19 lutego
poniedziałek
Arnolda, Konrada, Marcelego
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Kardynał Müller o Kościele i Franciszku

Ocena: 4.95
1459

„Jest front tradycjonalistów, a z drugiej strony front progresistów, którzy chcieliby widzieć mnie na czele ruchów przeciwko papieżowi. Ale ja nigdy czegoś takiego nie zrobię. (…) Wierzę w jedność Kościoła i nie pozwolę nikomu instrumentalizować moich negatywnych doświadczeń ostatnich miesięcy” – stwierdził na łamach włoskiego dziennika „Corriere della Sera” (26 listopada 2017) kard. Gerhard Müller, do niedawna prefekt Kongregacji Nauki Wiary. Kardynał wciąż mieszka w Rzymie, nie myśli o powrocie do Niemiec, a od czasu do czasu wypowiada się w mediach, komentując sytuację Kościoła.

Müller przekonuje, że Stolica Apostolska powinna traktować poważnie głosy tych, którzy w sposób merytoryczny zadają istotne pytania lub formułują pewne zastrzeżenia. Nie powinna ich „ignorować lub, co gorsza, upokarzać”. Podobnie zdaje się postrzegać sytuację Gian Franco Svidercoschi, włoski watykanista, który w wywiadzie dla tygodnika „Do Rzeczy” stwierdził „Obecny papież jest bardziej [niż Jan Paweł II] autorytarny w swoich działaniach. Franciszek w wywiadach mówi o rządzeniu kolegialnym, o towarzyszeniu Kościołowi, słuchaniu i harmonizowaniu, jednak praktyka jest inna”. Tego rodzaju opinie stoją oczywiście w sprzeczności z odczuciami wielu ludzi, że to właśnie Franciszek wprowadził do Kościoła dialog i słuchanie inaczej myślących.

Kardynał Müller widzi jednak sprawy inaczej. Co więcej, przestrzega, że przedłużanie się obecnej sytuacji zwiększa ryzyko powolnego narastania podziałów, co „mogłoby znaleźć ujście w schizmie pewnej zdezorientowanej i rozczarowanej części świata katolickiego”. W tym kontekście wskazuje na historię Marcina Lutra, która powinna dziś pomóc Kościołowi w uniknięciu pewnych błędów. To prawda, ale z drugiej strony wydaje się, że światu katolickiemu nie grozi dziś kolejne dramatyczne rozdarcie, jak wielka schizma w 1054, czy też reformacja w 1517. Można się raczej obawiać niezadeklarowanych oficjalnie, ale praktycznych podziałów w łonie Kościoła. Płaszczyzną tych podziałów byłoby głównie małżeństwo, rodzina oraz praktyka sakramentalna. I tak, to co w jednym Kościele lokalnym uchodziłoby za poważnych grzech, w innym byłoby na różne sposoby bagatelizowane lub nawet akceptowane.

Słowa byłego Prefekta Kongregacji Nauki Wiary niektórzy tłumaczą osobistym rozgoryczeniem. Rzeczywiście, sam Müller nie ukrywa rozczarowania, iż – jak mówi – po 40 latach służby Kościołowi doczekał się sytuacji, że musi się tłumaczyć z jakichś anonimowych donosów na jego osobę. Podkreśla, że lojalnie służył Kościołowi jako profesor teologii dogmatycznej, biskup diecezjalny, a także jako kardynał. Jest jednak przekonany, że – jak mówił XVI-wieczny teolog Melchior Cano – „prawdziwymi przyjaciółmi nie są ci, którzy schlebiają papieżowi, ale ci, którzy mu pomagają w duchu prawdy, z teologiczną i ludzką kompetencją”. Zdaniem kard. Müllera współczesny Kościół znajduje się w poważnym rozdarciu pomiędzy skrajnymi tradycjonalistami, obecnymi głównie na różnych portalach internetowych, a równie skrajnymi progresistami, którzy dzisiaj próbują się uwiarygodnić jako „superpapiści”. Te dwie grupy są mniejszościami w Kościele, ale bardzo aktywnymi i agresywnymi. Kardynał uważa, że w tej sytuacji potrzeba nam orędzia o jedności Kościoła. Wzywa do rozmowy z tymi, którzy, jak grupa kilku kardynałów czy też grupa kilkudziesięciu teologów, wyrazili publicznie swe zaniepokojenie m.in. interpretacjami Amoris laetitia. Te środowiska nie powinny – stwierdza Müller – „być przekreślane jako »faryzeusze« lub jakieś marudy”. Kardynał odnosi się z uznaniem do obrazu Kościoła jako „szpitala polowego”, ale jednocześnie zauważa, że być może jeszcze bardziej potrzebujemy Kościoła „Doliny Krzemowej”, w której „Steve Jobs wiary” będzie wykuwać przekonywujące katolickie wizje moralne, kulturowe, duchowe i teologiczne.

Wypowiedzi, jakie formułuje kard. Müller, mogą niepokoić, że niedobrze dzieje się w Kościele. Ale mogą też wskazywać na to, że Duch Święty nie obawia się prowadzić Chrystusowego Kościoła poprzez napięcia, z których może zrodzić się nowa jakość katolickiej wspólnoty. W każdym razie warto te wszystkie sprawy żarliwie omodlić.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Dziekan Wydziału Teologicznego Papieskiego Uniwersytetu Gregorianum w Rzymie
dkowalczyk@jezuici.pl



Najczęściej czytane artykuły

SALON DZIENNIKARSKI



Najwyżej oceniane artykuły