26 września
wtorek
Wawrzynca, Kosmy, Damiana
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Miał czyściec na ziemi

Ocena: 5
250

– Gdy przyjechałem do klasztoru, wyszedł jakiś staruszek: siwy, bezzębny, w jakiejś skromnej sutannie, pomarszczony. I zapytałem go, czy nie mógłbym się widzieć z bp. Kaczmarkiem. "Ależ to ja jestem!" – odpowiedział tenże staruszek.

Tak adwokat dr Wacław Bitner wspomina swoje spotkanie z bp. Czesławem Kaczmarkiem po okresie uwięzienia kieleckiego ordynariusza. Właśnie kręcone są pierwsze sceny filmu o niezłomnym kapłanie, więzionym i prześladowanym przez Urząd Bezpieczeństwa. Filmu bardzo potrzebnego, bo prawda o tym, ile dokonał ten niezłomny biskup dla Polski i Kościoła w Polsce przez lata była przemilczana. W dodatku jedna z nielicznych wydanych współcześnie książek o bp. Kaczmarku wniosła do jego biografii pewne przekłamania. Jako scenariusz do filmu posłużyło słuchowisko o bp. Kaczmarku, wyemitowane w 2014 r. na antenie Radia Kielce.

Aresztując w 1951 r. bp. Kaczmarka, bezpieka znała wcześniejsze dokonania i potencjał tego niezwykłego kapłana. Niedługo po święceniach został on wysłany przez władze kościelne na studia do Francji. W Lille służył też jako duszpasterz polskim górnikom. Z wyróżnieniem obronił doktorat z nauk społecznych i politycznych. Był jedynym w episkopacie biskupem z takim wykształceniem, co okazało się bardzo pomocne, kiedy w 1938 r. został ordynariuszem diecezji kieleckiej. Wybiegał myślą daleko w przyszłość. Przewidując wybuch wojny, w końcu sierpnia 1939 r. wydał „Zarządzenie na wypadek wojny”. Apelował do kapłanów, że mają nieść pokrzepienie i ofiarną miłość; wskazywał, że od nich będzie oczekiwać się dyrektyw, że od ich postawy zależy, jaki duch będzie panował w kraju. Podkreślał, by nie dopuścić do ograniczania pracy duszpasterskiej w żadnej dziedzinie, zwłaszcza w nauczaniu i prowadzeniu stowarzyszeń katolickich.

Był realistą. Po agresji niemieckiej i napaści sowieckiej we wrześniu 1939 r. podobny apel skierował do diecezjan: niech każdy zabiera się do pracy i pracuje dużo więcej i uczciwiej niż dotąd. Dopóki panował rozejm między Hitlerem i Stalinem, bp Kaczmarek uczył, że to czas na cichą i wytrwałą modlitwę, bo losy narodu są w mocy Boga. Był przewidującym strategiem. Kiedy Hitler zaatakował Związek Radziecki, upatrywał w tym zdarzeniu szansy na wolność dla Polski. Włączył się w działalność podziemną i konspiracyjną. Dzięki jego poparciu Kielecczyzna miała po Warszawie największe zgrupowania jednostek Armii Krajowej. Bp Kaczmarek razem z ukrywającymi się w okolicach Kielc profesorami włączył się w działalność oświatową. W Kielcach podjęły działalność KUL i okupacyjny Uniwersytet Poznański. Po upadku Powstania Warszawskiego bp Kaczmarek mobilizował diecezjan i bardzo wielu mieszkańców stolicy znajdowało u nich schronienie. Po pogromie kieleckim w 1946 r. doprowadził do zdemaskowania sprawców zbrodni.

Komuniści bardzo bali się skuteczności pracy duszpasterskiej bp. Kaczmarka. Po aresztowaniu w 1951 r., przez półtora roku poddawany był najwymyślniejszym torturom. Dostawał środki farmakologiczne, które pozbawiały go właściwego odbioru rzeczywistości. Kiedy wymuszono na bp. Kaczmarku przyznanie się do niepopełnionych czynów, odbył się proces. Skazany na 12 lat, w ciężkich warunkach przebywał w więzieniu z małą przerwą do 1957 r. Komuniści nie dali mu spokoju do końca życia. Żądali usunięcia go z diecezji po tym, jak podczas kazania stanął w obronie prześladowanych chrześcijan w Chinach. W testamencie w 1963 r. bp Kaczmarek napisał: „Moim wrogom, którzy niesłusznie przydali mi tyle krzyża i cierpień, mimo wszystko przebaczam, starając się naśladować Chrystusa miłościwego i dziękuję im za daną mi okazję przejścia przez próbę i czyściec na ziemi”.

Dzięki takim postaciom, jak bp Kaczmarek czy abp Antoni Baraniak, w najtrudniejszych okresach komunistycznych prześladowań zachowaliśmy wiarę i narodową tożsamość. Czy, jak pytał bp Ignacy Świrski w dniu pogrzebu bp. Kaczmarka, historia potrafi to należycie docenić?

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Dziennikarka, absolwentka SGGW i UW. Współpracowała z "Tygodnikiem Solidarność". W redakcji "Idziemy" od początku, czyli od 2005 r. Wyróżniona przez Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich w 2013 i 2014 r.

- Reklama -

- Reklama -

SALON DZIENNIKARSKI



Najwyżej oceniane artykuły