25 marca
poniedziałek
Marioli, Wieczyslawa, Ireneusza
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Minister o "Natale"

Ocena: 4.65
1370

We włoskich szkołach nie brakuje – niestety – ideologów, którzy rzekomo w imię poszanowania innych, tolerancji i dialogu walczą z obecnością religijnego wymiaru Bożego Narodzenia (wł. Natale) w przestrzeni publicznej. Piszę „rzekomo”, bo jest dla mnie oczywiste, że wzajemnego szacunku i dialogu nijak nie uczymy, jeśli figurkę Dzieciątka Jezus będziemy traktować jako coś nieprzyjemnego, a nawet groźnego, dla dzieci spoza chrześcijaństwa. W ten sposób nie wychowujemy do żadnego dialogu, ale – wręcz przeciwnie – do wrogich odruchów na widok symboli innej religii. No bo jeśli dziecko muzułmańskie mamy chronić przed widokiem Świętej Rodziny, to tak samo powinniśmy chronić dzieci katolickie przez symboliką innych religii i wyznań. Gdzie tu miejsce na dialog? Ponadto poszanowanie mniejszości nie polega na nieposzanowaniu praw i zwyczajów większości.

W tej sytuacji cieszą słowa, jakie wypowiedział włoski minister edukacji, Marco Bussetti: „Symbole katolickiej tradycji, jak szopka i pieśni bożonarodzeniowe, są częścią naszej historii, naszej kultury, naszych tradycji i naszej tożsamości. Szkoła powinna być miejscem, w którym docenia się najgłębsze wyrazy podstawowych wartości naszej kultury, jak świętowanie Bożego Narodzenia”. Minister Bussetti stwierdził, że wie o przypadkach, iż niektórzy uczniowie i nauczyciele próbują usuwać szopki ze szkół i cenzurować bożonarodzeniowe pieśni, albo po prostu się zachowują, jakby pewne tradycje nie istniały. A przecież stanowią one uczuciowe dziedzictwo wielu uczniów i ich rodzin. Włoski minister edukacji podkreślił, że szkoły muszą brać pod uwagę kontekst kulturowy i społeczny, w którym istnieją, i nie mogą odrzucać zwyczajów, które dla społeczeństwa są konstytutywne i przez to społeczeństwo podzielane. „Bycie otwartym, gościnnym oznacza – zaznaczył Bussetti – rozumienie i dzielenie się kulturą kraju, w którym się żyje”. Słowa bardzo potrzebne, bo niektórzy nauczyciele we Włoszech są ogarnięci nadzwyczajną lewicowo-liberalną gorliwością. Wciskają genderyzm, a usuwają chrześcijaństwo.

W jednej ze szkół muzułmańscy rodzice stwierdzili, że nie mają nic przeciwko temu, aby ich dzieci stykały się z chrześcijańskimi bożonarodzeniowymi tradycjami w szkole, tym bardziej że dla nich Jezus był wielkim prorokiem, choć oczywiście nie Bogiem wcielonym. No ale niektórzy nauczyciele wiedzieli lepiej i na siłę postanowili nie dopuścić do szkolnych jasełek, żeby nie skrzywdzić małych muzułmanów. Wygląda na to, że cała ta mowa o tolerancji jest jedynie pretekstem, by walczyć z nielubianym przez lewicowo-liberalną ideologię chrześcijaństwem, a szczególnie z katolicyzmem. Choć oczywiście i muzułmanie są różni. A tam, gdzie rosną w siłę, formułują coraz częściej antychrześcijańskie postulaty. Tak jak w mieście Utrecht, w którym władze wycofały się z promocji dzieł Caravaggia i jego uczniów poprzez wywieszanie na fasadach budynków wielkich reprodukcji. Bo skargę złożyła muzułmańska partia DENK reprezentująca interesy mieszkających w Holandii Turków i Marokańczyków. Reprodukcje dzieł Caravaggia muzułmanie uznali za zbyt chrześcijańskie… Najsmutniejsze w tym wszystkim jest to, że władze uległy tego rodzaju naciskom.

Wrogowie symboli chrześcijańskich w przestrzeni publicznej powołują się często na „neutralność światopoglądową”. Ale, jak zauważył prof. Joseph Weiler, wierzący Żyd, który swego czasu bronił obecności krzyża we włoskiej szkole przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka w Strasburgu, pewien sposób rozumienia „neutralności” jest obarczony błędem. Prawo europejskie zapewnia wolność do i od religii, ale jednocześnie równoważy ją wolnością poszczególnych państw do decydowania w sposób autonomiczny o swoim „dziedzictwie religijnym jako kolektywnej tożsamości narodu w odniesieniu do symboli, które są świadectwem tejże tożsamości”. I tak Grecja, Izrael, Egipt, Polska i wszystkie inne kraje mają prawo do podtrzymywania swej historycznej, religijnej tożsamości. A ci, którzy próbują niszczyć tę tożsamość, wcale nie stają po stronie zdrowo rozumianej neutralności, czy też dialogu i pluralizmu, ale po stronie dyktatu anty-chrześcijańskiego laicyzmu. Nie dajmy się więc nabierać na ładne hasła, za którymi stoi szkodliwa ideologia.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Dziekan Wydziału Teologicznego Papieskiego Uniwersytetu Gregorianum w Rzymie
dkowalczyk@jezuici.pl



Najczęściej czytane artykuły



Najwyżej oceniane artykuły



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -