26 maja
sobota
Filipa, Pauliny
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Nagroda za paszkwil

Ocena: 0
1112

Studenci dziennikarstwa przyznali jedną ze swoich dorocznych nagród MediaTory Tomaszowi Piątkowi, autorowi książki „Macierewicz i jego tajemnice”. Rzecz co najmniej zdumiewająca, bo chodzi o publikację, na której specjaliści nie zostawiają suchej nitki. Znany historyk Piotr Gontarczyk nazwał ową książkę „klasycznym przykładem grafomanii i hochsztaplerki, a przy tym podręcznikowym przypadkiem pospolitego paszkwilanctwa”. Jak wskazywał, znaczna część przypisów w książce to odsyłacze do… artykułów Piątka z „Gazety Wyborczej”, czyli autor powołuje się sam na siebie, co w nauce i publicystyce jest wyjątkową kompromitacją. Wiele innych źródeł to z kolei internetowe śmieci albo rzeczy powszechnie znane, których treść pozwala na budowanie wyłącznie Piątkowych konfabulacji. Czyli teorii mających dowieść, że Antoni Macierewicz działa... w interesie Moskwy i w ogóle z Moskwą jest ściśle powiązany. To teoria tak budowana, że właściwie nieweryfikowalna. Konstruowana przy wykorzystaniu technik, które każdego z nas mogą postawić w fatalnym świetle. Wszak każdy z nas zna kogoś, kto zna kogoś, kto zna kogoś, kto znał kogoś...

To, że medialne zaplecze opozycji nie ma hamulców w zwalczaniu obecnego rządu, nie jest zaskoczeniem. Ale fakt, że tego typu pseudopublicystykę udającą dziennikarstwo śledcze nagradzają studenci dziennikarstwa, już robi wrażenie. Czy wykładowcy uczą ich warsztatu, obiektywizmu, słuchania obu stron krytycznego myślenia, czy też za najważniejsze uważają wpojenie określonej postawy światopoglądowo-politycznej?

Nic dziwnego, że wśród dziennikarzy zawodowych studia dziennikarskie nie cieszą się specjalnym uznaniem, choć oczywiście nie jest to reguła bezwzględna. Inna sprawa, że zdaniem doświadczonych redaktorów drastyczne tąpnięcie w przeciętnym poziomie adeptów sztuki dziennikarskiej należy również wiązać z likwidacją klasycznych liceów i zastąpieniem ich systemem gimnazjalno-testowym.

Według „Wyborczej” nagrodę MediaTory przyznaje „10 tys. studentów dziennikarstwa z 22 polskich uczelni”. Liczba ogromna, wręcz kuriozalna, biorąc pod uwagę dramatyczną zapaść mediów. Zapaść globalną, wiążącą się ze zmianami technologicznymi, śmiercią papieru, kryzysem telewizji, rosnącą rolą mediów społecznościowych. Po co uczyć się zawodu, który, po pierwsze, nie ma zbyt świetlanej przyszłości, a którego, po drugie, tak naprawdę można się nauczyć jedynie w redakcji, podczas pracy?

Znacznie lepiej wybrać studia, które dają konkretną wiedzę, nawet jeśli wciąż chce się zostać dziennikarzem. Zbiedniałe dziennikarstwo wraca powoli do źródeł; przestaje być sposobem na dostatnie życie, drogą do ślicznej kariery dzieci z klasy średniej. Znów, jak u swego zarania, staje się niszą dla prawdziwych pasjonatów.

We wspomnianej „GW” dziennikarstwo pachnące z daleka MediaTorami można znaleźć codziennie. W poniedziałek 4 grudnia na s. 3 dodatku stołecznego artykulik „1,5 tys. złotych dla gimnazjalistów za »obronę życia od poczęcia«”. Teza prosta: to skandal, wszyscy rozsądni ludzie są oburzeni. Bo to „indoktrynacja dzieci”. A chodzi o zwyczajny konkurs ze skromnymi w sumie nagrodami! Reakcja „GW” byłaby z pewnością inna, gdyby chodziło o przekonywanie młodzieży, że homoseksualizm jest wspaniały i całkowicie naturalny, płeć człowieka to kwestia wyboru według własnego uznania, niezależnie od biologii, a w ogóle wszystkiego w życiu trzeba spróbować. Wówczas byłoby to nauczanie „otwartości na świat” i „tolerancji”. Ale zachęcanie do postawy pro-life to rzekomy skandal, o ile nie zbrodnia. Coraz częściej myślę, że z tymi ludźmi nie da się chyba rozmawiać, ponieważ są to środowiska o skłonnościach totalitarnych, które zawsze posuwają się tak daleko, jak tylko mogą. Za normalność uważają świat bez Boga, świat lewicowych szaleństw.

Towarzyszy temu pouczanie mediów konserwatywnych, rzekomo przesyconych propagandą. A przecież to w tytułach lewicowo-liberalnych absolutnie wszystko uszyte jest na polityczną miarę, od pierwszej litery do ostatniej kropki. Ze świecą szukać tam wewnętrznych debat czy sporów; wszyscy zgadzają się ze wszystkim. Prawica na tym tle jest krainą wzorcowego pluralizmu, w której zażarte spory potrafią przetoczyć się w poprzek poszczególnych środowisk. Czasem owa żywiołowość zahacza wręcz o anarchizm, ale lepsze to niż postmarksistowska urawniłowka ludzi chyba dla żartu określających się jako „liberałowie”. Prawdziwi liberałowie w grobie się przewracają.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Autor jest redaktorem naczelnym tygodnika „W Sieci”



Najczęściej czytane artykuły

SALON DZIENNIKARSKI



Najwyżej oceniane artykuły