21 kwietnia
niedziela
Anzelma, Bartosza, Feliksa
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Jedwabne bez końca

Ocena: 0
1240

Trudno być zaskoczonym, że w związku z kolejnym skokiem temperatury w relacjach polsko-żydowskich powrócił temat zbrodni w Jedwabnym, a zwłaszcza konieczności dokończenia ekshumacji. W 2001 r. mogiłę, w której złożono ofiary, przebadano bardzo pobieżnie (była to jedynie „wizualna ocena szczątków”), ograniczając się do szacunkowego ustalenia liczby pomordowanych. Archeologom nie zezwolono na podnoszenie kości, co z kolei sprawiło, że wciąż nie mamy pełnej wiedzy co do skali zbrodni ani też nie znamy przyczyny śmierci poszczególnych ofiar. A to z kolei uniemożliwia pełną rekonstrukcję zdarzeń z lipca 1941 r., zwłaszcza w kluczowej kwestii odpowiedzialności polskiej lub niemieckiej. Dodajmy, że kluczową rolę w decyzji o wstrzymaniu ekshumacji odegrał sprzeciw strony żydowskiej. Rabin Warszawy i Łodzi Michael Schudrich argumentował: „Szacunek dla kości naszych ofiar jest dla nas ważniejszy niż wiedza, kto zginął i jak, kto zabił i jak”. Była to opinia motywowana religijnie, ale oznaczająca jednocześnie utrwalenie wersji wskazującej na polskie sprawstwo.

Pamiętam tamte wydarzenia dość dobrze, ponieważ relacjonowałem je jako młody reporter radiowy. Mało kto zdawał sobie wówczas sprawę, że do przerwanej ekshumacji nie sposób będzie wrócić. I także teraz nie wygląda, by coś dało się w tej sprawie zrobić. Choć Instytut Pamięci Narodowej pod koniec lutego zapewniał o gotowości rozpoczęcia prac ekshumacyjnych, Prokuratura Krajowa ogłosiła teraz, że „w chwili obecnej brak jest jakichkolwiek podstaw do przeprowadzenia takich czynności”. Nie podano szczegółowego uzasadnienia, ale z użytej formuły można wnioskować, że brakuje wiarygodnych relacji, które podważałyby ustalenia przyjęte przez IPN, choć zdaniem części komentatorów nie wyjaśniono wiarygodnie m.in. kwestii amunicji znalezionej na miejscu zbrodni. Być może decyzja prokuratury ma w jakiejś mierze charakter polityczny, o co jednak nie można mieć pretensji, bo w tego typu sprawach instytucje państwa muszą działać rozważnie, uwzględniając rację stanu. 

Przeciwko ekshumacji wypowiedział się ostatnio prof. Sławomir Cenckiewicz, stwierdzając: „Pamiętajcie moje słowa – ta ekshumacja nie przyniesie żadnych kategorycznych rozstrzygnięć, a sprowadzi na Polskę katastrofę!”. Dodał, że najpierw należy zweryfikować stare śledztwo, analizując starannie niezbadany wówczas materiał dowodowy wydobyty w czasie ekshumacji. Trzeba uznać, że są to argumenty poważne. Trudno bowiem sądzić, by dokończenie ekshumacji jednoznacznie obaliło oskarżenie pod adresem polskich mieszkańców miasteczka; każde konkretne ustalenia można będzie przecież wpisać w już napisaną opowieść. Równocześnie podjęcie tej sprawy przez państwo polskie znów wyniesie ją na pierwsze strony zachodnich gazet, bo globalne zalecenia wciąż wydają się jednoznaczne: atakować dobre imię Polski wszędzie i zawsze. W obecnym kontekście nic dobrego z tego nie wyniknie.

Pozostaje też kwestia sprzeciwu strony żydowskiej, której siłowe przełamanie kosztowałoby Polskę, zwłaszcza w obecnym kontekście, zdecydowanie zbyt dużo. Zwolennik ekshumacji, prof. Jan Żaryn, postuluje wpisanie tej sprawy w agendę polsko-amerykańsko-izraelską, tak by w efekcie „miarodajne środowiska żydowskie” wyraziły zgodę na ponowne podjęcie prac, które pomogłyby „poznać prawdę albo przynajmniej się do niej zbliżyć”. Czy to jednak wyobrażalny scenariusz? Trudno dostrzec, co mogłoby skłonić stronę żydowską do wyrażenia takiej zgody. Poza tym zawsze znajdą się ludzie, którzy będą protestowali, a ponieważ judaizm nie jest hierarchiczny, waga ich sprzeciwu będzie taka sama, albo nawet większa, niż waga tych, którzy – załóżmy – poszliby nam na rękę.

Zdaniem zwolennika powrotu do sprawy Jedwabnego Krzysztofa Wyszkowskiego, „ekshumacja jest konieczna i prędzej czy później się odbędzie”. Można jednak wnioskować, że raczej później niż prędzej. Ale nie znaczy to, że nic nie możemy zrobić, w końcu nie brakuje dziś obszarów, które wymagają obrony dobrego imienia Polski, również w kontekście relacji polsko-żydowskich. Ważne, by w końcu zacząć wygrywać choćby małe „potyczki”; jeśli zaczniemy to robić, kiedyś w końcu powrócimy i do sprawy Jedwabnego. Zarówno w odniesieniu do przebiegu zbrodni, jak i jej szerszego kontekstu.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Autor jest redaktorem naczelnym tygodnika „W Sieci”



Najczęściej czytane artykuły



Najczęściej czytane komentarze

- Reklama -


Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -