21 sierpnia
wtorek
Joanny, Kazimiery, Piusa
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Polska w oczach Rumunki

Ocena: 0
1196

Podczas zakończonego w niedzielę Kongresu „Polska Wielki Projekt” jedną z dwóch prestiżowych nagród – medal „Odwaga i Wiarygodność” – otrzymała Anca-Maria Cernea. To coraz lepiej znana w Polsce rumuńska lekarka, działaczka społeczna, bardzo aktywna również w środowisku katolickim. To także wielki przyjaciel Polski, współtwórczyni portalu În Linie dreaptă, który przybliża Rumunom m.in. polską myśl konserwatywną.

Pani Cernea doskonale mówi po polsku. Co ciekawe, nauczyła się naszego języka za radą swojej mamy, która w latach 80. słuchała w radiu Wolna Europa informacji o Polsce i „Solidarności”. – To wtedy moja matka kupiła mi pierwszy podręcznik języka polskiego i powiedziała, że trzeba uczyć się języka i jechać do Polski, aby zobaczyć, jak oni to tam robią, i w ten sposób przygotować się do walki z komunizmem także w Rumunii – wspomina. Dodajmy, że jej tata nie mógł słuchać Wolnej Europy, ponieważ spędził kilkanaście lat w komunistycznych więzieniach i obozach. Był jednym z dwóch milionów obywateli tego kraju, którzy doświadczyli ciężkich represji (areszt, więzienie, deportacja, zabójstwo). A to wszystko w kraju liczącym niespełna 20 mln ludności...

W swoim przemówieniu laureatka powiedziała zebranym w Arkadach Kubickiego sporo ważnych rzeczy. Warto je odnotować choćby dlatego, że często właśnie gdzieś z ubocza – a Rumunia nie leży przecież w sercu naszego kontynentu – pewne sprawy widać wyraźniej, ostrzej, czytelniej.

Nie zabrakło wspomnienia o śp. Lechu Kaczyńskim; medal „Odwaga i Wiarygodność” odwołuje się przecież do jego prezydenckiego hasła wyborczego z 2005 r. Anca-Maria Cernea wspomniała jego wizję polityczną, odwagę i przywództwo. I to, że zawsze stał w obronie wolności i sprawiedliwości, dzięki czemu udało mu się ocalić Gruzję w 2008 r. Ale potem przyszedł 10 kwietnia 2010 r., czyli, jak oceniła Rumunka, dzień, który był dla Europy Wschodniej tym, czym 11 września 2001 r. dla Stanów Zjednoczonych. – Wtedy zrozumieliśmy, że już nic nie będzie takie samo jak dotąd – mówiła. Dlaczego? Ponieważ „jeśli coś takiego mogło się zdarzyć największemu krajowi NATO naszego regionu, to znaczy, że wszystkie rzeczy, które uważaliśmy za pewniki, mogą zostać tragicznie odwrócone w ciągu kilku minut”.

Cernea podkreślała, że przyjaźń Polski i Rumunii na solidne podstawy. – Rumuni są łacińskim narodem, przeważnie wyznania prawosławnego. W pewnym sensie jesteśmy komplementarni do Polaków, którzy są słowiańskim narodem rzymskokatolickim – podkreślała, dodając, że Rumuni, tak jak Polacy, są bardzo negatywnie nastawieni do Rosji i jednocześnie bardzo proamerykańscy. – My z kolegami z redakcji naszego portalu patrzymy na Polskę ze szczególną miłością i podziwem – deklarowała.

Oba kraje wiele łączy, ale są też sprawy, które nad Dunajem wyglądają inaczej. Choćby to, że na tamtejszej scenie politycznej wybór jest właściwie ograniczony do liberałów i postkomunistów; konserwatyści są słabi. Cernea tak widzi tego przyczynę: – Tak jak w Polsce, reżim komunistyczny narzucony przez Sowietów spowodował masakrę naszych elit, zniszczenie naszej kultury, instytucji i gospodarki. Niestety, w przeciwieństwie do Polski, w Rumunii po tej destrukcji nie odrodziły się jej autentyczne elity. Polsce udało się to, zwłaszcza dzięki Kościołowi katolickiemu – mówi. Także dzięki papieżowi Janowi Pawłowi II, z którego wyboru rodzina Cernei cieszyła się tak, „jakby był Rumunem”, płacząc ze szczęścia. – Nigdy nie zapomnimy słów, które złamały tę klątwę strachu i rozpaczy, oznaczając początek końca komunizmu w Europie: „Nie lękajcie się!” – dodała.

W Polsce – zdaniem Cernei – autentyczne elity odradzają się znacznie szybciej. Dowodem na to jest m.in. sam Kongres „Polska Wielki Projekt”, czyli, cytując laureatkę, „taka manifestacja intelektualnej i kulturowej siły, na takim poziomie, która jest nie do pomyślenia w żadnym innym kraju europejskim”.

Anca-Maria Cernea podkreśliła z pewnym żalem, że zainteresowanie Rumunów Polską jest znacznie większe niż zainteresowanie Polaków Rumunią. Choćby z szacunku do takich osób jak ona wypadałoby to zmienić.


Idziemy nr 21 (659), 27 maja 2018 r.
 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Autor jest redaktorem naczelnym tygodnika „W Sieci”



Najwyżej oceniane artykuły

SALON DZIENNIKARSKI