19 października
piątek
Ziemowita, Jana, Pawla
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Niezgoda na kłamstwo

Ocena: 0
1516

Ledwo przygasła debata wokół nowelizacji ustawy o IPN, a już szykuje się kolejna burza. Lada dzień na rynku ukaże się dwutomowe dzieło pod redakcją Barbary Engelking i Jana Grabowskiego „Dalej jest noc. Losy Żydów w wybranych powiatach okupowanej Polski”. To podsumowanie kilkuletniego projektu badawczego realizowanego przez Centrum Badań nad Zagładą Żydów. Na razie książka została rozesłana do zaprzyjaźnionych, czyli lewicowo-liberalnych, redakcji, które intensywnie i z zachwytem promują dzieło przedstawiające Polaków w możliwie najgorszym świetle. Pozostali dziennikarze, a także zawodowi historycy, mogą się jedynie bezradnie przyglądać i czekać na oficjalną premierę.

Ktoś powie: skoro książka jest podsumowaniem kilkuletniego programu badawczego, zapewne zawiera fakty, z którymi nasze społeczeństwo musi się mierzyć. Niestety, bywa z tym różnie. Niektórzy badacze Holokaustu proponują wszak, by każdą relację ocalonego traktować jako bezdyskusyjną i niepodważalną. To oczywiście oznacza podeptanie podstaw warsztatu historycznego w imię założonych celów ideologicznych. Relacje osób, które przeżyły Holokaust, zasługują na szacunek i poważne potraktowanie, ale powinny być – tak jak wszystkie inne – konfrontowane z wszelkimi dostępnymi źródłami. Bo ludzka pamięć jest, jak wszyscy wiemy, ułomna i zawodna. Traumatyczne przeżycia utrwalają niektóre zdarzenia z fotograficzną precyzją, a inne fałszują, niczym krzywe zwierciadło. Zaufania do niektórych badaczy Holokaustu nie zwiększają wypowiedzi takie, jak słynne już sformułowanie Barbary Engelking, według której śmierć „dla Polaków to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna (...), a dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym”.

Ciekawy jest przypadek Węgrowa. Przebieg likwidacji getta w tym miasteczku opisał Fajwel Bielawski w książce „Ostatni Żyd z Węgrowa”; miał on obserwować tragiczne zdarzenia na rynku bezpośrednio, z kryjówki na strychu. „Przez cały dzień esesmani z ochoczą pomocą Polaków ładowali Żydów na otwarte ciężarówki, które odjeżdżały w stronę Treblinki”. W akcji tropienia Żydów szczególnie widoczni mieli być kilkunastoletni chłopcy, którzy uganiali się po mieście, szukając kolejnych ofiar i wydając je w ręce Niemców. Niektórzy mieli także bezpośrednio zabijać. Problem w tym, że, jak ustalił lokalny historyk, którego książka ukaże się również niedługo, twierdzenie Bielawskiego, iż obserwował zdarzenia bezpośrednio, jest więcej niż wątpliwe. Co więcej, Żydów z węgrowskiego getta nie tyle wsadzono na ciężarówki, co popędzono kolumną w kierunku Sokołowa Podlaskiego. Dodajmy, że polskie wydanie „Ostatniego Żyda z Węgrowa” wstępem poprzedził wspomniany wyżej prof. Jan Grabowski. I nie był to wstęp, który by podnosił wątpliwości dotyczące wiarygodności tej relacji.

Nie ma wątpliwości, że w czasie wojny i bezpośrednio po niej dochodziło w Polsce do zdarzeń strasznych, za które odpowiedzialność ponoszą nasi rodacy. Polakom zniszczono państwo, wymordowano elity, a ich samych zmuszono do walki o biologiczne przetrwanie, co nie usprawiedliwia zła, ale może wyjaśniać okoliczności. Zdumiewa jednak energia, z jaką część środowisk żydowskich oraz tak duża część polskich elit dąży do rozciągnięcia owych wypadków na całe społeczeństwo okresu II wojny światowej. To jest atak za atakiem, akcja za akcją, wszystkie dobrze przygotowane, a nawet – jak widzimy w przypadku książki „Dalej jest noc...” – precyzyjnie rozpisane, niczym w scenariuszu. Co szczególnie ciekawe, nie widać podobnych działań wobec narodów uczestniczących w Holokauście rzeczywiście systemowo i na dużą skalę, choćby Litwinów, Ukraińców czy Węgrów z czasów rządów strzałokrzyżowców. Nie sposób nie odnieść wrażenia, że Polska znalazła się na celowniku i że chodzi o jej mentalne złamanie: ma uznać, że nie różniła się od prawdziwych pomocników Hitlera. Na co oczywiście zgodzić się nie może, bo oznaczałoby to wyrzucenie na śmietnik niepamięci tych wszystkich naszych bohaterów, którzy od pierwszego do ostatniego dnia walczyli z obu totalitaryzmami.


Idziemy nr 16 (654), 22 kwietnia 2018 r.
 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Autor jest redaktorem naczelnym tygodnika „W Sieci”



Najczęściej czytane komentarze

 

Najwyżej oceniane artykuły

SALON DZIENNIKARSKI

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -