18 czerwca
wtorek
Marka, Elzbiety
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Gdzie się podziały tamte koperty?

Ocena: 4.75
669

Kiedyś był to rower, zegarek, biżuteria, w ostateczności talon na zakupy z wizerunkiem jednego z królów Polski. W prezentach zawsze łatwiej ukryć kwotę, szczególnie kiedy trafi się promocja. A prezenty kupowane z okazji Pierwszej Komunii Świętej musiały przedstawiać jakąś wartość. Chociaż pozostawały po nich tylko wspomnienia.

W ostatnich latach zmienił się charakter przyjęć komunijnych. Zamiast ustawiać stoły w podkowę w dużym pokoju i pożyczać krzesła od sąsiadów, można się wygodnie rozsiąść w sali weselnej czy restauracyjnej. Mieć z głowy smażenie stosów schabowych, ale delektować się buraczanym gnocchi z mascarpone czy flakami w nowoczesnym wydaniu. Koszty takiego przyjęcia nie są małe, ale przy zaproszeniu optymalnej liczby gości i czterocyfrowej zawartości kopert potrafią się zwrócić.

I tu pojawiają się kontrowersje: do kogo należy zawartość kopert i kto ma decydować, na co zostanie przeznaczona? Po internecie krążą memy: pieniądze, które otrzymałeś przy okazji swojej Pierwszej Komunii, to piramida finansowa, bo odzyskujesz je dopiero wtedy, kiedy do Pierwszej Komunii idzie twoje dziecko…

Ja również nie wnikałam, co stało się z moimi kopertami – jeśli takowe były. Wiem jednak, że wielu z tych, którzy przed laty próbowali rozwiązać zagadkę „znikającego hajsu z Komunii”, kiedy przyszło co do czego, wpadło na pomysł, aby pokryć nim wydatki na organizację przyjęcia swojego dziecka. W ten sposób zawartość kopert znikała wraz z ostatnim kawałkiem sernika z białą czekoladą. Pozostawały tylko pytające spojrzenia młodego pokolenia. Ale co tam, będzie się miało nad czym zastanawiać przez kolejne lata.

Wyrzuty sumienia? A gdzież tam! Nie trzeba mieć prawniczego wykształcenia, aby usprawiedliwić się art. 12 kodeksu cywilnego, zgodnie z którym osoby poniżej trzynastego roku życia nie mają jeszcze zdolności do czynności prawnych, do których, jak wiadomo, należą zakupy na wysokie kwoty.

Cóż, autorytatywnym podejściem do bilansu zysków i strat nie zawsze da się uspokoić własne wątpliwości ani przykryć poczucie straty i rozczarowanie naszych dzieci. Można jednak zmienić kierunek odpływu „komunijnej” gotówki. I nawet jeśli to źródło w końcu wyschnie, to pozostawi po sobie wyżłobione koryto. Jak tego dokonać? W prosty sposób. A gdyby tak jednak urządzić przyjęcie mniej wystawne, a za pieniądze, które dziecko otrzymało w prezencie, kupić mu czas? Czas spędzony z nami? Wyjazd do Rzymu albo chociaż wyprawę na Święty Krzyż?

Tydzień, czy choćby nawet weekend, z wyłączną uwagą rodziców tylko dla siebie – to marzenie niejednego posiadacza najnowocześniejszych zdobyczy techniki. Tak niewiele, a zostaje w głowie na długo. Czas to pieniądz – twierdził Benjamin Franklin. Chociaż nie można za niego wszystkiego kupić, to można go dobrze zainwestować. Czas to miłość – wskazywał bł. Stefan Wyszyński. Dobre relacje, ich wspomnienia od dzieciństwa to najroztropniejsza lokata z gwarantowanym zyskiem, która będzie procentować w przyszłości.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Autorka jest dziennikarką Polskiego Radia, absolwentką dziennikarstwa i psychologii


marta.kawalec@polskieradio.pl

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 17 czerwca

Poniedziałek, XI Tydzień zwykły
wspomnienie św. Brata Alberta Chmielowskiego
Twoje słowo jest pochodnią dla stóp moich, Panie,
i światłem na mojej ścieżce.

+ Czytania liturgiczne (rok B, II): Mt 5, 38-42
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)



Najwyżej oceniane artykuły

Blog - Ksiądz z Warszawskiego Blokowiska

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter