26 października
poniedziałek
Lucjana, Ewarysta, Damiana
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Skazani na siebie

Ocena: 0.683333
714

Miały być ponad trzy lata spokoju, ale początek nie jest obiecujący. Tuż po wakacjach, jeszcze w cieniu wyborów prezydenckich, Zjednoczona Prawica weszła w okres ostrych turbulencji. Pretekstem stały się dwie ustawy – tzw. „Piątka dla Zwierząt” oraz ustawa covidowa, gwarantująca bezpieczeństwo prawne urzędnikom. Przeciwko ustawom wypowiedziała się większość Porozumienia oraz Solidarna Polska. Ale nie ma wątpliwości, że tło sprawy jest szersze. Równolegle toczą się przecież rozmowy o nowej umowie koalicyjnej, rozstrzygany jest kształt i skład rządu, jego program, podział wpływów gospodarczych oraz miejsca na listach wyborczych w roku 2023. Czyli chodzi o sprawy dla świata polityki kluczowe, zasadnicze.

Z perspektywy liderów Prawa i Sprawiedliwości problemem jest proces emancypacji mniejszych partnerów. W zeszłej kadencji rzadko wchodzili w sprawy programowe, akceptowali to, co im zaproponowano. W maju doszło jednak do tzw. buntu Gowina wokół sprawy wyborów korespondencyjnych. To w pewnym sensie rozhermetyzowało całą konstrukcję, niszcząc dawne mechanizmy współpracy. Teraz swoje własne propozycje wykłada na stół także Solidarna Polska, samodzielnie wnioskująca o wypowiedzenie konwencji stambulskiej, blokująca wspomniane wyżej propozycje PiS. Dla Jarosława Kaczyńskiego to nie do przyjęcia, to proces, który należy zatrzymać, odwrócić. Dlatego prezes PiS powiedział swoim posłom (choć to cytat z drugiej ręki), że „ogon nie będzie merdał psem”. A zastępca rzecznika PiS Radosław Fogiel dodał, że koalicja nie może funkcjonować, jeżeli jej członkowie mają jakieś odrębne programy albo próbują „boksować powyżej swojej wagi politycznej”. Paradoksalnie, z perspektywy Zbigniewa Ziobry sytuacja wygląda podobnie: on również chce wyważenia właściwych relacji między partnerami; właściwych, czyli takich, które uwzględnią fakt, że ma 19 posłów, bez których nie ma większości. I że nie jest to grupa, którą można rozbić tak łatwo jak Porozumienie Gowina.

Silna reprezentacja Solidarnej Polski i Porozumienia to jedna z przyczyn napięć. Kierownictwo PiS ewidentnie liczyło, że zdobędzie więcej mandatów, może nawet ok. 250, i że mniejsze partie wprowadzą po 10-12 posłów. To byłby układ, w którym nie mogłyby szantażować najsilniejszej formacji. Te kalkulacje okazały się błędne, i to, co teraz widzimy, można traktować jako próbę skorygowania układu sił na poziomie wpływów w rządzie i podmiotowości poszczególnych ugrupowań. Oczywiście nie można wykluczyć, że każda ze stron ma w głowie również cele dalekosiężne, strategiczne. Mniejsi mogą marzyć o większej samodzielności, a silni o większej swobodzie ruchów na różnych polach: i personalnym, i ideowym.

Dokąd to wszystko nas zaprowadzi? Rząd mniejszościowy Prawa i Sprawiedliwości, a słyszymy o takim pomyśle, to na dłuższą metę niemal samobójstwo polityczne. Z kolei przyspieszone wybory to po pierwsze rzecz trudna do przeprowadzenia, a po drugie, w obecnych warunkach PiS nie zdobyłoby samodzielnej większości; musiałby szukać koalicjanta, płacąc większą cenę niż płaci Solidarnej Polsce i Porozumieniu. Z kolei samodzielny start mniejszych partnerów jest dla nich bardzo ryzykowny; musieliby walczyć o przekroczenie progu będąc poza rządem. Rozsądek polityczny nakazuje więc sądzić, że wcześniej czy później dojdzie do ugody, bo wszyscy są właściwie skazani na siebie. Mimo to turbulencje są niebezpieczne, ponieważ wzajemne ataki tworzą taką dynamikę konfliktu, która może wyrwać się spod kontroli.

Co ważne, wszyscy, którym marzy się np. koalicja PiS z PSL-em powinni mieć świadomość, że Zjednoczonej Prawicy nie da się łatwo zastąpić inną konstrukcją. Ta formacja nieprzypadkowo wygrywa; ona po prostu trafia do różnych wyborców, ma różne skrzydła, dobrze wyważone przez Jarosława Kaczyńskiego. Jeśli PiS pozbędzie się Solidarnej Polski (albo SP pójdzie swoją drogą), znajdzie się w niebezpiecznej pozycji partii mocno atakowanej z prawej strony i to nie tylko przez Konfederację. Z kolei liderzy Solidarnej Polski mogą trafić do opozycji nie na rok czy dwa, ale na znacznie dłużej. Trzeba więc apelować o rozsądek, pokorę i szukanie porozumienia. Także z tego powodu, że wyborcy prawicy i centroprawicy rozbicia układu rządowego w imię, w sumie mało czytelnych interesów i spraw, nie wybaczą. Zbyt wiele nerwów kosztowały ich ostatnie lata i teraz naprawdę zasługują na chwilę spokoju.

Idziemy nr 39 (779), 27 września 2020 r.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Autor jest redaktorem naczelnym tygodnika „W Sieci”

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 26 października

Poniedziałek, XXX Tydzień zwykły
+ Dzień Powszedni
Albowiem droga sprawiedliwych jest Panu znana,
a droga występnych zaginie.

+ Czytania liturgiczne (rok A, II): Ef 4, 32 – 5, 8; Ps 1, 1-4 i 6; Łk 13, 10-17
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)



Najczęściej czytane artykuły

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Najczęściej czytane komentarze



Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter