6 czerwca
sobota
Norberta, Laurentego, Bogumila
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Jaka krucjata?

Ocena: 3.2
891

Koalicja Obywatelska skorzystała z szansy i zdecydowała się wymienić kandydata na prezydenta. Fatalnie radzącą sobie Małgorzatę Kidawę-Błońską zastąpi Rafał Trzaskowski. Co prawda przez chwilę rozważano również Radosława Sikorskiego, ale uznano, że lepiej postawić na prezydenta stolicy. Przeważyły szczegółowe badania, a także przekonanie, że to nie czas na jakiekolwiek ryzyko. Platforma stanęła bowiem nad przepaścią i jeśli chce przetrwać, nie może popełnić już żadnego poważniejszego błędu.

Trzaskowski to wybór racjonalny, ale pod jednym warunkiem: że nie chodzi o wygranie wyborów, ale odbudowanie poparcia dla partii. Tak, w takim scenariuszu to ma sens. Prezydent Warszawy podoba się wyborcom lewicowo-liberalnym, jest rozpoznawalny, poprawnie przemawia, emanuje pewnością siebie. Już pierwsze sondaże pokazują, że szybko może zająć pierwsze miejsce wśród kandydatów opozycyjnych. Zapewne dlatego zachowuje się tak ostro, zapowiadając m.in. likwidację „Wiadomości” i programów publicystycznych TVP. To są komunikaty przede wszystkich do wyborców, którzy odeszli do Szymona Hołowni czy Władysława Kosiniaka-Kamysza. To powiedzenie: już nie musicie szukać, wracajcie do domu, jestem i walczę. To także komunikat: wiem, że czujecie się poniżeni i upokorzeni fatalną kampanią Kidawy-Błońskiej i jej dramatycznymi wynikami, ale czas smuty się skończył, wraca nadzieja.

Jeśli dodamy do tego olbrzymią przewagę PO w sferze struktur, pieniędzy, poparcia medialnego i szeroko rozumianego zaplecza, wygrana Trzaskowskiego nad konkurentami wydaje się oczywista. On będzie zyskiwał, a oni będą tracili. Pozostaje jednak pytanie, czy Hołownia zdoła uzbierać poparcie wystarczające do zbudowania partii, o której z pewnością myśli. Ktoś, kto w niego zainwestował, nie zrobił tego dla zabawy. Tu chodzi o zdobycie wpływu na rzeczywistość, o wyszarpanie sobie udziałów w opozycyjnym torcie przez jakieś poważne środowisko. Z kolei lider PSL też zapewne tanio nie sprzeda swojego marzenia o awansie do ścisłej czołówki politycznej ekstraklasy. Był już naprawdę blisko, czuł zapach sukcesu, ale najpierw show skradł mu Hołownia, a teraz Trzaskowski.

Czy nowy kandydat KO może zagrozić Andrzejowi Dudzie? Z jednej strony nowa konkurencja zawsze budzi niepokój, z drugiej sztabowcy obecnego prezydenta uważają, że dzięki Trzaskowskiemu niemal na pewno unikają najtrudniejszego scenariusza, czyli zderzenia z Kosiniakiem-Kamyszem w drugiej turze. Trzaskowski, owszem, zbierze wyborców III RP, ale będzie miał bardzo duże problemy z sięgnięciem po elektorat wiejski czy małomiasteczkowy, a także po wyborców starszych, powyżej 50. roku życia – a to oni dziś rozstrzygają o wyniku wyborów w Polsce. Co więcej, z biegiem kampanii zaczną być widoczne i inne obciążenia kandydata, choćby zauważalna pretensjonalność, rodzaj poczucia wyższości, którego nie umie ukryć. To, że kandydat jest tak bardzo „stołeczny”, że uosabia „warszawkę”, także nie będzie atutem. Wreszcie, wszyscy mamy w pamięci kampanię samorządową sprzed dwóch lat, gdy Trzaskowski pokonał Patryka Jakiego. Wybory wygrał zdecydowanie, ale kampanię – rozumianą jako egzamin i test – przegrał wyraźnie. Sprawując rządy w Warszawie, też nie zaimponował, i nie chodzi tu tylko o awarię Czajki, z którą nie poradziłby sobie bez pomocy rządu. Jego prezydentura nie kojarzy się z niczym szczególnym, nie przyniosła żadnego pozytywnego symbolu, żadnego kreatywnego rozwiązania. Ot, zwykłe zarządzanie tym, co zastał, bez świeżości, rozmachu, wizji, energii, bez odwagi do naruszenia zasiedziałych układów. Sennie i nudnawo.

Gdyby czasy były normalne, Andrzej Duda mógłby więc spać spokojnie. Takie jednak nie są, i dlatego należy zachować pewien znak zapytania przy wszystkich ocenach. Kryzys gospodarczy może wywołać skutki trudne do przewidzenia. Co ciekawe, Trzaskowski na razie unika deklaracji światopoglądowych, wręcz od nich ucieka. Ani słowa o LGBT, o tym wszystkim, czym tak mocno naznaczył swoje rządy w Warszawie. Wie, że jeśli wzniesie tęczową flagę, nie ma żadnych szans. Te sprawy dogonią go jednak wcześniej czy później, zwłaszcza w drugiej turze, w czerwcu dużo bardziej prawdopodobnej niż w maju. Pośrednio przypomniał o nich wiceprezydent stolicy Paweł Rabiej, który stwierdził, iż „Trzaskowski rusza na krucjatę przeciwko siłom, które niszczą państwo, demokrację, przyzwoitość i uczciwość”. Użycie słowa „krucjata” jest tu bardzo znaczące, choć przecież nie o walkę pod znakiem krzyża tu chodzi.

Idziemy nr 21 (760), 24 maja 2020 r.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Autor jest redaktorem naczelnym tygodnika „W Sieci”

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 6 czerwca

Sobota, IX Tydzień zwykły
+ dzień powszedni albo wspomnienie Najświętszej Maryi Panny w sobotę albo wspomnienie św. Norberta, biskupa
Błogosławieni ubodzy w duchu,
albowiem do nich należy królestwo niebieskie.

+ Czytania liturgiczne (rok A, II): 2 Tm 4,1-8; Ps 71, 8-9.14-17; Mk 12,38-44
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy


- Reklama -


Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter