21 października
niedziela
Urszuli, Hilarego, Jakuba
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Prawdziwa i fałszywa Europa

Ocena: 4.4
927

Po tym, jak w ubiegłym tygodniu Trybunał Konstytucyjny w Karlsruhe nakazał niemieckim urzędom umożliwienie obywatelom – jako pierwszym w Unii Europejskiej – rejestracji trzeciej płci, poza męską i żeńską, uznając to za prawo wynikające z konstytucji, wielu ponownie stawia sobie pytanie: co się stało z Europą?

Pytanie to jednak jest błędnie postawione, jak wskazują sygnatariusze deklaracji paryskiej z października bieżącego roku, europejscy intelektualiści, wśród których znaleźli się m.in. Rémy Brague, Robert Spaemann, Roger Scruton czy Ryszard Legutko. Niestety, przeszła ona prawie bez echa, a szkoda, bo stawia bardzo trafną diagnozę obecnej sytuacji w jakiej znalazł się nasz kontynent. Otóż nie powinno się pytać o to, co stało się z Europą, gdyż, po pierwsze, należy rozróżnić „prawdziwą Europę” od „fałszywej Europy”. Prawdziwa Europa to według autorów deklaracji „wspólnota narodów, które posiadają własne języki, tradycje i granice”, która „została naznaczona chrześcijaństwem” i „stale czerpie również z tradycji klasycznej”. Sygnatariusze przestrzegają, że ta prawdziwa Europa jest zagrożona, gdyż „wszystkie nasze osiągnięcia – narodowa suwerenność, opór wobec imperium, kosmopolityzm harmonizujący z obywatelską miłością, chrześcijański ideał dobrego i godnego życia, głębokie przeżywanie klasycznej spuścizny – wymykają nam się z rąk”.

Z drugiej strony znajduje się Europa fałszywa, której „patroni konstruują swoją sztuczną religię powszechnych praw człowieka”. Owa fałszywa Europa, według autorów deklaracji, „szczyci się poświęceniem na rzecz ludzkiej wolności”, którą definiuje jako „uwolnienie od wszelkich ograniczeń: to wolność seksualna, wolność ekspresji, wolność bycia sobą”. Sygnatariusze stwierdzają jednak, że mimo wysiłków promotorów fałszywej Europy, by „podtrzymywać wygodne iluzje, pycha tego projektu staje się coraz bardziej widoczna”, bo przecież fałszywa Europa „jest słabsza, niż sądzono”. Dlatego nadszedł czas, by zwrócić się ku wartościom duchowym i kulturowym, bo wspólna waluta to za mało do zintegrowania Europejczyków.

Autorzy deklaracji paryskiej twierdzą ponadto, że fałszywa Europa „stanowi namiastkę przedsięwzięcia religijnego, łącznie z silnymi quasi-religijnymi obowiązkami i anatemami” i dlatego „praca musi się rozpocząć od teologicznego samopoznania”. Owa praca ma przebiegać poprzez „wyrzeczenie się zakłamanego języka, który unika odpowiedzialności i sprzyja ideologicznej manipulacji”, a Europejczycy winni „odwrócić konsensus moralnej kultury, aby ludzie starali się zmierzać ku życiu cnotliwemu”. Być może ostatnie zdanie brzmi nieco staroświecko, jednakże tylko radykalne przeciwstawienie się obecnym radykalnym trendom może uratować prawdziwą Europę.

W Kanadzie prawo regulujące możliwość wyboru trzeciej płci nakłada na wszystkich obowiązek neutralnego zwracania się do osób trzecich za pomocą nowostworzonych apłciowych przyimków (zir, ze itp.), a odmówienie ich stosowania grozi według ustawy przyjętej w czerwcu tego roku surowymi karami, jak w przypadku profesora psychologii Jordana Petersona z Uniwersytetu w Toronto. A to dlatego, że „ekspresja płciowa” i „tożsamość płciowa” zostały włączone do Kanadyjskiego Kodeksu Praw Człowieka.

Przed takimi procesami przestrzegają w deklaracji obrońcy tradycyjnego porządku w Europie, by nie doszło do tego, co dzieje się już na innych kontynentach. A tak w ogóle – to po co ratować Europę? Bo „wierzymy, że historia i kultura Europy są warte podtrzymania” – twierdzą zgodnie autorzy deklaracji paryskiej.

Idziemy nr 47 (633), 19 listopada 2017 r.

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:


Najczęściej czytane komentarze



Najczęściej czytane artykuły



Najwyżej oceniane artykuły

SALON DZIENNIKARSKI

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -