26 lutego
piątek
Miroslawa, Aleksandra
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Im się należy?

Ocena: 0.65
483

Krystyna Janda, Maria Seweryn, Krzysztof Materna, Edward Miszczak, Mariusz Walter, Leszek Miller, Zbigniew i Elżbieta Grycanowie – to tylko niektóre nazwiska z długiej listy osób, które w Warszawskim Uniwersytecie Medycznym zaszczepiły się poza kolejnością. Formalnie uczelnia tłumaczy, że zaprosiła osoby znane oraz swoich pacjentów, ponieważ chciała uratować szczepionki, które mogły się zmarnować, i zamierzała w ten sposób promować akcję szczepień. Są to jednak wyjaśnienia więcej niż wątpliwe. Trudno bowiem sądzić, że nie było lepszego sposobu na wykorzystanie ampułek niż szczepienie osób znanych, skoro w kolejce czekali lekarze i pielęgniarki, w tym osoby z pierwszej linii frontu. Trudno też uwierzyć w rzekome „działania promocyjne”, skoro celebryci szczepili się niemal w sposób tajny, bardzo dyskretnie. Fakt, że niektórzy z nich – np. Krystyna Janda – pochwalili się szczepieniem w mediach społecznościowych, wiele w całym obrazie nie zmienia.

Linię obrony WUM obaliły już pierwsze ustalenia kontroli z ramienia Narodowego Funduszu Zdrowia. Okazało się, że osoby zaszczepione poza kolejką zostały zapisane jako „personel niemedyczny”, co w oczywisty sposób mija się z prawdą. Nadal jednak nie wiemy najważniejszego: jaki mechanizm sprawił, że doszło do tak spektakularnego złamania reguł? Kto to wszystko zaplanował, ustawił, przeprowadził? I po co? Z zewnątrz wygląda to tak, jakby chodziło o szybkie zapewnienie bezpieczeństwa zdrowotnego osobom z potężnego kręgu towarzysko-medialno-biznesowo-politycznego. Zapewne nie wszyscy wplątani w aferę mieli świadomość, w czym biorą udział, ale większość zapewne wiedziała. Nie mówimy przecież o ludziach z ograniczoną kompetencją komunikacyjną, ale o osobach zajmujących ważne pozycje społeczne, także w mediach.

Sprawa jest poznawczo bardzo cenna, bo można powiedzieć, że III RP została złapana za rękę. W przypadku osób starszych czy pracowników służby zdrowia kwestia dostępności szczepionki lub jej braku może okazać się kwestią życia i śmierci. Celebryci, aktorzy, twórcy TVN uznali jednak, że im się należy poza kolejnością. Wysłali ważny komunikat, który nie powinien zostać szybko zapomniany. Pokazali także, jak to się robi, jak działa wiele mechanizmów w naszym kraju. Przy okazji zasugerowali, co mają na myśli, gdy skandują: „konstytucja” albo martwią się „praworządnością”. Bo przecież to, co zobaczyliśmy w WUM, to zjawisko w swojej istocie antydemokratyczne i także w stylu wschodnim, a nie zachodnim.

Socjologowie mają cenny materiał badawczy. Czy jednak zeń skorzystają? Można wątpić. Prof. Ireneusz Krzemiński, w przeszłości potrafiący zaimponować otwartością i zdolnością wyjścia poza własne środowisko (np. ciekawa praca pt. „Czego nas uczy Radio Maryja?”), teraz przedstawia taką oto teorię: „Trudno nie mieć podejrzeń, że to, co wydarzyło się z dystrybucją szczepionek na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym, i zaszczepienie kilkunastu aktorów, którzy zgodzili się wystąpić w akcji promującej szczepienia, było ukartowane. Nie można wykluczyć działania służb, które tak zamotały całą sprawę, że wykreowano z niej aferę”.

Byłbym pełen podziwu dla polskich służb, gdyby potrafiły rozegrać taką akcję, ale szczerze mówiąc, wątpię, by się pokusiły. Ryzyko dekonspiracji – a chodzi przecież o operację w środowisku jednoznacznie opozycyjnym – byłoby po prostu zbyt wielkie. Ciekawy jest jednak fakt, że w obliczu kompromitacji środowiskowej liberałowie – także ze świata nauki – sięgają po grubo ciosane teorie spiskowe i nawet nie próbują wyjaśniać mechanizmów, które stoją za całą aferą.

I jeszcze jeden ciekawy element. Otóż afery by nie było – na pewno nie na taką skalę – gdyby nie studenci WUM. Raczej lewicowi, raczej nastawieni antyrządowo. Charakterystyczne, że w pierwszym odruchu szukali pomocy u mediów lewicowo-liberalnych – bez skutku. Wypowiedzieli „wojnę” swojemu rektorowi, własnej uczelni i ludziom, których ich obóz uważa za autorytety. W imię swoich zasad, w imię tego, co uważają za sprawiedliwość, ale także z powodu poczucia krzywdy, zresztą szerszego niż tylko sprawa szczepionek. Internet sprawił, że mogli to wszystko zrobić, zachowując pełną anonimowość.

Z jednej strony jest się z czego cieszyć, z drugiej to ważny znak czasu. Instytucjami nie da się już kierować tak, jak dawniej. Młode pokolenia są i bardziej wymagające, i znacznie bardziej bezwzględne. To ważny wniosek dla nas wszystkich.

Idziemy nr 03 (794), 17 stycznia 2021 r.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Autor jest redaktorem naczelnym tygodnika „W Sieci”

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 26 lutego

Piątek, I Tydzień Wielkiego Postu
+ Dzień Powszedni
Odrzućcie od siebie wszystkie grzechy
i uczyńcie sobie nowe serce i nowego ducha.

+ Czytania liturgiczne (rok B, I): Mt 5,20-26
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)
+ Wielkopostne kościoły stacyjne (diec. warszawskie): 26 lutego par. św. Ojca Pio (ul. Fieldorfa 1, DW-P)

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY

Co? Gdzie? Kiedy?
chcesz dodać swoje wydarzenie - napisz
Blisko Nas (bieżące informacje)
+ Beatyfikacja kard. Stefana Wyszyńskiego
+ Transmisje Mszy świętych w TV, internecie i radiu
+ Wyślij intencję modlitewną do sióstr karmelitanek bosych na czas epidemii
+ Informacje o odpustach



E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter