10 grudnia
poniedziałek
Julii, Danieli, Bogdana
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Premia za jednoznaczność

Ocena: 0
1620

Trzecie z rzędu wyborcze zwycięstwo Fideszu przyniosło nie tylko imponujące poparcie na poziomie połowy głosujących, ale także – tak jak za pierwszym razem – większość konstytucyjną. Żywsze nieco niż cztery lata temu nadzieje opozycji na przynajmniej osłabienie dominacji Victora Orbána nie znalazły potwierdzenia. Wysoka frekwencja, która miała źle wróżyć partii rządzącej, przyniosła jej premię, zwłaszcza na prowincji.

Orbán jest dla polskiej prawicy figurą już symboliczną, a jakiejś mierze może nawet mityczną. Jego wielkie zwycięstwo w 2010 r. niosło pocieszenie w trudnych posmoleńskich latach. Pokazywało, że postkomunizm można przełamać i że naród, który pozornie zapadł w drzemkę, może się przebudzić, może zapragnąć czegoś więcej. Dlatego kolejny sukces Orbána ucieszył u nas wielu. Jeśli jego gabinet nie upadnie do końca kadencji, a dziś nic na to nie wskazuje, będzie to już razem 12 lat rządów. We współczesnej polityce to cała epoka, wystarczająca do budowy czegoś większego i trwalszego. Thatcher rządziła 11 lat, Blair rządził 10 lat, Kohl 15 lat. W tym czasie zdołali na tyle zmienić swoje ojczyzny, że powrót do przeszłości nie tylko nie był możliwy, ale wręcz przestał być wyobrażalny.

Proste przenoszenie węgierskich recept na polski grunt nie aktywniejsze i bardziej energiczne społeczeństwo obywatelskie. Nie mają za to żywej wiary na skalę wciąż obecną w Polsce. W każdym razie to zupełnie inna układanka, także z innymi uwarunkowaniami zewnętrznymi: Polska jest dużo ważniejsza i dlatego nam nikt łatwo nie odpuści. Politycy aspirujący do roli mężów stanu muszą zawsze samodzielnie układać drogę do założonego celu.

„Ludzie muszą wiedzieć i rozumieć o co walczysz,
co chcesz osiągnąć, co chcesz zmienić w kraju.”

To co łączy oba kraje, to kontekst lewicowo-liberalnego ciśnienia, z którym musi mierzyć się każda próba odbudowania suwerenności i podmiotowości, a nawet po prostu uruchomienia własnej polityki państwowej. I w tej sferze warto sięgać po  doświadczenie bratanków oraz po rady stamtąd płynące. A są one całkiem  konkretne. Rzecznik rządu Węgier Zoltan Kovacs, bliski współpracownik Orbána, w wywiadzie udzielonym Michałowi Karnowskiemu podkreślał konieczność wyznaczania przez obóz rządzący jasnych i precyzyjnych celów. „Ludzie muszą wiedzieć i rozumieć, o co walczysz, co chcesz osiągnąć, co chcesz zmienić w kraju. Musisz być szczery, całkowicie szczery w rozmowie z obywatelami. Musisz mieć zdolność jasnego i twardego nazwania problemu i określenia sposobów jego rozwiązania. Jeśli nie umiesz nazwać problemu, nie poradzisz sobie z nim”.

Nie można więc nikogo udawać. Nie można także – zaznacza Kovacs – ulec pokusie stosowania języka politycznej poprawności: „Teoretycznie ułatwia to życie, bo zmniejsza możliwość ataku ze strony establishmentu lewicowo-liberalnego, ze strony większości mediów, jednak w rzeczywistości paraliżuje zdolność działania”. Odpowiedni, autentyczny język jest warunkiem szczerości. „Musimy być czasami nawet szorstcy, ostrzy, a niekiedy i odrobinę agresywni” – deklaruje węgierski polityk, uzasadniając to koniecznością mówienia obywatelom prawdy o takich zagrożeniach, jak masowa imigracja. „Jeśli tego nie zrobimy, przegramy na starcie; wtedy wszyscy wokół będą dalej robili swoje sztuczki, będzie gadanie o niczym i uprawianie politycznej poprawności”, co w sumie oznacza drogę donikąd.

Orbán jest twardy, ale jest też elastyczny. W jego przypadku elastyczność oznacza jednak stopniowanie celów i wsłuchiwanie się w głos obywateli, a nie podlizywanie się ideologicznej konkurencji. To zawsze kończy się katastrofą. Bez pewnego stałego napięcia, bez jasnego prezentowania własnego stanowiska, bez bezpośredniego kontaktu z obywatelami wspomniane lewicowo-liberalne ciśnienie wcześniej czy później zgniecie wszystkich oponentów tej nowej utopii. I nie pozostanie już nic, nawet nadzieja, że można jednak urządzić swój kraj inaczej.


Idziemy nr 15 (653), 15 kwietnia 2018 r.

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Autor jest redaktorem naczelnym tygodnika „W Sieci”



Najczęściej czytane artykuły



Najczęściej czytane komentarze



Najwyżej oceniane artykuły



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -