11 lipca
sobota
Olgi, Kaliny, Benedykta
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Pół na pół

Ocena: 0
580

Po wejściu do gry nowego kandydata Koalicji Obywatelskiej Rafała Trzaskowskiego sondaże przedwyborcze wracają do „normy”, czyli mamy z jednej strony wyraźne prowadzenie prezydenta Andrzeja Dudy, a z drugiej niemal pewność, że w pierwszej turze głosowania nie zdobędzie on większości głosów, i konieczna będzie dogrywka, czyli II tura. Ta z kolei będzie tak zacięta, że zdecydują pojedyncze procenty lub nawet ich dziesiętne. W sumie nie można mówić o zaskoczeniu: wybory prezydenckie, poza szczególnymi przypadkami, gdy któraś ze stron wystawia wyjątkowo słabego kandydata, zawsze zmierzają do podziału „pół na pół”. Taka jest ich logika, tak wygląda głębszy, kulturowo-strukturalny podział naszego społeczeństwa.

Trzaskowski wystartował z przytupem. Ma bardzo istotną przewagę nad zmęczoną paroma miesiącami ciężkiej pracy konkurencją: jest świeży i wypoczęty. Rywale muszą w biegu pisać nowe scenariusza kampanii, która przecież zawsze ma swój wewnętrzny rytm, dynamikę, różne etapy. On zaczyna z czystą kartą, do tego wie już, czego może się spodziewać. Przełożenie majowych wyborów i umożliwienie KO wymiany kandydata sprawiło, że szanse rzeczywiście nie są równe. Tym bardziej, że teraz kampania będzie rekordowo krótka, możliwe, że dwu- trzytygodniowa. Ale cóż, innego wyjścia z tej trudnej sytuacji nie znaleziono, i trzeba walczyć w tych określonych warunkach.

Kandydat KO skutecznie zmarginalizował Władysława Kosiniaka-Kamysza oraz zredukował poparcie dla Szymona Hołowni i zachowuje się tak, jak gdyby już był w II turze: zaczyna walczyć o wyborców wahających się. Przyznał, że autorzy programu 500+ mieli rację, pochwalił też Lecha Kaczyńskiego za obronę Gruzji; stara się, więc łagodzić swój wizerunek, szuka kontaktu z tzw. drugą stroną, odwiedza mniejsze miejscowości, wycofuje się ze szczególnie ryzykownych pozycji. Widać, że prowadzi kampanię przemyślaną i profesjonalną. Czy zdoła uciec własnym słabościom, do których należą zarzuty „lenistwa”, forsowanie ideologii LGBT w Warszawie, wielkomiejskość? Po pierwsze, czasu ma niezbyt dużo, a po drugie, najwięcej zależy tu nie od niego, ale od Andrzeja Dudy i jego sztabu. To ci ludzie zdecydują o tym, jak potoczą się losy Polski. Tylko ich błędy mogą dać prezydenturę Trzaskowskiemu.

Andrzej Duda, jako urzędujący prezydent, skupia się na obronie dorobku ostatnich lat. Akcentuje programy socjalne, inwestycje, rozwój gospodarczy, wzmocnienie suwerenności. To zrozumiałe. W sumie jednak kryje się za tym duże ryzyko defensywności, reaktywności. Co więcej, to może irytować Polaków, zmęczonych walką z pandemią i kryzysem gospodarczym. Bronisław Komorowski także przecież uważał, że ma się czym chwalić. Sygnałów ostrzegawczych nie brakuje: jeszcze rok, dwa lata temu udział prezydenta w akcji rapowania spotkałby się z dość powszechnym aplauzem; dziś wywołał falę negatywnych komentarzy. Ryzykowne jest również podkreślanie dobrej współpracy prezydenta z premierem; z jednej strony część wyborców rzeczywiście obawia się wojny na górze, ale z drugiej, wybieramy prezydenta, a nie współpracownika rządu. Wybieramy większością 50 proc. plus jeden, a nie 44 proc., którymi w niektórych sondażach cieszy się PiS.

Jednego obecny prezydent czynić nie powinien na pewno: nie powinien panikować. Bronisław Komorowski przegrał, bo z dnia na dzień zmienił całą swoją strategię, a tym samym pokazał, że się boi. Andrzej Duda tego błędu nie popełnił. Teraz musi do tego dołożyć kolejną cegiełkę. Musi znaleźć odpowiedź na aspiracje wchodzących na rynek wyborczy roczników. Musi odwołać się, punktowo, ale czytelnie, mobilizująco do sfery wartości. Musi wydać jedną lub dwie bitwy na swoich warunkach, i musi je wygrać. Ma odpowiednie narzędzia: przychylną mu większość w sejmie i rząd. Mówiąc krótko: musi walczyć, i to bez żadnej taryfy ulgowej. W polityce jak w sporcie: dawne sukcesy nie mają wielkiego znaczenia. Szanse ma jednak wciąż bardzo duże, bo gdy spotkały się dwie fale – z jednej strony świeżość Trzaskowskiego, z drugiej wyjątkowe nagromadzenie kłopotów obozu rządzącego – to wciąż Andrzej Duda wygrywa w II turze. Niewiele, ale jednak. Można, więc uznać, że próba generalna wypadła obiecująco.

Idziemy nr 23 (763), 07 czerwca 2020 r.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:
- Reklama -

Autor jest redaktorem naczelnym tygodnika „W Sieci”

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 11 lipca

Sobota, XIV Tydzień zwykły Rok A, II
+ Święto św. Benedykta, opata, patrona Europy
Kto porzuci wszystko dla Ewangelii,
stokroć tyle otrzyma
i życie wieczne odziedziczy.

+ Czytania liturgiczne (rok A, II): Prz 2,1-9;Ps 34,2-4 i 6. 9 i 12. 14-15;Dz 4,32-35;Mt 19,27-29
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy


- Reklama -


Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter