Suma wszystkich skandali
Wielki Post to czas krytycznej autorefleksji, z pewnością również dla byłego już prezydenta Niemiec Christiana Wulffa. Naturalnie, także jego poprzednicy niemal zawsze zamieszani byli w mniejsze lub większe skandale, jednak sprawa dotycząca Wulffa ma zupełnie nowy wymiar.
Nie chodzi o jeden duży skandal, ale o sumę wszystkich razem wziętych skandali: podejrzany kredyt od znajomego biznesmena na zakup prywatnego domu, wykorzystywanie zaproszeń na darmowe urlopy czy rabatów na kupno samochodu, a także przyjęcie korzyści majątkowej związanej z finansowaniem świętowania po wyborach prezydenckich. Kilka dni temu, 16 lutego, niemal dwa lata od wyborów prokuratura w Hanowerze złożyła wniosek o uchylenie immunitetu Wulffowi, ażeby możliwe było wszczęcie postępowania o przyjmowanie łapówek i przekupstwo. To przesądziło o ustąpieniu Wulffa z urzędu.
Co nie znaczy, że jest on winny. Dopóki sąd nie wyda wyroku skazującego, przysługuje mu domniemanie niewinności. Podkreślam to dlatego, że być może interesująca jest refleksja, co by było, gdyby każdego europejskiego prezydenta poddać tak dokładnemu oglądowi jak Wulffa. Były redaktor naczelny „Focusa” Helmut Markwort powiedział, że być może Wulff jest ofiarą kampanii przeprowadzonej przez niemieckiego wydawcę „Axel Springer”, gdyż nie zgodził się na reportaż typu homestory o swoim prywatnym życiu. Kto wie? Z pewnością Christian Wulff, który w 2006 r. rozwiódł się po 18 latach małżeństwa, nie był fortunnym prezydentem.
Został wybrany w trzeciej turze głosowania. Zaraz na początku kadencji wzbudził wiele irytacji zdaniem, że islam jest częścią Niemiec. Natomiast w przemówieniu powitalnym we wrześniu 2011 r. zwrócił się do papie ża Benedykta XVI z pewnym wyrzutem o to, aby Kościół katolicki miał więcej miłosierdzia dla osób z pękniętym życiorysem. Pęknięty życiorys Wulffa symbolizuje jego druga żona Bettina, która zwróciła na siebie uwagę przede wszystkim swoim tatuażem. Na pytanie o to, jak się zapatruje na ów tatuaż na ramieniu swojej żony, Wulff, który jako premier Dolnej Saksonii cieszył się wizerunkiem odpowiedzialnego katolika, odpowiedział: Cool! (Super). Jest to język młodzieżowy, a nie język autorytetu. A autorytet jest u prezydenta czymś najważniejszym. Wulff nie ucieleśniał tego autorytetu podczas tych niespełna dwóch lat urzędowania, a już z pewnością nie u jego końca, kiedy musiał bronić się przed atakami.
Nagrywanie się na pocztę głosową redaktora naczelnego niemieckiego tabloidu „Bild”, aby zaprzestał wymierzonej w niego kampanii, jest po ludzku zrozumiałe, ale nie jest oznaką suwerenności polityka. Kiedy akcja ta wyszła na jaw, Wulff miał przeciwko sobie już wszystkie media. Wolność prasy została przedstawiona przez dziennikarzy jako najwyższa wartość. W końcu Wulff znajdował się już w tak daleko posuniętej defensywie, że przyrzekł całkowitą przejrzystość wszystkich swoich poczynań. Było to oczywiście przyrzeczenie, którego nie mógł dotrzymać. Nikt nie może być całkowicie transparentny. Każdego dnia spadały na Wulffa nowe oskarżenia.
Nie byłem zachwycony wyborem Wulffa na prezydenta, chociaż czuję do niego szacunek za to, że jako 16-latek ofiarnie opiekował się swoją chorą na raka matką aż do jej śmierci. Myślę, że Wulff naprawdę miał potencjał, ale niestety widać wyraźnie, że po rozwodzie stracił orientację. U wielu rozwodników czy osób, które wystąpiły z zakonu widać pewne rozszczepienie między moralnymi roszczeniami a rzeczywistością. Pod tym względem Christian Wulff jest prawdziwie tragiczną postacią.
Niegdyś na początku Wielkiego Postu był taki zwyczaj, że najwięksi grzesznicy z popiołem na głowie i w worze pokutnym wykluczali się na ten czas ze wspólnoty kościelnej. Wiele osób nie rozumie obecnie znaczenia Wielkiego Postu. Jednakże tęsknota za tymże rytuałem nadal istnieje. Wulff to dla Niemców kozioł ofiarny. Agresja wobec niego jest tak wielka, gdyż i ich własne podobieństwo do jego postępowania jest duże. Czy będzie lepiej w przypadku następnego prezydenta?
Nowy kandydat – pastor luterański Joachim Gauck, popierany przez wszystkie partie poza komunistyczną, jest wymarzonym kandydatem dla większości niemieckiego społeczeństwa. Już przed dwoma laty wielu miało nadzieję, że to on będzie prezydentem. O blaskach i cieniach jego kandydatury więcej w przyszłym tygodniu.
Stefan Meetschen
Idziemy nr 9 (338), 26 lutego 2012 r. Wstecz...
Co nie znaczy, że jest on winny. Dopóki sąd nie wyda wyroku skazującego, przysługuje mu domniemanie niewinności. Podkreślam to dlatego, że być może interesująca jest refleksja, co by było, gdyby każdego europejskiego prezydenta poddać tak dokładnemu oglądowi jak Wulffa. Były redaktor naczelny „Focusa” Helmut Markwort powiedział, że być może Wulff jest ofiarą kampanii przeprowadzonej przez niemieckiego wydawcę „Axel Springer”, gdyż nie zgodził się na reportaż typu homestory o swoim prywatnym życiu. Kto wie? Z pewnością Christian Wulff, który w 2006 r. rozwiódł się po 18 latach małżeństwa, nie był fortunnym prezydentem.
Został wybrany w trzeciej turze głosowania. Zaraz na początku kadencji wzbudził wiele irytacji zdaniem, że islam jest częścią Niemiec. Natomiast w przemówieniu powitalnym we wrześniu 2011 r. zwrócił się do papie ża Benedykta XVI z pewnym wyrzutem o to, aby Kościół katolicki miał więcej miłosierdzia dla osób z pękniętym życiorysem. Pęknięty życiorys Wulffa symbolizuje jego druga żona Bettina, która zwróciła na siebie uwagę przede wszystkim swoim tatuażem. Na pytanie o to, jak się zapatruje na ów tatuaż na ramieniu swojej żony, Wulff, który jako premier Dolnej Saksonii cieszył się wizerunkiem odpowiedzialnego katolika, odpowiedział: Cool! (Super). Jest to język młodzieżowy, a nie język autorytetu. A autorytet jest u prezydenta czymś najważniejszym. Wulff nie ucieleśniał tego autorytetu podczas tych niespełna dwóch lat urzędowania, a już z pewnością nie u jego końca, kiedy musiał bronić się przed atakami.
Nagrywanie się na pocztę głosową redaktora naczelnego niemieckiego tabloidu „Bild”, aby zaprzestał wymierzonej w niego kampanii, jest po ludzku zrozumiałe, ale nie jest oznaką suwerenności polityka. Kiedy akcja ta wyszła na jaw, Wulff miał przeciwko sobie już wszystkie media. Wolność prasy została przedstawiona przez dziennikarzy jako najwyższa wartość. W końcu Wulff znajdował się już w tak daleko posuniętej defensywie, że przyrzekł całkowitą przejrzystość wszystkich swoich poczynań. Było to oczywiście przyrzeczenie, którego nie mógł dotrzymać. Nikt nie może być całkowicie transparentny. Każdego dnia spadały na Wulffa nowe oskarżenia.
Nie byłem zachwycony wyborem Wulffa na prezydenta, chociaż czuję do niego szacunek za to, że jako 16-latek ofiarnie opiekował się swoją chorą na raka matką aż do jej śmierci. Myślę, że Wulff naprawdę miał potencjał, ale niestety widać wyraźnie, że po rozwodzie stracił orientację. U wielu rozwodników czy osób, które wystąpiły z zakonu widać pewne rozszczepienie między moralnymi roszczeniami a rzeczywistością. Pod tym względem Christian Wulff jest prawdziwie tragiczną postacią.
Niegdyś na początku Wielkiego Postu był taki zwyczaj, że najwięksi grzesznicy z popiołem na głowie i w worze pokutnym wykluczali się na ten czas ze wspólnoty kościelnej. Wiele osób nie rozumie obecnie znaczenia Wielkiego Postu. Jednakże tęsknota za tymże rytuałem nadal istnieje. Wulff to dla Niemców kozioł ofiarny. Agresja wobec niego jest tak wielka, gdyż i ich własne podobieństwo do jego postępowania jest duże. Czy będzie lepiej w przypadku następnego prezydenta?
Nowy kandydat – pastor luterański Joachim Gauck, popierany przez wszystkie partie poza komunistyczną, jest wymarzonym kandydatem dla większości niemieckiego społeczeństwa. Już przed dwoma laty wielu miało nadzieję, że to on będzie prezydentem. O blaskach i cieniach jego kandydatury więcej w przyszłym tygodniu.
Stefan Meetschen
Idziemy nr 9 (338), 26 lutego 2012 r. Wstecz...
piątek, 18 maja 2012
- PODZWONNE DLA EUROPY? - ks. H. Zieliński
- ZAKONNICE XXI WIEKU - wywiad M. Glabisz-Pniewskiej z m. Jolantą Olech SJK
- KOCHANI MOI - I. Świerdzewska
- LEFEBRYŚCI: TRUDNY DIALOG - K. Gołębiowski (KAI)
- SERCE POWINNO WIDZIEĆ - wywiad o. S. Tasiemskiego OP (KAI) z kard. Robertem Sarahem
- ACH, JAKI BĘDZIE ŚLUB - E. Steczkowska
- WOBEC CHRYSTIANOFOBII - D. Kowalczyk SJ
- CZEKA NAS NOWE ROZDANIE? - K. Ziemiec
- ŚWIAT PANA STEFANA - J. Karnowski
- NARODOWE CAŁKIEM NOWE - I. Świerżewska
- PISARZ NAJBARDZIEJ WARSZAWSKI - L. Molak
- PATRONKA BAWARII - S. Meetschen
KOMENTARZE
Podzwonne dla Europy?
Sytuacja dzisiejszej Europy coraz bardziej przypomina tę, w której przed szesnastu wiekami znalazł się starożytny Rzym – pisze ks. Henryk Zieliński.
Więcej...
Wobec chrystianofobii
Do przemocy wobec katolików dochodzi również w krajach, w których znakomitą większość stanowią właśnie katolicy – pisze o. Dariusz Kowalczyk SJ.
Więcej...
Czeka nas nowe rozdanie?
Ekonomiści przewidują, że do końca roku co najmniej jeden kraj wyjdzie ze strefy euro – pisze Krzysztof Ziemiec.
Więcej...
Świat pana Stefana
Dziennikarz goniący za politykiem okazuje się nagle natrętem, którego można nawet uderzyć. Bo dziennikarz jest opozycyjny, a polityk rządzący – pisze Jacek Karnowski.
Więcej...
Patronka Bawarii
Od roku trwa wielkie pielgrzymowanie obrazu Matki Bożej po Bawarii – pisze Stefan Meetschen.
Więcej...




