16 stycznia
sobota
Marcelego, Włodzimierza, Waldemara
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Kluczowe tygodnie

Ocena: 3.95
627

Rząd Zjednoczonej Prawicy toczy dziś bój na trzech frontach. Po pierwsze pandemia koronawirusa, po drugie lewicowa rewolta na ulicach, po trzecie presja Unii Europejskiej w sprawie tzw. praworządności. Wszystkie trzy sprawy są ze sobą sprzężone, wszystkie wzajemnie się nakręcają, każda z nich jest poważnym wyzwaniem. Nawet wówczas, gdyby występowały pojedynczo, a nie – jak dziś – równolegle.

Przeglądałem niedawno światowy serwis fotograficzny dostarczany przez Polską Agencję Prasową. Zamieszki w Brazylii, w Palestynie, bitwy z policją w Niemczech, demonstracje we Francji, we Włoszech. Policja na ulicach, armatki wodne, starcia, blokady. Można wymieniać długo. Świat drży w posadach, świat stał się bardzo wybuchowy. I ten daleki, i ten bliski; nie wiem, czy czytelnicy zgodzą się ze mną, ale mam wrażenie, że również ludzie otaczający nas w pracy, na ulicach, na drogach bądź w sklepach stali się bardziej rozdrażnieni, łatwiej się złoszczą, smucą. Choć na ulicach trudno to dostrzec, rosną też presje ekonomiczne; w parafiach można usłyszeć, że do Caritas puka coraz więcej osób z prośbą o pomoc żywnościową – zjawisko jeszcze niedawno właściwie zanikające. Znajomy muzyk opowiadał, że wielu artystów – zwłaszcza tych mniej znanych – klepie biedę; niektórzy sprzedają instrumenty, by związać koniec z końcem. Zaczynają się prawdziwe dramaty. To także swego rodzaju lekcja historii na żywo. Możemy sobie wyobrazić, jak dochodziło do potężnych wybuchów społecznych, takich jak te z końcowego okresu I wojny światowej. Możemy doświadczyć, co znaczy zdestabilizowane, żyjące w poczuciu zagrożenia społeczeństwo.

Kluczowe będą najbliższe tygodnie. Już w styczniu mają się pojawić pierwsze partie szczepionek, które pozwolą zmniejszyć skalę problemu wśród personelu medycznego i grup najbardziej zagrożonych. Wiosną szczepienia mają być dostępne dla wszystkich chętnych. Później przyjdzie maj i – tak jak w zeszłym roku – znacząco zmniejszy się skala zarażeń. Można zakładać, że trzeciej fali epidemii nie będzie. Koronawirus oczywiście nie zniknie, ale nie będzie już skutkował zamrażaniem życia społecznego. Stanie się jedną z wielu chorób, potencjalnie groźnych, ale jednak generalnie oswojonych.

W sumie mamy więc do czynienia z klasycznym wyścigiem z czasem. Jeśli rząd Zjednoczonej Prawicy przetrwa kilka kolejnych tygodni i miesięcy, będzie miał szansę na wyjście z impasu, na odzyskanie politycznej inicjatywy. Do wyborów jeszcze daleko i wszystko jest wciąż możliwe – także walka o trzecią kadencję w 2023 r. Najpierw trzeba jednak przetrwać ten ciężki czas. Recepta wydaje się oczywista: stabilność, przewidywalność, minimalizowanie napięć. Rozwaga i ostrożność. Sytuacja jest – powtórzmy raz jeszcze – tak napięta, że każdy kolejny kryzys może okazać się śmiertelnym ciosem, a każdy błąd – ostatnim. Dlatego dobrze, że kierownictwo obozu rządzącego de facto odłożyło na później niektóre z najbardziej spornych spraw, choćby piątkę dla zwierząt. Pozwoliło to na uniknięcie kolejnych rozłamów, pęknięć, grożących nawet utratą większości w parlamencie. Gdyby do tego doszło, byłaby to więcej niż tragedia, ponieważ w Brukseli i Berlinie szczegółowo obserwują sytuację w naszym kraju i każdy tego typu komunikat zostałby bezwzględnie wykorzystany.

W czasach potężnych przesileń – a tak jest teraz – nie widzimy czystego obrazu sytuacji. Nasza percepcja jest zaburzona, wszystko przesłania gęsta mgła. Może być gorzej niż myślimy, ale może też być lepiej. Choćby w sferze społecznej. Czy rzeczywiście mamy do czynienia ze zmianą paradygmatu, z obaleniem myślenia chrześcijańskiego i ostatecznym tryumfem marksizmu kulturowego? Czy całe młode pokolenie jest stracone? Czy świadomie wybrało kult aborcji, czy też zostało zmanipulowane i zda sobie z tego sprawę? Wreszcie, czy już zawsze będziemy porozumiewali się za pomocą wulgaryzmów? Dziś wielu z nas stawia sobie te pytania, ale o wiarygodne odpowiedzi wciąż trudno. To wszystko wciąż jest niezbyt czytelne.

W zachodnich mediach, ale i w naszych, dużo mówi się o problemach psychicznych i emocjonalnych związanych z epidemią. To jednak zastanawiające, że kiedyś trudne czasy kształtowały silnych ludzi, a dziś trudne czasy kształtują jeszcze słabszych ludzi. Piszę „trudne czasy”, mając świadomość, że na tle wojen, głodu czy innych strasznych doświadczeń mówię o sprawie stosunkowo mało dotkliwej. Czy ta nadwrażliwość ludzi nam współczesnych to wpływ internetu, efekt dominacji rzeczywistości wirtualnej nad tą prawdziwą, dotykalną? A może jednak jako społeczeństwo wyjdziemy z tego wszystkiego odrobinę mocniejsi? Oby. Ludzie zneurotyzowani, wiecznie obolali i ponad miarę wątpiący w siebie nie mogą być szczęśliwi. Trudniej im też iść dobrą drogą.

Idziemy nr 48 (788), 29 listopada 2020 r.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Autor jest redaktorem naczelnym tygodnika „W Sieci”

Zapowiedź nowego nru tygodnika Idziemy

+ Tygodnik Idziemy na 17 stycznia - dlaczego warto sięgnąć po najnowszy numer?

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 16 stycznia

Sobota, I Tydzień zwykły
+ Dzień Powszedni albo wspomnienie Najświętszej Maryi Panny w sobotę
Słowa Twe, Panie, są duchem i życiem
+ Czytania liturgiczne (rok B, I): Hbr 4,12-16; Ps 19,8-10.15; Mk 2,13-17
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY



E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Najczęściej czytane komentarze



Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter