27 lipca
czwartek
Lilii, Julii, Natalii
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

L'ordre règne à Paris

Ocena: 5
977

A więc tytułowy „porządek panuje w Paryżu” i świat – podobno – oddycha z ulgą. W zwycięstwo Emmanuela Macrona zaangażowała się nie tylko cała francuska klasa rządząca – od socjalistów z Benoît Hamonem po prawicowych liberałów z François Fillonem – ale również Niemcy z Angelą Merkel i Unia Europejska z Jeanem-Claude’em Junckerem na czele, a nawet sam Barack Obama. To nowe Święte Przymierze chciało zapobiec objęciu prezydentury Francji przez Marine Le Pen.

Do tej pory partię Marine Le Pen również we Francji utrzymywano w izolacji, posługując się odstraszającą etykietką „skrajnej prawicy”. Jednak ani Emmanuel Macron, ani jego sojusznicy nie wykazali, na czym miałaby polegać jej „skrajność”. Chyba jedynie na zdecydowanej opozycji wobec autentycznego ekstremizmu polityki prowadzonej przez rządy socjalistyczne i przyjmowanej przez prawicowo-liberalne. Ta polityka to unifikacja walutowa Europy i cenzura nakładana na publicystykę broniącą życia; to destrukcja rodziny pod sztandarem populistycznego hasła „małżeństwa dla wszystkich” i systematycznie rosnąca islamizacja; to oskarżanie Francji o „zbrodnie przeciw ludzkości” w czasach wojny algierskiej i założenie, że z terroryzmem trzeba po prostu żyć; to wreszcie prawo wyborcze utrzymujące największą partię Francji poza Zgromadzeniem Narodowym (znowu w oparciu o populistyczne założenie, że „republikańska większość” nie życzy sobie reprezentacji tych wyborców w parlamencie).

Marine Le Pen wystąpiła ze zdecydowanym sprzeciwem wobec tego „zalegalizowanego bezładu”. Kampania nie tylko poszerzyła jej elektorat, ale również szanse budowania nowej większości politycznej. Symboliczne znaczenie miało poparcie Marine Le Pen przez Christine Boutin, założycielkę nowej Partii Chrześcijańsko-Demokratycznej, największy polityczny autorytet Francji w dziedzinie obrony życia. Była minister budownictwa swój wybór potraktowała jako oczywisty: „Emmanuel Macron uosabia wszystko, co odrzucam, co sprzeciwia się wartościom, którym zawsze służyłam. Reprezentuje skrajny liberalizm, globalizację, pieniądze i banki. Zaprzecza Francji, jej kulturze, i to on stanowi prawdziwe zagrożenie” – powiedziała. Marine Le Pen poparł również Nicolas Dupont-Aignan, prawicowo-gaullistowski polityk, na którego w wyborach prezydenckich głosowało ponad półtora miliona Francuzów. Już za miesiąc, w czasie wyborów parlamentarnych, przekonamy się, czy to wszystko przełoży się na wzmocnienie pozycji narodowej prawicy we francuskiej polityce. W dotychczasowym „bloku republikańskim” rozciągającym się od komunistów do prawicowych liberałów zarysował się potężny wyłom.

Dla Polski prezydentura Emmanuela Macrona to przede wszystkim kłopoty. Nowy prezydent jest zdecydowanym zwolennikiem presji na nasz kraj, atakowania naszej suwerenności i gospodarczej konkurencyjności. Zapowiedział, że wśród jego priorytetów będą sankcje wobec Polski. Jego wizja Europy doskonale wpisuje się w tradycję prezydenta Chiraca, który – w reakcji na solidarność państw Europy Środkowej ze Stanami Zjednoczonymi po 11 września 2001 r. – powiedział przywódcom Europy Środkowej, że „jeśli chcą zmniejszyć swoje szanse przystąpienia do Unii, nie mogą postępować lepiej” i że dyskusje o międzynarodowej strategii Europy są „dla tych, którzy są w rodzinie i mają więcej praw”, a nie dla tych, którzy „chcą do rodziny wejść”. Macronowska koncepcja Małej Europy, z drugą Izbą Parlamentu Europejskiego (dla państw Eurolandu), z uznawaniem Polski i Węgier za mutacje dzisiejszej Rosji Putina – to odnowiona wersja tamtej polityki.

Ale nowa prezydentura Francji to również problem dla Europy. To wzmocnienie i utrwalenie dotychczasowej polityki kierownictwa UE, która leży u źródeł dzisiejszego kryzysu imigracyjnego, podziałów politycznych z Brexitem na czele i problemów ekonomicznych wywołanych przez unifikację walutową. Naszą odpowiedzią nie powinny być żale, że kierownictwo Unii Europejskiej chce zwiększać „prędkość” na tej drodze do zatracenia, ale wzmocnienie współpracy Europy Środkowej, tych państw, z którymi dzielimy historię, położenie geopolityczne i wartości.

 

***
Od redakcji: tytułowy „porządek panujący w Paryżu” ma swój kontekst polski, o czym dobrze sobie przypomnieć w tych dniach. Wyrażenia tego – ale w odniesieniu do Warszawy – użył bowiem w 1831 r. francuski marszałek Honoré Sebastiani, aby opisać sytuację w Warszawie po upadku powstania listopadowego i nadziei niepodległościowych w Polsce.

 

Idziemy nr 20 (606), 14 maja 2017 r.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Poseł do Parlamentu Europejskiego, prezes Prawicy Rzeczypospolitej. W latach 2005-2007 marszałek Sejmu.


- Reklama -

SALON DZIENNIKARSKI



Najwyżej oceniane artykuły