14 grudnia
piątek
Alfreda, Izydora, Jana
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Nowy Rok bez ojca Jacka

Ocena: 3.9
3038

Wielu obchodzi sylwestra, hucznie okazując radość. Ale co nas tak właściwie cieszy? Że udało się przeżyć kolejny rok? Że dożyliśmy kolejnego, który rozpoczynamy z nowymi nadziejami? Ci, którzy odnoszą swe życie do Boga, słusznie dziękują za otrzymane łaski, nawet jeśli w sumie miniony rok mógł być dla kogoś ciężki, i słusznie proszą o błogosławieństwo na nowy czas.

Zawieszanie nowych kalendarzy uświadamia nam przemijanie czasu. Nie tak dawno witaliśmy, zdawałoby się magiczny, rok 2000, a dziś mamy już 2018. W Piwnicy pod Baranami śpiewano: „Przychodzimy, odchodzimy…”. Wiemy, kiedy pojawiliśmy się na tym świecie. Nie wiemy, kiedy z niego odejdziemy. Dlatego powinniśmy być gotowi każdego dnia. Wydaje się, że gotowy był mój współbrat, Jacek Oniszczuk, jezuita, kapłan, wykładowca Nowego Testamentu na Uniwersytecie Gregoriańskim w Rzymie. Zginął w piątek 22 grudnia, przygnieciony lawiną w górach Gran Sasso, około 100 km od Rzymu. Miał 51 lat.

Drugi jezuita, towarzysz wyprawy, stał od niego w odległości trzech metrów, ale przeżył, bo choć też porwała go lawina, to nie znalazł się w jej głównym, najmocniejszym nurcie. Opowiedział mi, że wielokrotnie wychodził z Jackiem w góry, ale po raz pierwszy, właśnie w ten piątek, słyszał go rozprawiającego o śmierci, własnej śmierci. „Wiesz, jestem gotów na śmierć, nawet gdybym dzisiaj miał umrzeć” – stwierdził nieoczekiwanie Jacek. A kiedy, siedząc na stoku, spożywali posiłek, Jacek, wskazując na krajobraz zauważył: „Patrz, jak pięknie, prawie jak w raju”. Było to 15 minut przed zejściem lawiny, która – jak wierzymy – zabrała go do nieba.

O przemijaniu mówimy najczęściej w kontekście starości. Ale przecież doświadczają go na różne sposoby również ludzie młodzi. Co więcej, ktoś zauważył, że beztroskie dzieciństwo kończy się, kiedy dziecko uświadamia sobie, że kiedyś ono też umrze. Na ikonach nowo narodzone Dziecię przedstawiane jest często w taki sposób, że kołyska przypomina trumnę, a pieluszki całun. Tak! Nad grotą betlejemską unosi się cień krzyża Golgoty. Ten, kto się urodził, zaczyna swą drogę, która nieuchronnie zaprowadzi go do śmierci. Przemijanie już od kołyski staje się wymiarem życia. Przemija dzieciństwo, młodość, wchodzimy w wiek dojrzały i – jak Bóg da – dożywamy starości, która też przemija...

Historię ludzkości można by opisać od strony mierzenia się z perspektywą śmierci. Rzymski poeta i filozof Lukrecjusz, podobnie jak wcześniej grecki filozof Epikur, twierdził: „Śmierć, najstraszniejsze z nieszczęść, wcale nas nie dotyczy. Skoro bowiem my istniejemy, śmierć jest nieobecna, a skoro tylko śmierć się pojawi, nas wtedy już nie ma”. A skoro tak, to nie tyle sama śmierć jest problemem, co cierpienie i proces umierania. Dziś tego rodzaju pogląd ma wielu wyznawców. Ich zdaniem sens życia polega na unikaniu cierpienia i dążeniu do eliminowania trosk, by cieszyć się życiem, a kiedy przyjdzie starość lub nieuleczalna choroba, które znacząco obniżą jakość życia, można poddać się eutanazji. Czy jednak taka filozofia, szczególnie jeśli ktoś jest już po pięćdziesiątce, może dać pokój i radość serca? Wątpi w to pewien znajomy, który z sarkazmem zauważył: „Marne to życie. Co mnie jeszcze czeka? Pięćdziesiąt sylwestrów, z czego połowa nieudanych…”.

Chrześcijaństwo daje inną odpowiedź. Rodzice poczynają dziecko nie tylko do życia doczesnego, do tych 70, 80 lat, ale poczynają je ku wieczności. Anioł stróż, który dany jest nam przy urodzeniu, opiekuje się nami nie tylko na ziemskich ścieżkach, ale przede wszystkim ma nam pomóc wejść do nowej ziemi i nowego nieba, gdzie śmierci już nie będzie (zob. Ap 21nn). W ostatnim tomie „Opowieści z Narnii” Jednorożec, widząc nowy świat, woła: „Nareszcie wróciłem do domu! To jest moja prawdziwa ojczyzna! Do niej należę. To jest kraj, za którym tęskniłem przez całe życie (…). Dalej wzwyż, dalej w głąb”. Być może tak właśnie zakrzyknął także ojciec Jacek.

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Dziekan Wydziału Teologicznego Papieskiego Uniwersytetu Gregorianum w Rzymie
dkowalczyk@jezuici.pl

 

Najwyżej oceniane artykuły



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -