2 października
niedziela
Teofila, Dionizego, Slawomira
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Głos laikatu?

Ocena: 4.70909
1022

Jednym z synodalnych postulatów jest „poważne traktowanie głosu laikatu”. Rozumiem, że chodzi o to, aby księża słuchali uważnie, co mówią świeccy o naturze i misji Kościoła, i stosownie do tego działali. Wszak samo słuchanie bez wprowadzania w życie tego, co zostało powiedziane, mogłoby zostać uznane za „niepoważne”. Problem w tym, że nie ma jednego głosu laikatu. Należałoby raczej mówić o głosach laikatu. Wszak mamy świeckich z takich środowisk jak np. „Więź”, „Tygodnik Powszechny”, „Znak”, KIK warszawski, ale są też świeccy, którzy prezentują całkiem inne poglądy, chociażby tzw. tradycjonaliści. Wielu katolików jest zrzeszonych w różnego rodzaju nowych wspólnotach, jak np. neokatechumenat, Odnowa w Duchu Świętym, Oaza, Chemin Neuf itd. A przede wszystkim są miliony praktykujących katolików bez żadnych dodatkowych szyldów, którzy pewnie mają jakieś uwagi na temat funkcjonowania swojej parafii, ale są jak najbardziej dalecy od postępowych pomysłów unowocześniania Kościoła. Tymczasem najczęściej i najgłośniej krzyczą „postępowcy”, którzy chcieliby zmienić Kościół na swoją lewicowo-liberalną modłę. Tak! Ta grupa jest zdecydowanie nadreprezentowana w dyskusjach o Kościele.

Księża, w tym biskupi, też nie są jakąś jednorodną grupą, która zawsze mówi jednym głosem. Różnice między duchownymi widać wyraźnie chociażby w tym, kto ze świeckich ich popiera i chwali, a kto krytykuje, a niekiedy odsądza od czci i wiary. Dla jednych kapłanem „jak trzeba” jest np. o. Rydzyk, a inni są zachwyceni tym, co mówi ks. Boniecki. To takie stereotypowe przykłady dwóch różnych duchownych, ale przecież w każdej parafii bywa, że jedni wierni preferują jednego księdza, a drugim bardziej odpowiada inny. No cóż! Przypomina się powiedzonko, że „każda potwora znajdzie swego amatora”.

A zatem świeccy mają różne przekonania co do tego, czy i w jakim kierunku reformować Kościół. Czy da się z tej różnorodności wydobyć jakiś zobiektywizowany raport? Hmm… Uczestniczyłem w wielu nasiadówach, także na poziomie międzynarodowym. Jedną z metod służących wypracowaniu jakiegoś raportu na takich spotkaniach jest praca w grupach. Uczestnicy dzielą się na grupy, z których każda wybiera swego sekretarza. Sekretarze grup wysyłają raporty do sekretarza generalnego, który opracowuje raport końcowy. Przy takiej metodzie zdarza się, że opinia wypowiedziana zgrabnie przez jedną osobę znajduje się w raporcie końcowym, a opinia wypowiedziana przez więcej osób gdzieś po drodze się gubi. I nie musi to być efekt jakiejś zamierzonej manipulacji, choć i tak bywa. Jaką wartość mają takie raporty? Przypominam sobie synod biskupów o młodzieży. Biskupi powtarzali, że przyjechali, aby słuchać młodych, a potem zatwierdzili raport. Ciekawe, ilu młodych, praktykujących katolików w Polsce mogło się w nim rozpoznać? Bo z młodymi jest jak z laikatem. Są różni. Jedni postulują liberalizację moralności seksualnej, a inni chcieliby łatwiejszego dostępu do tzw. mszy trydenckiej.

Kwestia głosu laikatu przypomina mi teologów niemieckich postulujących zmianę języka, a niekiedy nawet treści, aby przepowiadanie Kościoła było bardziej zrozumiałe dla współczesnego człowieka. Tyle że można było odnieść wrażenie, że dla owych teologów „współczesny człowiek” oznaczał najczęściej niewierzących pracowników akademickich, z którymi spotykali się na różnego rodzaju konferencjach interdyscyplinarnych. A przecież współczesny człowiek to może być np. rolnik z Ekwadoru, elektryk z Polski, sklepikarz z Sycylii, przedsiębiorca z Tokio czy też matka wielodzietnej rodziny z Filipin. Dlatego trzeba uważać, by nie popaść w jakieś dalekie od rzeczywistości mądrzenie się na temat oczekiwań „współczesnego człowieka”.

Z synodalnych raportów wynika, że świeccy, w tym szczególnie kobiety, chcieliby mieć więcej do powiedzenia w Kościele. Słusznie! Wszak jestem świadom, że najważniejszą osobą w mojej religijnej formacji była moja mama. A obecnie jednym z najważniejszych problemów Kościoła jest brak przekazywania przez rodziców wiary dzieciom. Niestety, nie brakuje środowisk, gdzie postulat, by mieć więcej do powiedzenia, ma się nijak do przekazywania wiary. Bo chodzi raczej np. o to, by kobiety odprawiały Mszę. Swoją drogą, dlaczego tyle się mówi o kobietach w Kościele, skoro wydaje się, że to mężczyźni są w kryzysie bardziej niż kobiety?

Idziemy nr 37 (880), 11 września 2022 r.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Profesor teologii na Wydziale Teologicznym Papieskiego Uniwersytetu Gregorianum w Rzymie
dkowalczyk@jezuici.pl

NIEDZIELNY NIEZBĘDNIK DUCHOWY - 2 października

Niedziela, XXVII tydzień zwykły
Przyjdźcie, uwielbiajmy Go, padając na twarze, *
+ Czytania liturgiczne (rok C, II): Łk 17, 5-10
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)
+ Wiara jak złota rybka? (komentarz Idziemy)

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY

Co? Gdzie? Kiedy?
chcesz dodać swoje wydarzenie - napisz



Najczęściej czytane artykuły



Najczęściej czytane komentarze



Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.

POLACY POMAGAJĄ UKRAINIE

Polecane przez "Idziemy" inicjatywy pomocy
(chcesz dodać swoją inicjatywę - napisz)



Newsletter