21 sierpnia
wtorek
Joanny, Kazimiery, Piusa
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Każdy jest ambasadorem

Ocena: 0
1619

Tak jak wciąż rosną emocje po wszystkich stronach sporu i rośnie temperatura dyskusji, tak wciąż brak jednoznacznych odpowiedzi na wiele pytań. O ewentualne naciski w tej sprawie, o błędy, jakie popełniono przy pisaniu ustawy, o sam termin jej uchwalenia czy o nagłą zmianę kursu Izraela. Może premier Benjamin Netanjahu uznał, że wzbudzenie antypolskich nastrojów opłaci mu się przed zbliżającymi się wyborami i przelicytuje agresywny antypolonizm Jaira Lapida? Może obóz rządzący w kraju idzie celowo „na zwarcie”? Można szukać kolejnych den sporu polsko-izraelskiego: reprywatyzacyjnego, politycznego, wojskowego. Jedne z nich mogą być prawdziwe, inne nie. Ale nie to jest istotą sprawy.

Najważniejsza jest bowiem prawda. Nigdy nie można zgodzić się, by mówiono o współodpowiedzialności Polski za Holokaust, czyli systemową zagładę Żydów – ale zawsze trzeba stanąć z prawdą w twarz. Obok Sprawiedliwych byli też szmalcownicy, niechby i karani u nas śmiercią przez polskie podziemie. W perspektywie zbawienia nie jest usprawiedliwieniem, że szumowiny i bandyci są wszędzie i zawsze!

Może też w stosunkach z Izraelem nieco naiwnie liczyliśmy na „braterstwo ofiar”? Zostawię miejsce na odpowiedzi wytrawnym komentatorom, dyplomatom – mam nadzieję na ich intensywne starania, by nastąpiła deeskalacja konfliktu. Zarówno to, jak i działania powołanego przy premierze zespołu ds. dialogu, to praca na lata. Rację ma Bronisław Wildstein, jeden z ekspertów zespołu, że obie strony mają swoją odmienność i wrażliwość w patrzeniu nie tylko na wojnę, ale i na własną historię. Że ten spór ma też swoje uwarunkowania polityczne. My musimy walczyć z ordynarnym kłamstwem, oni muszą starać się, by przetrwała pamięć o Holokauście, który jest niejako fundamentem współczesnego państwa Izrael.

W tej trudnej sytuacji najbardziej bolą niesprawiedliwe, a czasem kłamliwe opinie wypowiadane coraz częściej przez naszych polityków, ekspertów czy publicystów, które można nazwać nawet antypolonizmem. Rozumiem, że najpierw lata powojenne i polityka pojednania i wybaczenia, a potem ostatnie dekady prowadzenia swoistej – jak nazwał to chyba jako pierwszy Bronisław Wildstein – pedagogiki wstydu, „uwolnienia się” od naszej tradycji i tożsamości i historycznej jako czegoś wyłącznie złego, mogły wpłynąć na stan umysłu tych, którzy nie mają wystarczającej wiedzy historycznej. Ale dlaczego prezentują taką postawę ci, którzy sami chcą siebie widzieć w roli liderów opinii?

Każdy z nas jest ambasadorem walki o dobre imię Polski i Polaków. I w pracy, i w szkole, i podczas wyjazdów za granicę czy na tak popularne dziś wymiany studenckie... Mamy wiele do opowiedzenia! I światu, i naszym dzieciom czy wnukom. Ten kryzys daje wielką szansę: przekazania prawdy o polskiej historii.

Idziemy nr 6 (644), 11 lutego 2018 r.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Autor jest dziennikarzem TVP
www.krzysztofziemiec.pl



Najwyżej oceniane artykuły

SALON DZIENNIKARSKI