17 września
piątek
Franciszka, Roberta, Justyna
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Spór o koncesję

Ocena: 0.207143
919

No i znów mamy wielki alarm po stronie opozycyjnej, tym razem w sprawie koncesji dla TVN. – Moim zdaniem to może być kluczowy moment nie tylko w relacjach polsko-amerykańskich, ale też kluczowy moment tego, czy Polska nadal będzie częścią Zachodu, NATO, Unii Europejskiej. Jeżeli rząd wybiera kierunek przeciwko Zachodowi, wolnym mediom, USA, może być bardzo trudno wrócić – ostrzega Anne Applebaum. – Chcą Polski bez praw, bez wolności, bez prawdy. Dlatego gwałcą Konstytucję, atakują sądy i uderzają w TVN i inne wolne media. Nikt już nie może udawać, że tego nie widzi. Demokracje umierają w ciszy. Zacznijmy krzyczeć – dodaje Donald Tusk. Czy rzeczywiście rząd chce zlikwidować największą stację opozycyjną? O co chodzi w tej wielopiętrowej rozgrywce?

Zacznijmy od początku. Dziesięcioletnia koncesja TVN wygasa 26 września. Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji wciąż nie podjęła decyzji w tej sprawie. Problem jest nie tylko polityczny: stacja jest dziś własnością amerykańską, a zgodnie z polskim prawem koncesje telewizyjne mogą posiadać w naszym kraju podmioty polskie albo unijne. Koncern Discovery rozwiązał sprawę w ten sposób, że powołał spółkę-córkę – Polish Television Holding BV, z siedzibą w Amsterdamie. Tyle że to spółka, która – jak się dowiadujemy – nikogo nie zatrudnia, choć zarządza wielomiliardowym majątkiem. KRRiT nie jest pewna, czy taki sposób obejścia przepisów – albo przynajmniej ducha przepisów – jest dopuszczalny, a prawnicy mają różne zdanie: trzy ekspertyzy twierdzą, że spółka-córka załatwia sprawę, a trzy, że jednak nie.

W związku z tą sprawą grupa posłów PiS wniosła do Sejmu projekt zmiany ustawy o radiofonii i telewizji. Proponują przyjęcie zapisu, iż „koncesja na rozpowszechnianie programów radiowych i telewizyjnych może być udzielona osobie zagranicznej, której siedziba lub stałe miejsce zamieszkania znajduje się w państwie członkowskim Europejskiego Obszaru Gospodarczego, pod warunkiem, że taka osoba zagraniczna nie jest zależna od osoby zagranicznej, której siedziba lub stałe miejsce zamieszkania znajduje się w państwie niebędącym państwem członkowskim Europejskiego Obszaru Gospodarczego”. Szybkie przyjęcie tego zapisu zmusiłoby właścicieli TVN do sprzedaży pakietu większościowego firmy, jeśli chcieliby otrzymać koncesję.

Czy jednak ustawa ma szansę na uzyskanie większości? Bardzo wątpliwe. Jak zwykle przeciw opowiedziało się Porozumienie, które chce doprecyzowania, że zapis nie dotyczy kapitału amerykańskiego, co czyni z ustawy przedsięwzięcie całkowicie jałowe. Z kolei Paweł Kukiz poparłby nowe przepisy, ale pod warunkiem, że ze stanowiska prezesa TVP ustąpi Jacek Kurski, co trudno uznać za poważną deklarację.

I tu dochodzimy do sedna sprawy. Wydaje się bowiem, że celem tej operacji nie jest TVN. Pozycja obozu rządzącego, a także pozycja Polski, jest dziś zbyt słaba, by realnie odebrać koncesję stacji tak potężnej, o tak wielkich wpływach politycznych, do tego należącej do amerykańskiego kapitału. Taki ruch w oczywisty sposób kosztowałby Polskę zbyt wiele na arenie międzynarodowej, zarówno wizerunkowo, jak i politycznie. Wiedzą to obserwatorzy, wiedzą także liderzy PiS, którzy – wbrew propagandzie opozycji – bardzo uważnie analizują swoje kolejne ruchy.

Dlaczego więc mimo wszystko podejmują temat? Ano dlatego, by wysłać jasny sygnał do naszych amerykańskich, i nie tylko amerykańskich, partnerów: nawet w czasach dekoniunktury nie pozwolimy sobie wejść na głowę. To nie jest XVIII wiek i obcy ambasadorowie nie mogą zachowywać się tutaj niczym w jakiejś półkolonii. Jeśli tego nie przyjmiecie, to czeka nas eskalacja napięcia, być może dla nas zabójcza, ale i dla was też nie bezkosztowa, bo przecież to nie jest tak, że np. USA nie korzystają na dobrych relacjach z Warszawą.

Gra wokół TVN jest więc w istocie pokerową rozgrywką. Co jest jej stawką? Słychać, że może chodzić o nowego ambasadora USA w Warszawie; stronie polskiej zależy, by był to dyplomata rozumiejący zagrożenia, choćby w sferze bezpieczeństwa, a nie jakiś nowy aktywista ideologii LGBT, który będzie się skupiał na tej jednej sprawie. Warszawa może też domagać się generalnego złagodzenia kursu ze strony nowej administracji, która wyraźnie odreagowuje fakt, że prezydent Duda blisko współpracował z Donaldem Trumpem. Może coś ugra, może nic, ale przynajmniej wykupiła bilet do rozmów, być może w szerszej skali. Bo przecież wciąż nie zapadła np. decyzja o tym, kto w Polsce wybuduje elektrownie atomowe.

W istocie PiS pokazuje, że nie ma już gdzie się cofać, a poziom presji międzynarodowej – ze wschodu, z Berlina, Brukseli, a teraz również z Waszyngtonu – przekracza dopuszczalne granice. A skoro tak, to słabszy musi pokazać, że ma w sobie determinację i gotowość do boju. Do boju o suwerenność.

Idziemy nr 29 (820), 18 lipca 2021 r.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Autor jest redaktorem naczelnym tygodnika „W Sieci”

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 17 września

Piątek, XXIV Tydzień zwykły
Dzień Powszedni albo wspomnienie św. Roberta Bellarmina, biskupa i doktora Kościoła albo wspomnienie św. Zygmunta Szczęsnego Felińskiego, biskupa
Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi,
że tajemnice królestwa objawiłeś prostaczkom.

+ Czytania liturgiczne (rok B, I): Łk 8,1-3
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY

- Reklama -


E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter