27 listopada
niedziela
Waleriana, Wirgiliusza, Maksyma
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Jest szansa

Ocena: 4.74
687

Stało się: Komisja Europejska po raz pierwszy zastosowała w praktyce mechanizm „pieniądze za praworządność”, wprowadzony na szczycie Unii Europejskiej w grudniu 2020 r. Celem pierwszego uderzenia są Węgry, którym zarzuca się złe wykorzystanie funduszy oraz korupcję. Budapeszt ma stracić 65 proc. tego, co mu się należy, czyli ok. 7,5 mld euro. To wartość odpowiadająca ok. 5 proc. węgierskiego PKB, a więc uderzenie potężne, które skutkować może dotkliwą recesją.

Dla Polski to wiadomość niedobra, oznacza bowiem, że Komisja strzela z potężnej broni, która znacząco zwiększa jej władzę, i która sprawia, że fundusze unijne stają się uznaniowe. To także dlatego premier Mateusz Morawiecki zadeklarował, że Polska „z całą mocą” będzie się przeciwstawiała działaniom, które mają „w nieuprawniony sposób pozbawić środków jakiekolwiek kraje członkowskie, w tym przypadku w szczególności Węgry”. Choć różnimy się fundamentalnie w kwestii podejścia do Rosji, w rozgrywce z Brukselą jesteśmy w jednej drużynie.

Warto zwrócić uwagę, że choć zarzuty wobec Węgier w sferze wykorzystania funduszy unijnych nie są pozbawione pewnych podstaw, to jednak premier Viktor Orbán zapowiedział powołanie specjalnej agencji antykorupcyjnej, która miałaby zmierzyć się z tym problemem. Prowadzone są także rozmowy w innych sprawach, a rząd Fideszu gotowy był do daleko idących ustępstw. Gospodarczo Węgry są w trudnej sytuacji, trudniejszej niż Polska, i bardzo potrzebują pieniędzy – zarówno tych z Krajowego Planu Odbudowy, jak i tych z głównych transz funduszy. Komisja Europejska nie czekała jednak z werdyktem na efekty negocjacji. Teraz decyzja o zawieszeniu funduszy trafi na posiedzenie Rady Europejskiej; w tej sprawie nie będzie jednak obowiązywała jednomyślność, ale wystarczy zwykła większość kwalifikowana.

Uznając, że uderzenie w Węgry to zła wiadomość, warto dostrzec i pewne światełko w tunelu. Otóż jak dotąd Komisja Europejska trzyma się przyjętej na unijnym szczycie przed dwoma laty deklaracji, według której budżet Unii „musi być chroniony przeciwko wszelkiego rodzaju nadużyciom finansowym, korupcji, konfliktowi interesów”, a „związek przyczynowy między takimi naruszeniami a ich negatywnymi konsekwencjami dla interesów finansowych Unii będzie musiał być wystarczająco bezpośredni i należycie ustalony”. Mówiąc wprost, zasada „pieniądze za praworządność” ma się odnosić do konkretnych przypadków marnotrawienia pieniędzy, a nie do kwestii światopoglądowo-politycznych.

Wielu komentatorów obawiało się, że Bruksela nie dotrzyma słowa w tej kwestii i zabierze nam pieniądze np. w związku ze sporami dotyczącymi wymiaru sprawiedliwości. Obawy te wciąż mogą się spełnić, ale na razie to nie nastąpiło. Komisarz Johannes Hahn, odpowiadający za budżet i administrację, stwierdził nawet: „W przypadku Polski nie dostrzegliśmy wystarczająco bezpośredniego związku między problemami sądownictwa i zagrożeniem dla funduszy UE”. Obecnie więc Polsce mechanizm praworządności nie zagraża. To dobra wiadomość dla naszego kraju.

Główne fundusze unijne stanowią ok. 85 proc. środków, które możemy dostać, i wydają się niezagrożone. Pozostała suma to środki z Krajowego Planu Odbudowy. W tej sprawie wciąż nie ma jasności. Najpierw Polska i Bruksela zawarły kompromis, przyjęliśmy stosowną ustawę, zlikwidowaliśmy Izbę Dyscyplinarną, a podczas wizyty w Warszawie Ursula von der Leyen potwierdziła ważność porozumienia. A później, w wywiadzie prasowym, dorzuciła kolejny, zaporowy warunek, domagając się, by polski sędzia mógł kwestionować status innych sędziów. Oznaczałoby to anarchię, i można było sądzić, że sprawa utknęła w martwym punkcie. Teraz jednak słychać, że Warszawa i Bruksela nadal rozmawiają i szukają rozwiązań, które mogą zadowolić obie strony.

W relacjach z Unią balansujemy na cienkiej linie. Presje są potężne, karty, które mamy w ręku, są nie najmocniejsze i trudne do użycia. Jak to niedawno ujął prof. Zdzisław Krasnodębski: „Jesteśmy w bardzo trudnej sytuacji, a partner jest bardzo silny gospodarczo, dysponuje potężną miękką siłą, nośną ideologią, jest atrakcyjny dla dużej części społeczeństwa. I bezwzględny, jeśli chodzi o własne interesy”. To także partner, który doskonale manipuluje procesami decyzyjnymi i interpretacją reguł. Dlatego w tej grze trzeba zachować zimną krew. Wiele bowiem wskazuje na to, że mimo wszystko możemy wyjść cało z tej wieloletniej batalii. Pewności nie ma, ale szansa jest.

Idziemy nr 39 (882), 25 września 2022 r.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Autor jest redaktorem naczelnym tygodnika „W Sieci”

- Reklama -

NIEDZIELNY NIEZBĘDNIK DUCHOWY - 27 listopada

Niedziela, I tydzień Adwentu
Czuwajcie więc, bo nie wiecie,
w którym dniu Pan wasz przyjdzie.

+ Czytania liturgiczne (rok A, I): Mt 24,37-44
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)
+ komentarz "Idziemy" - Teraz

Aplikacja Rodzina Rodzin

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY

Co? Gdzie? Kiedy?
chcesz dodać swoje wydarzenie - napisz
Blisko nas
chcesz dodać swoją informację - napisz



Najczęściej czytane artykuły



Najczęściej czytane komentarze

- Reklama -


Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.

POLACY POMAGAJĄ UKRAINIE

Polecane przez "Idziemy" inicjatywy pomocy
(chcesz dodać swoją inicjatywę - napisz)



Newsletter