20 lutego
wtorek
Leona, Ludomira, Zenobiusza
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Jeszcze Polska żyje!

Ocena: 0
1546

Polska potrafi zaskoczyć. Po czarnej rewolucji jesienią 2016 r. wydawało się, że aborcjonizm uzyskał polityczną pełnoprawność w polskim życiu publicznym. Nawet manifestacje „wieszakowców”, jawnie usprawiedliwiające zamachy na życie nienarodzonych, nie spotkały się z żadną publiczną dezaprobatą partyjnych liderów, z taką pasją obrzucających się oskarżeniami w sprawach rządów prawa i wymiaru sprawiedliwości. Nikt z nich nie przypomniał, że w polskim prawie karnym „publiczne pochwalanie popełnienia przestępstwa” samo w sobie jest przestępstwem. Nawet skrajny aborcjonizm uznano za uprawnioną opinię. Uprawnioną nie tylko do żądań, ale i do wymuszania prawnych i politycznych ustępstw. Bo tak tylko można rozumieć koncept „kompromisu aborcyjnego”, według którego obecne przepisy prawne chroniące życie to nie niezbędne instrumenty sprawiedliwości – choć dostosowane do niekorzystnych okoliczności kulturowych i społecznych, ale po prostu kompromis polityczny, zawarty między uprawnionymi – a w istocie równoprawnymi – stanowiskami. Wydawało się więc, że wtedy, w czasie jesiennych czarnych dni, ów koncept „kompromisu” zepchnął nasze życie publiczne na dno.

A jednak minęły kolejne miesiące i Polska zaskoczyła. Po pierwsze – znakomitym startem parlamentarnym prowadzonej przez panią Kaję Godek inicjatywy „Zatrzymać aborcję!”. Za podjęciem nad nią prac głosowało w Sejmie 66 proc. posłów. Mimo otwartego sprzeciwu dwóch liberalnych central partyjnych projekt uzyskał poparcie znacznie szersze niż większość parlamentarna. Ten rezultat został osiągnięty nie tylko dlatego, że za podjęciem prac głosowali posłowie PiS, Kukiz ‘15, PSL i nawet mała grupa wykluczonych potem posłów PO, ale również dzięki biernemu oporowi blisko trzydziestu posłów opozycji, którzy nie wzięli udziału w głosowaniu, mimo że ich liderzy żądali od nich głosowania przeciw życiu. Również dzięki nim liczbowa przewaga głosów i narodowy konsensus za życiem stały się tak czytelne.

I drugie, nie mniej ważne, głosowanie – za odrzuceniem projektu przeciwko życiu. Skierowanie go do dalszych prac w Sejmie oznaczałoby uznanie go za konstytucyjnie dopuszczalny. Podważałoby więc znaczenie całego orzecznictwa konstytucyjnego, począwszy od 28 maja 1997 r., gdy Trybunał Konstytucyjny uznał ochronę życia od poczęcia za konieczny wymóg praworządnej demokracji. Bossowie partyjni nie lubią słuchać, że nie wszystko im wolno, choć sami bardzo lubią wydawać zakazy innym. Jednak Sejm Rzeczypospolitej zachował się tak, jak przedstawicielstwo narodowe zachować się powinno: stanął nie po stronie partyjnych central, ale dobra wspólnego i potwierdzonych konstytucyjnie praw podstawowych. Aborcjonistyczny projekt został przez większość odrzucony, mimo że za skierowaniem go do dalszych prac głosowali Grzegorz Schetyna i Jarosław Kaczyński, Ryszard Petru, Joachim Brudziński i Katarzyna Lubnauer. To tylko początek prac parlamentarnych, ale w tej pierwszej debacie zwyciężyła Polska, parlamentaryzm i – sumienie!

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Poseł do Parlamentu Europejskiego, prezes Prawicy Rzeczypospolitej. W latach 2005-2007 marszałek Sejmu.



SALON DZIENNIKARSKI



Najwyżej oceniane artykuły