28 lutego
środa
Romana, Ludomira, Lecha
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Podskoki na trampolinie

Ocena: 4
985

Nowy marszałek Sejmu Szymon Hołownia podjął pierwsze decyzje. Decyzje symboliczne, bo trafnie wskazujące na rzeczywiste źródła sukcesu wyborczego dotychczasowej opozycji. Jednocześnie są to decyzje, które muszą niepokoić. Polska bowiem przeżyje rządy różnych formacji, także takich, które mają skrajnie odmienne poglądy. Ale jednego nie przeżyje: zalewu infantylizmu. Nie w czasach słusznie nazywanych przez niektórych – w tym przez papieża Franciszka – „trzecią wojną światową w kawałkach”.

Marszałek Hołownia chce, by „Sejm był otwarty dla dziennikarzy, obywateli i organizacji społecznych”. Do tej pory również był otwarty, choć – jak w każdej instytucji – w ramach określonych reguł. Skoro jednak siły III RP budowały obraz Polski jako kraju dyktatorskiego, to po zwycięstwie potrzebują czytelnego znaku, że idzie nowe. Symbolem zmian ma być demontaż stalowych barierek otaczających Sejm. „Spodziewamy się, że dzisiaj w nocy barierki otaczające do tej pory Sejm znikną” – mówił lider Polski 2050 tuż po swoim wyborze. Barierki zaczęły jednak znikać wcześniej. Do akcji ruszyła śmietanka ulicznych aktywistów dotychczasowej opozycji. Przed Sejmem zebrali się m.in. Obywatele RP, Lotna Brygada Opozycji, a na zdjęciach i filmach dostrzec można m.in. Bartosza Kramka, „Babcię Kasię” oraz „Panią Lodzię”, a także Sebastiana Kościelnika – kierowcę seicento, który wjechał w kolumnę Beaty Szydło.

„Sejm jest nasz!” – cieszyli się Obywatele RP, i trudno nie przyznać im racji. Ale jednocześnie powinien wybrzmieć paradoks tej sytuacji: to za sprawą radykalnych odłamów opozycji konieczne było wzmocnienie ochrony parlamentu. Barierki pojawiły się po wydarzeniach z 16 grudnia 2016 r., kiedy politycy opozycji zaczęli okupować salę plenarną Sejmu, a przed budynkiem parlamentu rozpoczęły się protesty zorganizowane m.in. przez KOD, którym towarzyszyły próby wdarcia się do środka i napastowanie posłów prawicy. Demontaż ogrodzenia mówi więc, że nowej większości nie grozi przemoc ze strony sympatyków obozu Zjednoczonej Prawicy. Warto jednak podkreślić, że czasy nie są bezpieczne. Wojna na wschodzie, terroryzm i duża liczba osób niestabilnych psychicznie sprawiają, że roztropność nakazuje nie przesadzać z otwartością. A po likwidacji barierek teren Sejmu będzie łatwo dostępny dla każdego. Oby nie było z tego nieszczęścia.

Hołownia zapowiedział także, że „Sejm nigdy więcej nie będzie punktem obsługi rządu; nie będzie czyjąkolwiek maszynką do głosowania”, i ogłosił, że z jego gabinetu „z hukiem wyjedzie zamrażarka”. Chodzi o instrument prawny pozwalający wstrzymać prace nad dowolną propozycją, najczęściej złożoną przez posłów opozycji. Cóż, to ruch wręcz szalony w swej odwadze. Nie da się odpowiedzialnie rządzić, poddając pod głosowanie każdy pomysł, który narodzi się w głowach posłów – bo oznacza to szybką destabilizację państwa, załamanie się budżetu i konieczność obalania przez rządzącą większość społecznie popularnych, choć często nierealnych pomysłów. Sądzę więc, że Hołownia jedną zamrażarkę wyniesie, a inną wniesie. Chyba że z jakichś powodów chce wykończyć rząd Tuska.

Pierwsze wystąpienia marszałka Hołowni są więc pełne taniego populizmu. Wsłuchajmy się w zdanie: „Zakładam, że nie tylko jeden ja na tej sali mam już za sobą etap show i płomiennej publicystyki, że chcecie, byśmy wspólnie zbudowali nowy Sejm, Sejm szacunku do siebie nawzajem i do wszystkich obywateli, niezależnie od wieku, płci, tego, czy są wierzący, czy niewierzący, czy mieszkają na wsi, w małych miastach, czy metropoliach, czy są seniorami, czy osobami z niepełnosprawnością”. To jest tak obłe, że mógłby się pod tym podpisać każdy polityk. W pewnym sensie wracają pierwsze dekady III RP, gdy polityczność – a zwłaszcza partyjność – uważano za największe zagrożenie dla państwa. Tymczasem było odwrotnie: to depolityzacja obywateli grozi powtórzeniem tragedii I Rzeczypospolitej. Teraz Hołownia mówi: „Najważniejsze znów stanie się tu słowo patria, a nie «partia»”. Rzecz w tym, że między tymi słowami nie ma żadnej sprzeczności; co więcej, sprawne państwo wymaga sprawnych partii.

Potwierdza się, że lider Polski 2050 zamierza walczyć o prezydenturę. Dlatego tak mocno zabiegał o prawo do kierowania Sejmem przez najbliższe dwa lata (po nim marszałkiem ma zostać lider Lewicy Włodzimierz Czarzasty). Stanowisko marszałka to dobra trampolina do boju o najwyższy urząd w państwie. Patrząc na poczynania Hołowni, mam jednak wrażenie, że szybko może sobie zrobić krzywdę. Nieprzypadkowo poważni politycy starają się być poważni. Wiedzą, że afery szkodzą, wpadki osłabiają, ale śmieszność zabija.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Autor jest redaktorem naczelnym tygodnika „W Sieci”

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 28 lutego

Środa, II Tydzień Wielkiego Postu
Ja jestem światłością świata,
kto idzie za Mną, będzie miał światło życia.

+ Czytania liturgiczne (rok B, II): Mt 20, 17-28
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

+ Nowenna zawierzenia woli Bożej - o. Dolindo
Koronka ku czci Siedmiu Boleści Matki Bożej

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY

Co? Gdzie? Kiedy?
chcesz dodać swoje wydarzenie - napisz
Blisko nas
chcesz dodać swoją informację - napisz



Najczęściej czytane artykuły



Najwyżej oceniane artykuły

Blog - Ksiądz z Warszawskiego Blokowiska

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter