ostatnie dni przyniosły też promyk nadziei. Bo oto na naszych oczach nastąpił ważny przełom. Po wielu irytujących i jałowych sporach, czy nawet inwektywach, okazało się, że pomnik upamiętniający bitwę warszawską jednak stanie na stołecznym placu Na Rozdrożu, i to w setną rocznicę Cudu nad Wisłą. Otwarcie konkursu na monument zapowiedzieli wspólnie minister kultury i dziedzictwa narodowego Piotr Gliński oraz wiceprezydent Warszawy Michał Olszewski. Nie wiadomo, czy będzie to łuk, ale wiadomo, że ma być widoczny i dobry. A ileż było wcześniej kpin i niewybrednych żartów… Biorąc pod uwagę, jak wiele zawdzięczmy obrońcom cywilizacji z roku 1920 – aż wstyd! Oby takich dobrych wiadomości dla wszystkich Polaków, którym bliska jest i ojczyna, i jej losy, było więcej.

 

Idziemy nr 50 (739), 15 grudnia 2019 r.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Autor jest dziennikarzem TVP
www.krzysztofziemiec.pl

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 28 stycznia

Kto pełni wolę Bożą, ten jest Mi bratem, siostrą i matką
Dziś w Kościele: wtorek, III tydzień zwykły, wspomnienie św. Tomasza z Akwinu, prezbitera i doktora Kościoła
+ Czytania liturgiczne (rok A, II): 2Sm 6,12b-15.17-19; Ps 24,7-8.9-10; Mk 3,31-35
+ Komentarz Bractwa Słowa Bożego do czytań

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -