22 maja
środa
Heleny, Wieslawy, Ryty
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Lewak - obelga czy pojęcie?

Ocena: 2.22857
1877

Niekiedy w publicystyce używam słowa „lewactwo”. I spotykam się od czasu do czasu z oburzeniem, że takiego słowa nie powinno się używać, bo jest obraźliwe. Osobiście nie uważam go za inwektywę czy też wulgaryzm, choć oczywiście zawiera ono w sobie negatywną ocenę określanej w ten sposób postawy. Podobnie jest z pojęciami, jak np.: antysemita, faszysta, populista, nacjonalista itp. Mogą służyć manipulacji czy też być stosowane w gruncie rzeczy jako obelga, ale też mogą opisywać rzeczywistość. Bo przecież istnieją antysemici. Ale tak samo istnieją lewacy.

Dlatego zainteresowała mnie informacja, że już w 2015 r. ukazała się książka „Lewactwo. Historia dyskursu o polskiej lewicy radykalnej”. Jej autorem jest Łukasz Drozda. W książce czytamy: „Pojęcie »lewactwa«, najczęściej stosowanego współcześnie epitetu negatywnie wartościującego lewicowe poglądy polityczne, po raz pierwszy w języku polskiej polityki pojawiło się w latach dwudziestych ubiegłego stulecia. (…) Od samego początku służyło ono napiętnowaniu osób o zapatrywaniach przedstawianych jako nieprawidłowe ze względu na rzekomo ekstremistyczne powiązania ich autorów, skrajne, wywrotowe i szkodliwe. W praktyce były one przeważnie wyłącznie sprzeczne z własnymi poglądami osób stosujących tę inwektywę”. No cóż! Zapewne ktoś w ten sposób używał, czy też używa, pojęcia „lewactwo”, ale będę bronił tezy, że słowo to opisuje pewien zestaw dość określonych poglądów i jako takie nie musi być inwektywą.

„Lewactwo” odróżniam od „lewicowości”. Przy czym nie wydaje mi się słuszne to, co możemy wyczytać w Słowniku Języka Polskiego, a mianowicie, że lewactwo to „skrajnie lewicowe poglądy polityczne”. Lewicowość to m.in. wrażliwość na ubogich, która owocuje przekonaniem, że trzeba w sposób bardziej zrównoważony dzielić dobro wspólne, co w praktyce oznacza upaństwowienie wielu sektorów gospodarki, wyższe podatki, dystrybuowanie przez państwo dużej części wypracowywanych przez społeczeństwo dóbr. Człowiek o tego rodzaju poglądach zapewne z uznaniem będzie się wypowiadał o programie 500+. A lewak wręcz przeciwnie. Popijając drinka w drogim lokalu będzie z pogardą mówił o plebsie, który dał się przekupić i głosuje nie na tych, co trzeba, a poza tym otrzymane pieniądze najpewniej przepije. Oczywiście nie każdy, kto drwi z 500+, jest lewakiem. W każdym razie lewak nie jest radykalnym lewicowcem.

Lewicowość nie musi łączyć się z totalitaryzmem. Lewactwo natomiast jest nieodłączne od mniej lub bardziej maskującego się tzw. miękkiego totalitaryzmu. Profesor Bogusław Wolniewicz twierdził, że lewactwo to kult państwa ukryty pod maską „praw człowieka”. Jego zdaniem, ojcem lewactwa jest Jan Jakub Rousseau, który uważał, że państwo nie może tolerować żadnej wspólnoty, której by wcześniej samo nie stworzyło. „A takimi wspólnotami niezależnie od państwa powstałymi są – podkreśla Wolniewicz – rodzina i Kościół. Dla lewaka sprawa jest zatem jasna: trzeba je zniszczyć albo sobie podporządkować. Innej możliwości nie widzi”. Stąd ciągła rewolucja zmieniająca znaczenie takich pojęć jak małżeństwo, rodzina, płeć. I walka o coraz bardziej zideologizowany system edukacji, w którym szczególną rolę odgrywa wychowanie seksualne. Ponadto powtarzanie, że Kościół musi się otworzyć i dostosować do współczesności. Niektórzy uważają, że Jezus był pierwszym komunistą (lewicowcem). To nieprawda, bo Jezus w ogóle nie był komunistą, ale gdyby w jakimś sensie się zgodzić z takim stwierdzeniem, to można by dodać, że diabeł był pierwszym lewakiem.

Lewak traktuje demokrację instrumentalnie, bo w gruncie rzeczy uważa, że światem powinny rządzić zawsze te same uznawane przez niego „elity”, które wiedzą lepiej… Stąd demokracja jest dobra jedynie wówczas, jeśli potwierdza władzę owych elit. Lewak nie lubi mocnych tożsamości państw narodowych. Popiera wszelkie działania, które mają na celu wymieszanie, a tym samym osłabienie i podporządkowanie „elitom” narodów, kultur i religii. Lewak nie lubi chrześcijaństwa, ale szczególnie katolicyzmu w jego dotychczasowej formie. Stąd ma nadzieję, że Kościół zaniknie, albo raczej podporządkuje się „elitom”, co na to samo wychodzi. Być może lepiej nie mówić o „lewakach”. Ale jak w takim razie nazwać powyższy zestaw poglądów?

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Dziekan Wydziału Teologicznego Papieskiego Uniwersytetu Gregorianum w Rzymie
dkowalczyk@jezuici.pl

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 22 maja

"Ja jestem krzewem winnym, wy – latoroślami. Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity."

Dziś w Kościele: środa V tygodnia Wielkanocy
+ dzień powszedni albo wspomnienie św. Rity z Cascia, zakonnicy
+ Czytania liturgiczne (rok C, I): Dz 15,1-6; Ps 122 (121),1b-2. 4-5; J 15,1-8
+ komentarze Bractwa Słowa Bożego do czytań



Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -