19 sierpnia
piątek
Boleslawa, Juliana
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Powtórka z historii?

Ocena: 2.75
845

Nie można wykluczyć, że rok 2021 zostanie uznany za moment historycznego przełomu. Działo się bardzo wiele, i to w obszarach kluczowych, zarówno w odniesieniu do naszego kraju, jak i całej cywilizacji zachodniej. Z pewnością na początku trzeciej dekady XXI w. bieg spraw znacznie przyspieszy; niestety – jak się dziś wydaje – raczej w złą stronę.

Z polskiego punktu widzenia kluczowe są relacje z Unią Europejską. Bruksela i Berlin dążą do siłowego przełamania, w istocie domagają się kapitulacji. Polska szamocze się między zabieganiem o kompromis a próbą podjęcia walki. Problem polega na tym, że Unia wyraźnie nie chce się dogadać. Piętrzy kłopoty i pułapki, licząc, że doprowadzi do zmiany rządu. Korzysta także z okazji i po cichu, w zamieszaniu pandemicznym, wprowadza faktycznie nowy ustrój Unii, czyli scentralizowaną federację, w której słabsze państwa są redukowane do poziomu ledwie autonomicznych prowincji. W tej sytuacji wielu polityków uważa, że trzeba się bić. Owszem, trzeba, ale roztropnie. Eskalowanie konfliktu z przeciwnikiem wielokrotnie silniejszym, do tego nie grającym fair, szybko może przynieść klęskę. Trzeba więc trzymać nerwy na wodzy, bronić się tam, gdzie mamy mocne karty, i czekać na głębszą zmianę w którymś z państw europejskich (Włochy, Hiszpania, Francja).

Drugi proces, który znacznie przyspieszył w ostatnich dwunastu miesiącach, związany jest z Rosją i jej imperialnymi planami. Przygotowywany od dekad plan zdominowania Zachodu i przejęcia kontroli nad Europą środkowo-wschodnią wkracza w decydującą fazę. Rosja zmodernizowała swoją armię, zinfiltrowała skutecznie zachodnie elity, zbudowała narzędzia energetycznego szantażu. Dziś gra na wielu fortepianach, coraz częściej wspólnie z Niemcami, które najpierw porzuciły Ukrainę, a teraz kończą budowę Nord Stream 2 – czyli narzędzia gazowego, które na długo zwiąże Berlin z Moskwą. Zachód jest coraz bardziej bezradny. Stany Zjednoczone mają wyjątkowo słabe przywództwo, są też zagrożone przez Chiny, i to na Pacyfiku skupiają wszystkie siły. Kreml i jego satelici pozwalają sobie na coraz więcej. Białoruś uderzyła w Polskę i państwa bałtyckie imigrantami ściągniętymi z Bliskiego Wschodu, pokazując, że może skutecznie uprawiać dywersję. Granicy jednak nie przełamała, i to był promyk nadziei. Podzielona, atakowana z każdej strony Polska zdołała wygrać „bitwę o granicę”. Nasza wola walki jeszcze nie zginęła. Zaczęliśmy też intensywne zbrojenia, i dobrze. Musimy mieć taką armię, która sprawi, że ewentualny atak na Polskę będzie dla agresora zbyt kosztowny. To cel, który jest w naszym zasięgu.

Trzecią sprawą, której wagi nie sposób przecenić, jest kwestia epidemii koronawirusa. Jesteśmy już bardzo zmęczeni. Coraz mocniej irytują nas regulacje, ograniczenia, kolejne mutacje wirusa. Wielu sądzi, że to złudzenie, albo też, że istnieją proste środki zaradcze, które rozwiązałyby problem, gdyby tylko ludzie u władzy zdecydowali się otworzyć swoje umysły. Cóż, historia uczy, że takie cudowne recepty rzadko działają. Pandemia demoluje nasze życie, ale tworzy także użyteczną zasłonę dla tych, którzy chcą pchnąć świat na nowe tory; nie tylko w Unii Europejskiej. Co się z tego wyłoni? Dziś wydaje się, że silni wyjdą z tej próby jeszcze silniejsi, a słabsi jeszcze słabsi. My powinniśmy bronić się przed swoistą autoagresją, przed gniewem wymierzonym we własne państwo. To najgłupsze rozwiązanie w tej niełatwej sytuacji.

W Polsce mieliśmy dwa istotne wydarzenia. Najpierw wrócił Donald Tusk. Jeśli przypomnimy sobie oczekiwania strony opozycyjnej, te białe konie, które mu podstawiano, to musimy stwierdzić, że lider PO wypadł więcej niż blado. Owszem, może dojść do władzy, ale to nie będzie blitzkrieg, lecz mozolne lepienie wielobarwnej, bardzo trudnej koalicji. Tusk wyraźnie nie ma pomysłu na to, co robić, uparcie powiela swoje dawne sztuczki. Sądzę, że liczył na to, iż wolta Jarosława Gowina obali rząd. Zmiana frontu przez lidera Porozumienia to drugi istotny moment. Były wicepremier sądził, że ma klucze do władzy. Może miał, ale na pewno nie docenił Jarosława Kaczyńskiego, który zbudował inną większość, choć teoretycznie było to niemożliwe. Rząd ocalał, ale większość, która za nim stoi, jest minimalna i bardzo krucha. I tak już będzie do wyborów. Liderów Zjednoczonej Prawicy czekają więc trudne miesiące.

Jeśli ostatnie dwanaście miesięcy dało nam jakąś lekcję, to jest ona w istocie prosta: polska niepodległość nie została nam dana w 1989 r. raz na zawsze. Niepostrzeżenie znów jesteśmy w międzywojniu, z podobnymi dylematami. Pozostaje mieć nadzieję, że historia jednak się nie powtarza i że tym razem los będzie dla nas łaskawszy.

Idziemy nr 02 (845), 09 stycznia 2022 r.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Autor jest redaktorem naczelnym tygodnika „W Sieci”

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 19 sierpnia

Piątek, XX Tydzień zwykły – Dzień Powszedni albo wspomnienie św. Jana Eudesa, prezbitera
Cierpieli głód i pragnienie *
i wygasało w nich życie.

+ Czytania liturgiczne (rok C, II): Mt 22, 34-40
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY

Co? Gdzie? Kiedy?
chcesz dodać swoje wydarzenie - napisz



POLACY POMAGAJĄ UKRAINIE

Polecane przez "Idziemy" inicjatywy pomocy
(chcesz dodać swoją inicjatywę - napisz)

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter