4 lipca
poniedziałek
Odona, Malwiny, Elzbiety
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Strzec się Brukseli

Ocena: 3.7
910

Timeo Danaos et dona ferentes („Obawiam się Greków, nawet gdy niosą dary”) – ta słynna fraza z „Eneidy” Wergiliusza winna nieustannie stanowić motto dla naszych stosunków z Brukselą. Ta przestroga jest szczególnie na czasie, gdy patrzymy na to, co dzieje się wokół Krajowego Planu Odbudowy.

W związku z zapaścią gospodarczą spowodowaną kwarantannami Komisja Europejska zaproponowała powołanie do życia Funduszu Odbudowy. Inicjatywa ta spotkała się z radosnym przyjęciem także w Warszawie, mimo że od początku była mowa o połączeniu funduszu ze sprawą „praworządności”. Rok temu entuzjazm sięgnął szczytu, wieszczono nadejście 770 mld zł. Władza popełniła kardynalny błąd – pokazała przeciwnikowi, jak wielką wagę przywiązuje do tych środków.

Fundusz okazał się zwykłą pułapką. W zamian za pieniądze Bruksela oczekuje uległości, przyzwolenia na ingerowanie w sprawy, w zakresie których traktaty nie dały jej żadnej jurysdykcji, na przykład organizacji sądownictwa.

Pierwszą nauczkę już otrzymaliśmy. Bezpowrotnie straciliśmy zaliczkę w wysokości 4,7 mld euro. Można ją było uzyskać pod warunkiem akceptacji KPO do końca 2021 r., ale to nie nastąpiło, bo nie zastosowaliśmy się do orzeczenia TSUE o likwidacji Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego. Niebawem odbędą się kolejne odsłony tej zabawy – pieniądze będą płynąć, pod warunkiem że osiągniemy „kamienie milowe”.

Do końca tego roku rząd musi zakontraktować 70 proc. wydatków w ramach KPO, a do końca 2023 – resztę. Zatem zawrzemy umowy i będziemy w sytuacji bez wyjścia, bo albo przystaniemy na brukselski dyktat, albo nie otrzymamy refundacji.

W ramach KPO możemy uzyskać w najbliższych pięciu latach 24 mld euro w postaci dotacji i 12 mld euro pożyczek. Nie są to sumy powalające z nóg. Ich rzeczywista wartość jest mniejsza, bo fundusze mają być wydawane na programy wymyślone w Brukseli, a nie na przedsięwzięcia najbardziej przydatne dla rodzimej gospodarki. Czyli w zamian za nie tak duże korzyści wyzbywamy się części suwerenności.

Niemniej dla władzy jest to łakomy kąsek, ponieważ istotą jej programu polityczno-gospodarczego jest rozdawnictwo. Jak kiedyś trafnie stwierdziła Margaret Thatcher, z „socjalizmem jest ten kłopot, że kiedyś kończą się cudze pieniądze [które można wydać]” i właśnie taki punkt osiągnęliśmy. Żeby kontynuować rozdawnictwo, trzeba by podwyższyć podatki, a to ujemnie odbiłoby się na popularności rządu.

Zatem czekają nas dalsze zmagania z Brukselą o fundusze w ramach KPO. Dotychczasowy przebieg bojów wskazuje na to, że zakończą się one tak samo, jak ostatnia wyprawa naszych piłkarzy do tego pięknego miasta.

Idziemy nr 25 (868), 19 czerwca 2022 r.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Autor jest profesorem ekonomii w Hollins University w stanie Wirginia, USA

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 4 lipca

Poniedziałek, XIV Tydzień zwykły - Dzień Powszedni albo wspomnienie św. Elżbiety Portugalskiej
Poślubię cię sobie przez wierność.
+ Czytania liturgiczne (rok C, II): Mt 9, 18-26
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY

Co? Gdzie? Kiedy?
chcesz dodać swoje wydarzenie - napisz



Najczęściej czytane artykuły



POLACY POMAGAJĄ UKRAINIE

Polecane przez "Idziemy" inicjatywy pomocy
(chcesz dodać swoją inicjatywę - napisz)

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter