3 października
poniedziałek
Teresy, Heliodora, Jana
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Nie chodziło o media

Ocena: 0.4
868

Z perspektywy paru dni wydarzenia z piątkowo-sobotniej nocy 16/17 grudnia mogą wydawać się mało poważne. Ot, opozycji – i tej politycznej, i tej społecznej – puściły nerwy, trochę pokrzyczała, trochę się poszarpała, i poszła do domu. Na sali sejmowej została grupka posłów, ale ta „okupacja” to już czysta groteska, z której liderzy PO i Nowoczesnej nie umieją wyjść. W sumie nie żaden „majdan”, ale „ciamajdan”.

To jednak tylko pozory. To była bardzo poważna próba zdestabilizowania państwa, próba obalenia rządu. W mojej ocenie scenariusz zakładał nie tylko okupację sali sejmowej, ale i szturm na budynek parlamentu, wdarcie się aktywistów KOD, gwałtowną eskalację napięcia, być może „przypadkowe” ofiary, a w konsekwencji wzrost presji ze strony Zachodu. Partie opozycyjne, przez lata przestrzegające przed anarchią, podeptały wszelkie standardy i przebiły Samoobronę, która tylko raz zajęła mównicę; one zajęły również fotel marszałka. Maski spadły, bo uznano, że teraz albo nigdy i nie ma co się hamować. Nieprzypadkowo znany dziennikarz napisał na Twitterze w tych gorących godzinach: „Zamach stanu! Teraz!”. Telewizje związane z opozycją niemal jawnie nawoływały do udziału w demonstracjach, podkręcając temperaturę ponad wszelką miarę.

Zablokowanie prac parlamentu miało uniemożliwić przyjęcie budżetu. Być może badano też możliwość dokonania jakiegoś rozłamu w Prawie i Sprawiedliwości i skonstruowania nowej większości. III RP ma spore doświadczenie w tego typu operacjach, wystarczy przywołać rok 1992 i obalenie rządu Jana Olszewskiego.

Dlaczego się nie udało? Kluczem było przeniesienie obrad sejmu do Sali Kolumnowej. To sprawiło, że opozycja nie była zdolna do zastosowania szantażu. Przyjęto budżet, przyjęto ustawę dezubekizacyjną, pokazano, że również w przyszłości okupacja mównicy i fotela marszałka nie będzie metodą skuteczną. Bardzo opłacił się profesjonalizm policji, która sprawnie zabezpieczyła sejm, unikając przy tym sięgania po twardsze środki (doniesienia o użyciu gazu łzawiącego były fałszywe). No i po stronie rządowej było szczęście. Ktoś nagrał aktywistę KOD, który położył się na ulicy, udając rannego, a chwilę później po prostu wstał. To na długo kompromituje.

Bezpośrednim pretekstem do eskalacji napięcia była sprawa dostępu mediów do parlamentu. Marszałek Marek Kuchciński chciał znacząco zmniejszyć liczbę dziennikarzy w sejmie, ograniczając także możliwości ich działania. To były propozycje zbyt daleko idące, nieprzemyślane. Ale był to tylko pretekst. Charakterystyczne, że opozycja przez całe tygodnie nie podejmowała tego tematu, zachowując nośną sprawę właśnie na piątek. I również charakterystyczne, że teraz, gdy propozycje Kuchcińskiego upadły, strona opozycyjna wcale nie świętuje, choć teoretycznie powinna. Tu chodziło o znacznie wyższą stawkę.

Jesteśmy w momencie szczególnym. Kadencję zakończył prezes Trybunału Konstytucyjnego Andrzej Rzepliński. Rząd uruchamia kolejne programy, takie jak Mieszkanie+, które pokazują, że w Polsce można realizować ambitne plany. Nadzieje przeciwników rządu na zawalenie się gospodarki i budżetu upadły, nacisk Zachodu jest jałowy. Rząd walczy z korupcją i blokuje kolejne wycieki publicznych miliardów. Aparat represji PRL traci swoje przywileje finansowe. Dramatyczne wydarzenia w Niemczech potwierdzają słuszność linii PiS w dziedzinie imigracji. Bardzo poważna, choć nieformalna korekta o randze ustrojowej staje się faktem. Nic dziwnego, że wielu środowiskom puszczają nerwy. Tym bardziej, że poparcie dla rządu jest solidne i już widać, że zwykła histeria nie działa.

Polacy są podzieleni i należy szukać porozumienia. Należy rozmawiać, nie należy natomiast zaogniać sytuacji. Jednocześnie nie można się zgodzić na podważanie werdyktu wyborczego na ulicy. Prawo i Sprawiedliwość nie wzywało do „majdanu”, do przemocy, nawet po Smoleńsku, nawet po wyborach samorządowych, nawet po wybuchu afery taśmowej, choć takie podszepty padały. Nie chciało rozrywać Polski nawet wówczas, gdy było, wydawało się, w martwym punkcie, gdy sytuacja wyglądała na beznadziejną. Obecna opozycja nie zdzierżyła po roku w opozycji. To pokazuje, kto naprawdę ma klasę, a kto nie dorósł do rządzenia krajem.


Idziemy nr 1 (587), 1 stycznia 2017 r.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Autor jest redaktorem naczelnym tygodnika „W Sieci”

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 3 października

Poniedziałek, XXVII tydzień zwykły, dzień powszedni
Daję wam przykazanie nowe, abyście się wzajemnie miłowali,
tak jak Ja was umiłowałem.

+ Czytania liturgiczne (rok C, II): Łk 10, 25-37
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY

Co? Gdzie? Kiedy?
chcesz dodać swoje wydarzenie - napisz



Najczęściej czytane artykuły



Najczęściej czytane komentarze



Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.

POLACY POMAGAJĄ UKRAINIE

Polecane przez "Idziemy" inicjatywy pomocy
(chcesz dodać swoją inicjatywę - napisz)



Newsletter