4 lipca
poniedziałek
Odona, Malwiny, Elzbiety
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Niedźwiedzie w Apeninach

Ocena: 4.875
892

W lutym 2022 r. urodziło się w Polsce 23 tys. dzieci. W tym samym czasie zmarło 42 tys. osób. W ciągu roku od marca 2021 r. urodziło się 326 tys. dzieci, a zmarło 510 tys. osób. To najgorsze wskaźniki od II wojny światowej. Ktoś mógłby jednak oponować, że dlaczego od razu najgorsze. Przecież wielu uważa, że na świecie jest za dużo ludzi. Homo sapiens niszczy przyrodę, zużywa wodę, energię, zanieczyszcza środowisko, powoduje globalne ocieplenie. A zatem trzeba ograniczać dzietność. Można to robić m.in. poprzez propagowanie antykoncepcji i aborcji, promowanie singli, w tym szczególnie singli homoseksualnych, a przede wszystkim poprzez szerzenie konsumpcyjnego modelu życia, w którym nie ma miejsca na poświęcanie się dla dzieci. No, ewentualnie dla jednego. Ale więcej niż jedno dziecko to nie jest perspektywa dla nowoczesnego człowieka, który chce inwestować w siebie. Dla ludzi o tego rodzaju poglądach fakt, że dzietność w Polsce jest niska, to jedynie okazja, by kpić z programu 500 plus.

Papież Benedykt XVI stwierdził, że z „demograficznego punktu widzenia Europa zdaje się podążać drogą, która może doprowadzić ją do pożegnania się z historią”. A zmarły w 1983 r. włoski genetyk Adriano Buzzati Traverso przestrzegał: „Ludy starej Europy zmierzają ku wyginięciu, tak jak się dzieje z niedźwiedziem brunatnym w Apeninach”. Tak! Europa trzebi się sama, wykazując coraz większą niechęć do płodzenia dzieci. Ktoś nazwał to „białą zarazą” w nawiązaniu do „czarnej zarazy” dziesiątkującej swego czasu ludność. Ale i wobec tego rodzaju wizji wielu jedynie się uśmiecha, bo przecież chodzi o to, żeby z kontynentów, gdzie jest za dużo ludzi, jak Afryka i Azja, młodzi przybyli do Europy, a wtedy nie będzie żadnego demograficznego problemu. Wręcz przeciwnie! Wszystko się wyrówna, a liczba ludności na świecie nie będzie niebezpiecznie rosnąć. Poza tym nie trzeba się przejmować, że „ludy starej Europy” wyginą. Wszak jakieś ludy, narody, państwa narodowe to przeżytek, przeszłość. Co prawda, niektórzy wciąż się emocjonują, że np. Polacy wygrali mecz z Francuzami, a Niemcy przegrały z Wielką Brytanią, ale i rywalizacja sportowa z czasem się zmieni, porzucając narodowe kryteria.

Prof. Piotr Szukalski, demograf z Uniwersytetu Łódzkiego, stwierdza: „Gotowość do rodzenia dzieci w Polsce jest niska, co odzwierciedla zmiany kulturowe, polegające na odchodzeniu od wzorca matki Polki na rzecz Polki pracowniczki, podróżniczki i ogólnie «Polki samowolki». Te zmiany sprawiają, że pewna część kobiet – kilkanaście, a może i 20 proc. – nigdy nie zostanie matką. Natomiast te kobiety, które decydują się na rodzenie dzieci, czynią to zdecydowanie później, niż działo się to w pokoleniu ich matek, a zwłaszcza babek. Na dodatek czynią to mniej chętnie – jeśli rodzą, to jedno, dwoje dzieci. Trzecie i czwarte już bardzo niechętnie”. To oczywiście statystyki, bo – z drugiej strony – każda kobieta ma swoją niepowtarzalną historię. Nie chodzi zatem o to, by komukolwiek odmawiać prawa do indywidualnych wyborów, oceniać i potępiać. Niemniej pokazywanie ogólnych trendów i ich możliwych skutków jest potrzebne. To ważny wskaźnik kondycji polskiego społeczeństwa, nie tylko kobiet, ale także mężczyzn.

Z badań prof. Szukalskiego wynika ponadto, że jeszcze w latach 80. średnia wieku matek rodzących swe pierwsze dziecko wynosiła 23 lata, a obecnie jest to 28 lat. Natomiast średnia wieku matek rodzących drugie dziecko przesunęła się w tym czasie z 26 lat na ponad 31 lat. Nie zmieniło tych tendencji 500 plus, choć oczywiście można przypuszczać, że owe przesunięcia w kierunku spadku dzietności byłyby jeszcze większe, gdyby nie programy socjalne na rzecz dzieci i rodziny. Znacząco w ostatnich latach rośnie liczba urodzeń dzieci, których matki nie są Polkami. W 2015 r. było to 0,5 procent wszystkich urodzeń, a w 2021 r. – już 2,7 procent. Większość kobiet w tej grupie to Ukrainki, przy czym mówimy o danych pochodzących z okresu sprzed wojny na Ukrainie i wielkiej fali emigracji ukraińskich kobiet do Polski. Trzeba im życzyć, aby jak najszybciej mogły wrócić z dziećmi do swej ojczyzny, by odbudowywać zniszczony kraj. Niemniej w obliczu kryzysu demograficznego w Polsce można zrozumieć skrywaną nadzieję, że wielu Ukraińców pozostanie w naszym kraju.

Idziemy nr 25 (868), 19 czerwca 2022 r.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Profesor teologii na Wydziale Teologicznym Papieskiego Uniwersytetu Gregorianum w Rzymie
dkowalczyk@jezuici.pl

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 4 lipca

Poniedziałek, XIV Tydzień zwykły - Dzień Powszedni albo wspomnienie św. Elżbiety Portugalskiej
Poślubię cię sobie przez wierność.
+ Czytania liturgiczne (rok C, II): Mt 9, 18-26
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY

Co? Gdzie? Kiedy?
chcesz dodać swoje wydarzenie - napisz



Najczęściej czytane artykuły



POLACY POMAGAJĄ UKRAINIE

Polecane przez "Idziemy" inicjatywy pomocy
(chcesz dodać swoją inicjatywę - napisz)

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter