14 lipca
wtorek
Ulryka, Bonawentury, Kamila
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Spór o Trójkę

Ocena: 2.11667
883

Radiowa Trójka z pewnością zasługuje na porządne opisanie. Uczciwe, szczere, pogłębione. Byłaby to pasjonująca monografia o realnym fenomenie kulturowym i społecznym, ale także o komunistycznych korzeniach, sprytnej grze z opinią publiczną, wreszcie o sztuce przejścia do III RP suchą nogą. Publikacja kończyłaby się opisem finału, który rozgrywa się na naszych oczach i w którym nic nie jest takie, jak się wydaje na pierwszy rzut oka.

Zacznijmy od pytania, czy rzeczywiście mieliśmy do czynienia z cenzurą – bo przecież taki zarzut pada publicznie. Fakty są następujące: piosenka Kazika Staszewskiego „Twój ból jest lepszy niż mój” była grana na antenie bardzo obficie, reakcję władz radia wywołało dopiero zwycięstwo utworu w liście przebojów; zwycięstwo – jak słyszymy – wynikające także z manipulacji liczbą głosów. Wówczas zdecydowano o usunięciu z internetu całego notowania. To był kamyk, który ruszył lawinę. Reakcja kierownictwa rozgłośni była z pewnością zbyt nerwowa, i oznaczała wpisanie się w cudzy scenariusz. A trzeba przecież pamiętać, że PiS wywalczyło reelekcję także dlatego, że nie przyjęło „zaproszenia do bycia reżimem”. Wybrało słuszną drogę udawania, że nie widzi zaczepek i prowokacji, drogę uciekania od sporów, których nie można wygrać, nawet jeśli ma się rację. Nie ma powodu, by schodzić z tej drogi właśnie teraz.

Z drugiej jednak strony, pytanie o to, czy tę piosenkę należy grać na antenie Polskiego Radia (a wiemy, że szefostwo Trójki starało się, by jej nie grano) jest co najmniej zasadne. W istocie jest ona bowiem echem przemysłu pogardy, który wyszydzał tragedię smoleńską i jej upamiętnianie. To utwór dla wielu ludzi po prostu bardzo bolesny, krzywdzący, niesprawiedliwy, a nawet okrutny. Nie oznacza to, że artysta nie miał prawa jej nagrać lub też że nie powinna funkcjonować w przestrzeni publicznej; Polska jest wolnym krajem, a w dobie internetu o jakiejkolwiek efektywnej cenzurze nie może być mowy. Chodzi o to, że emitowanie jej w mediach publicznych oznacza zgodę na proceder, który – wydawało się – odszedł już w przeszłość. W tle jest przecież pytanie o upamiętnienie ofiar 10 kwietnia 2010 r. dokładnie w dziesiątą rocznicę katastrofy. Upamiętnienie, które w szczególnych okolicznościach pandemii wymagało determinacji, ale które nie było sprzeczne z wówczas obowiązującymi regulacjami (trzy cmentarze były otwarte, a czwarty otworzył proboszcz na prośbę prezesa PiS).

Jedno trzeba podkreślać: ludzie, którzy w ostatnich dniach odeszli z radiowej Trójki, nie zostali z niej wyrzuceni. Odeszli sami, wykorzystując dogodny pretekst i najlepszy moment. Nie jest przecież tajemnicą, że tworzą własny projekt medialny: internetowe Radio Nowy Świat, które już zebrało ponad milion złotych na swoją działalność. Doskonale wiedzą, że szanse powodzenia nowego przedsięwzięcia będą tym większe, im mniej zostanie ze starej Trójki. Dlatego wywierają zauważalną presję środowiskową na tych, którzy być może mieliby ochotę pozostać. To grono zdaje się uważać Trójkę za swoją nieformalną własność. Skoro nie mogą nią władać całkowicie swobodnie, starają się zabrać co najcenniejsze przedmioty, a resztę podpalić. Jeśli przy okazji można jeszcze zdobyć aureole męczenników, to tym lepiej.

W tle są oczywiście wybory prezydenckie, i z pewnością wiele w tej sprawie ma związek z walką o najważniejsze stanowisko w państwie. Nie dziwię się prezydentowi Andrzejowi Dudzie, że wyraził oburzenie całą sytuacją i zażądał wyjaśnień. Obawa, że histeria wokół rzekomego „zamordyzmu” będzie miała konsekwencje polityczne, jest zrozumiała. Z drugiej strony, kogo miny i słowa Wojciecha Manna czy Magdaleny Jethon miały zniechęcić do obozu rządzącego, tego już zniechęciły. Doświadczenie ostatnich lat uczy, że tego typu wzmożenia, nawet silne, nie przynoszą trwałych skutków na scenie politycznej. Rzecz jasna, to się może w pewnym momencie zmienić.

Teraz najciekawsze pytanie brzmi, czy kierownictwo Polskiego Radia z Kubą Strzyczkowskim jako nowym szefem Trójki będzie w stanie zaproponować program, który zapełni powstałą lukę. Czy przedstawią ciekawy pomysł, czy znajdą odpowiednich ludzi? Czy będą w stanie zaproponować coś nowego w miejsce rozgłośni, która wyraźnie zestarzała się wraz ze swoimi słuchaczami? Odpowiedź poznamy, jak sądzę, bardzo szybko.

Idziemy nr 22 (762), 31 maja 2020 r.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:
- Reklama -

Autor jest redaktorem naczelnym tygodnika „W Sieci”

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 14 lipca

Wtorek, XV Tydzień zwykły Rok A, II
+ Dzień Powszedni albo wspomnienie św. Kamila de Lellis, prezbitera albo wspomnienie św. Henryka
Nie zatwardzajcie dzisiaj serc waszych, lecz słuchajcie głosu Pańskiego.
+ Czytania liturgiczne (rok A, II): Iz 7,1-9; Ps 48,2-8; Mt 11,20-24
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy


- Reklama -


Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter