21 października
niedziela
Urszuli, Hilarego, Jakuba
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Nie chcę magicznych Świąt!

Ocena: 4.2
1688

Przywykliśmy już nieco do faktu, że trudno nam jakoś – także tym, którym naprawdę nie można zarzucić ani niewiary, ani ignorancji w sprawach wiary – okazać swoją wiarę przy takich okazjach, jak składanie życzeń świątecznych. Często kombinujemy, jak tylko możemy, by w naszych życzeniach nie znalazła się choćby nuta „demaskującej” nas wiary. Dlatego w rankingach życzeniowych wciąż królują „zdrowe i wesołe święta”, a prawdziwą furorę robi w tym roku życzenie „magicznych świąt”. Skąd w nas ten wstyd? Skąd obawa, że komuś narzucimy kontekst religijny Bożego Narodzenia? By nie kisić nastroju i nie narazić się na małostkowość odpuszczamy sobie odpowiedzi na te i podobne pytania. W końcu „co w sercu, to na języku” i jest, jak jest. Są też fakty, które niepokoją i mogą tłumaczyć wszystkich zwolenników „zdrowych, wesołych i magicznych” świąt.

Kilka dni temu na przedświątecznym spotkaniu w siedzibie Polskiego Radia znajomy życzył mi wspomnianych „zdrowych i wesołych...”, na co odpowiedziałem „Amen”, bo w końcu dlaczego nie. Jednak mój rozmówca nieoczekiwanie okazał się bardziej, niż odwzajemnieniem przeze mnie życzeń, zaintrygowany tym „Amen”. – Co, zapomniał się Pan, że już nie jest w swojej katolickiej redakcji – powiedział ze śmiechem i autentyczną sympatią. Zamieniłem to w żart stwierdzając, że to tylko dlatego, że będziemy świętować Boże Narodzenie, a nie rocznicę wybuchu Komuny Paryskiej. Wiedziałem jednak, że mój znajomy, skądinąd naprawdę porządny człowiek, z tym swoim podejściem ma realny wpływ na linię programową Polskiego Radia.

Czy nie jest tak, że „dobra zmiana – dobrą zmianą”, a jak za czasów rządów PO, tak i dziś próbuje się tematykę wiary zamknąć w getcie odgrodzonym od naszego codziennego życia? Próbuje się Boga ograniczyć do kilku tzw. „programów katolickich” w godzinach najniższej oglądalności i słuchalności? Jak i skąd – obok kościoła – ludzie mają czerpać wzorce, kiedy wciąż widzą w mediach publicznych św. Mikołaja w szlafmycy i dziennikarzy – co z tego, że prawicowych – wstydzących się skojarzyć święta Bożego Narodzenia z Bogiem? Ale to temat na osobny tekst.

Niewierzący mają oczywiste prawo do obchodzenia po swojemu tradycyjnych świąt. Jednak w żaden sposób to nie oznacza, że jako chrześcijanie mamy z czysto chrześcijańskiej okazji nie składać niewierzącym czysto chrześcijańskich w treści życzeń. Tak, jak z dzieleniem się opłatkiem – składamy je sobie nie ze względu na to, do kogo mówimy, ale ze względu na to, kim jesteśmy. Pokazują miejsce, jakie przeznaczamy Bogu w naszym, a nie czyimś życiu.

Jezus Chrystus to nie Harry Potter. Jest realny, a nie magiczny. Potrzebuje naszej wiary opartej nie o cuda, ale o Niego. A wtedy On sam o cuda się postara. Nie chciejmy więc magicznych świąt, ale świąt zwykłych i rodzinnych – tam, gdzie Bóg, bydło, pasterze i siano. I tego wszystkim na Boże Narodzenie życzę.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Katolik, mąż, absolwent polonistyki UW, dziennikarz. Współtworzył w Lyonie kwartalnik „Chemin Neuf” (potem „FOI”). W „Idziemy” od pierwszego numeru tygodnika. Od lutego 2017 r. członek Rady Programowej Polskiego Radia S.A.



Najczęściej czytane komentarze



Najczęściej czytane artykuły



Najwyżej oceniane artykuły

SALON DZIENNIKARSKI

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -