x

Kozoł syćkim: krzyza brońcie

Niektórzy twierdzą, że najważniejsze jest to, aby mieć krzyż w sercu, a nie na ścianie Sejmu. To prawda, ale z tego żadną miarą nie wynika, ze nie należy dbać o krzyż jako materialny znak w przestrzeni publicznej – pisze o. Dariusz Kowalczyk SJ.
Byłem niedawno w Teatrze Capranica w Rzymie na musicalu autorstwa Franciszka Łojasa Kośli, zatytułowanym: „Jan Paweł II na Podhalu wśród polskich górali”. Na scenie można było podziwiać prawie 150 górali, amatorów z różnych podhalańskich miast i wiosek. Przez prawie dwie godziny wygrywali, wyśpiewywali i wytańcowywali swoją miłość do „Nowiyrniyjsego Bacy”. Publiczność, nie tylko Polacy, nagrodziła ich długimi brawami.

Jakoś tak mi się rzewnie na sercu zrobiło, kiedy jeden z górali zaśpiewał: „Błogosławił holom i dziedzinom / Z wysokości Krzyza na Giewoncie, / Pote kozoł syćkim, duzym i malućkim: / Krzyza brońcie!”. Przypomniałem sobie słowa Jana Pawła II wypowiedziane w Zakopanem pod Wielką Krokwią 6 czerwca 1997 roku: „Dzisiaj dziękowałem Bogu za to, że wasi przodkowie na Giewoncie wznieśli krzyż. Ten krzyż patrzy na całą Polskę, od Tatr aż do Bałtyku. I ten krzyż mówi Polsce: sursum corda – w gorę serca!”.

Co prawda już w tamtym czasie rzecznik stanu wojennego Jerzy Urban sprzedawał swój brukowiec „Nie” w kilkusettysięcznym nakładzie, ale pomimo to nigdy by mi wtedy do głowy nie przyszło, że dożyję czasów, kiedy osoba znana jedynie z tego, że była mężczyzną, a teraz każe się uważać za pełnoprawną kobietę, dostanie się do Sejmu i będzie nas pouczać, że przez krzyż w Sejmie jesteśmy zaściankiem Europy. Żałość bierze, gdy ktoś wygaduje takie dyrdymały, podczas gdy nadal większość ludzi na świecie potrafi wymienić z Polaków jedynie Jana Pawła II oraz Lecha Wałęsę z Matką Bożą Częstochowską w klapie. Dodam jeszcze, bo nie wszyscy zdają sobie z tego sprawę, że bardzo wielu ludzi, również w zakątkach dalekiej Azji lub w wysokich górach Południowej Ameryki, zna siostrę Faustynę Kowalską i jej orędzie o Bożym Miłosierdziu.

Niektórzy twierdzą, że najważniejsze jest to, aby mieć krzyż w sercu, a nie na ścianie Sejmu. To prawda, istotą sprawy jest to, aby przyznawać się do Chrystusa ukrzyżowanego w swoim życiu, w konkretnych wyborach i decyzjach. Ale z tego żadną miara nie wynika, że nie należy dbać o krzyż jako materialny znak w przestrzeni publicznej. Jest to bowiem symbol naszej tysiącletniej historii, zmagań o zachowanie polskiej tożsamości. Katolicka większość ma prawo chcieć krzyża w przestrzeni publicznej, a różne mniejszości powinny to uszanować, bo nie jest to znak wymierzony przeciwko nim. Tak samo jak większość ma prawo postanowić, że dniem wolnym od pracy jest Boże Narodzenie.

Zwrócił na to uwagę Benedykt XVI w wywiadzie-rzece „Światłość świata”. Zapytany przez dziennikarza, czy państwo ze względu na równość wszystkich musi usuwać religijne symbole z przestrzeni publicznej, także krzyż Chrystusa, odpowiedział: „Najpierw trzeba tutaj postawić pytanie: Dlaczego musi go usuwać? Jeśli krzyż zawierałby jakąś treść, która dla innych byłaby niezrozumiała i w jakimś sensie obciążająca, usunięcie go byłoby czymś, nad czym można byłoby się zastanowić. Ale krzyż zawiera przesłanie, że sam Bóg jest cierpiący, że przez cierpienie jest z nami, że nas kocha. Jest to treść, która nikogo nie atakuje”. Niestety, odnoszę niekiedy wrażenie, że w wypowiedziach niektórych przeciwników obecności krzyża w Sejmie jest coś chrystofobicznego, jakaś autentyczna niechęć do znaku Jezusa z Nazaretu, którego przesłanie jest przecież jednym z fundamentów europejskiej cywilizacji, bez względu na to, czy wierzymy, że Jezus jest Bogiem, czy też nie.

„Krzyza brońcie” – wyśpiewywali górale przesłanie Jana Pawła II, które dziś jest raz jeszcze, na nowo, do podjęcia. Ale abyśmy nie skończyli na narzekaniu, że do Sejmu dostali się jacyś dziwni ludzie, którzy pienią się na widok krzyża, warto pomodlić się za siebie i za nich: „Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami”. Warto też rozejrzeć się po własnym mieszkaniu, by zobaczyć, czy i w jakim miejscu wisi w nim krzyż.


o. Dariusz Kowalczyk SJ
dkowalczyk(at)jezuici.pl
Idziemy nr 46 (323), 13 listopada 2011 r.
Autor jest wykładowcą teologii na Uniwersytecie Gregoriańskim w Rzymie
Wstecz...
piątek, 18 maja 2012

KOMENTARZE

Podzwonne dla Europy?

Sytuacja dzisiejszej Europy coraz bardziej przypomina tę, w której przed szesnastu wiekami znalazł się starożytny Rzym – pisze ks. Henryk Zieliński.
Więcej...

Wobec chrystianofobii

Do przemocy wobec katolików dochodzi również w krajach, w których znakomitą większość stanowią właśnie katolicy – pisze o. Dariusz Kowalczyk SJ.
Więcej...

Czeka nas nowe rozdanie?

Ekonomiści przewidują, że do końca roku co najmniej jeden kraj wyjdzie ze strefy euro – pisze Krzysztof Ziemiec.
Więcej...

Świat pana Stefana

Dziennikarz goniący za politykiem okazuje się nagle natrętem, którego można nawet uderzyć. Bo dziennikarz jest opozycyjny, a polityk rządzący – pisze Jacek Karnowski.
Więcej...

Patronka Bawarii

Od roku trwa wielkie pielgrzymowanie obrazu Matki Bożej po Bawarii – pisze Stefan Meetschen.
Więcej...

PORADY

Nasze zmartwychwstanie

Na ziemi człowiek ma inne ciało jako dziecko, inne jako dorosły, inne jeszcze na starość – a jednak ciągle pozostaje tą samą osobą. Bóg kocha nas z duszą i ciałem i po śmierci nie zmienia nas w kogoś innego - o zmartwychwstaniu ciała pisze ks. Marek Kruszewski.
Więcej...

Wizyta Gabriela

Po Niepokalanym Poczęciu drugim doniosłym wydarzeniem w życiu Maryi jest zwiastowanie. To trochę archaiczne słowo oznacza ogłoszenie, poinformowanie.
Więcej...

Niepokojące powiększenie

Węzły chłonne stanowią część układu limfatycznego. Ich rola polega na wytwarzaniu przeciwciał oraz na zatrzymywaniu komórek układu zapalnego biorącego udział w walce z zakażeniem.
Więcej...

Facebook