18 grudnia
wtorek
Gracjana, Bogusława, Laurencji
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Musimy pamiętać

Ocena: 0
2065

Zbliża się stulecie rewolucji bolszewickiej. Choć dobiega końca wiek komunizmu – ani jego zbrodnie, ani jego zamiary nie zostaną potępione. Czym bowiem był komunizm? Próbą „ruszenia z posad bryły świata”, przekreślenia porządku stworzenia i zbudowania świata od nowa: bez religii, bez ojczyzny i tradycji, bez rodziny i własności. Ta próba kosztowała życie milionów ludzi. Sama kolektywizacja na Ukrainie, której drogę torowało świadome zagłodzenie ukraińskich chłopów, pochłonęła życie pięciu milionów ludzi. Engels z całkowitym spokojem pisał jeszcze w 1849 r., że nadchodząca wojna „zmiecie z powierzchni ziemi nie tylko reakcyjne klasy i dynastie, lecz równiez? całe reakcyjne narody, a to jest takz?e poste?p”. To co stało się potem, było od początku wpisane w rachunek.

Przywódcy antykomunistycznego oporu nie stali się natomiast bohaterami europejskiej pamięci, ani Denikin, ani Piłsudski, ani Mannerheim, ani żołnierze NSZ, ani hiszpańscy karliści. Komuniści zawsze przedstawiali tych, którzy im się zbrojnie przeciwstawili, w najlepszym razie jako ludzi motywowanych ślepą wrogością, strachem albo uprzedzeniami. 

Churchilla, de Gaulle’a, Sikorskiego podziwiamy za to, że mówili o nieuchronności wojny z Hitlerem, o konieczności zbrojnego przeciwstawienia się jego polityce. Ludzi, którzy chcieli walczyć z komunizmem – do dziś traktuje się jako „podżegaczy wojennych”, akty oporu wobec komunizmu zaś – na przykład francuską obronę Wietnamu – ciągle opisuje się jako „brudne wojny”.

Tymczasem opór antykomunistyczny był po prostu dyktowany miłością – do niepodległości i tradycji własnych państw, do wiary i Kościoła, do własnych domów i rodzin, do wolności. To były motywy, dla których polscy, rosyjscy czy hiszpańscy chłopi walczyli z komunizmem. Właśnie dlatego rocznicę Cudu nad Wisłą ruch ludowy obchodził przed wojną jako Dzień Czynu Chłopskiego.

Zaproponowałem, by w rezolucji „rosyjskiej” Parlamentu Europejskiego zwrócić uwagę, że w Moskwie Lenin i inni przywódcy bolszewiccy, w tym na przykład Dzierżyński, otoczeni są ciągle publicznym kultem i że władze rosyjskie ciągle publicznie usprawiedliwiają agresywną politykę Stalina i jego podboje. Wniosków tych nawet nie poparło – mimo solidarności środkowoeuropejskich kolegów – kierownictwo Europejskiej Partii Ludowej, czyli oficjalnej centroprawicy. Zachód nie chciał kiedyś walczyć i teraz nie chce pamiętać. Za to chętnie i bez oporów upomina się o kluby „gejowskie” w Moskwie.

Dlaczego? Chyba przede wszystkim dlatego, że utopia świata bez religii, bez państw, bez rodziny – jest dziś ideą organizująca politykę liberalnych państw i organizacji międzynarodowych. Jej wyznawcy dystansują się od zbrodni Stalina, ale wcale nie zamierzają płakać nad zniszczeniem niepodległości Polski przed prawie osiemdziesięciu laty, czy zastanawiać się nad tym, do czego doprowadziła tamta „obrona praw mniejszości”.

Idziemy nr 45 (631), 5 listopada 2017 r.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Poseł do Parlamentu Europejskiego, prezes Prawicy Rzeczypospolitej. W latach 2005-2007 marszałek Sejmu.

 

Najwyżej oceniane artykuły



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -