24 kwietnia
wtorek
Horacego, Feliksa, Grzegorza
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Światło jest jedno

Ocena: 2.5
1392

Wreszcie długo wyczekiwane święta! A może: niech te święta wreszcie miną, bo już od dwóch miesięcy o niczym innym się nie słyszy, zwłaszcza na miejskich placach, w supermarketach, na dworcach i dosłownie wszędzie. Coraz częściej bywa tak, że w te najważniejsze dni, kiedy mamy świętować narodziny naszego Pana i Zbawiciela, mamy całej tej okołoświątecznej otoczki po prostu dosyć. A to dlatego, że od dwóch miesięcy jesteśmy bombardowani oznakami jakichś równoległych, pogańskich, światełkowych świąt, które nie mają nic wspólnego z chrześcijańskim Bożym Narodzeniem. Z roku na rok liczba kolorowych iluminacji na warszawskich placach rośnie. Już nawet najmniejszy skwerek ma swojego białego, świecącego niedźwiedzia, podświetlane pudła z kokardami, błyszczące sanki i renifery, które zaraz po zmroku, czyli w połowie dnia, zwiastują nam nadejście „zimowych świąt”.

Ostatnio to już nie tylko wielkie iluminacje miejskie rozświetlają grudniową szarzyznę, ale całe fasady prywatnych domów, w najmniejszych nawet wsiach, płoną kolorowymi światełkami, zwiastując wszem i wobec: do nas też zawitała Ameryka. W tym okresie cała Polska lampkami LED stoi. A po co to wszystko? – nie bardzo wiadomo. Przecież w Polsce nie musimy zastępować tradycyjnej bożonarodzeniowej szopki, którą na szczęście można jeszcze spotkać tu i ówdzie na miejskich placach, wyciosaną w drewnie, z prawdziwymi zwierzętami i figurami przedstawiającymi Świętą Rodzinę. Na Zachodzie łatwiej wytłumaczyć te światełkowe aranżacje, gdyż one po prostu zajęły miejsce chrześcijańskich świąt.

We Francji na przykład obowiązuje zakaz ustawiania szopki w miejscach publicznych. I okazuje się, że jeśli jest zakaz, to ludzie właśnie rezygnują z bezmyślnego wystawiania przed domem podświetlanych reniferów, a kombinują, jak by tu ustawić prawdziwą bożonarodzeniową szopkę. W tym roku prefekt francuskiego regionu Owernia-Rodan-Alpy wpadł na pomysł, jak obejść wyrok sądu z Lyonu z 6 października, zakazujący wystawiania szopek bożonarodzeniowych. Urządził on zatem wystawę prowansalskich santonów, czyli glinianych figurek świętych, będących tradycyjnym wytworem regionalnego rzemiosła, które jednak na tę okazję ustawione są w szopce i prezentują Świętą Rodzinę. Prefekt napisał na Twitterze, że w ten sposób jego region chce promować tradycyjne rzemiosło. Tym samym ustawił już pięć szopek w miejscach publicznych, z których największa zajmuje powierzchnię dziesięciu metrów kwadratowych.

Okazuje się, że często dopiero odgórny zakaz praktyk religijnych powoduje mobilizację wiernych do ich obrony i rezygnację z pustych i bezmyślnych praktyk zastępczych. Chociaż, gdybyśmy tak dokładnie przyjrzeli się na przykład świętom w USA, to ostatnio powraca tradycja ustawiania w przydomowych ogródkach szopek, tyle że o zabarwieniu genderowym. No bo przecież trudno, aby i w temacie świąt zabrakło ideologicznego wydźwięku, który towarzyszy już wszystkim aspektom naszego życia. I tak na przykład w Los Angeles popularne są szopki z Dzieciątkiem Jezus i dwoma Józefami, podczas gdy inna wersja przedstawia Jezusa i dwie Maryje. Jednak bez wątpienia najbardziej makabryczne ozdoby świąteczne powstały w tym roku w Australii, gdzie pewna firma proponuje wykonywanie ozdób choinkowych z zamrożonych embrionów ludzkich, które nie są już potrzebne ich rodzicom.

Taki wyścig w coraz to bardziej wymyślnych i horrendalnych ozdobach doprowadzi w końcu do tego, że wbrew całej pseudoświątecznej propagandzie będziemy szukać tego co najprostsze i co zawiera prawdziwe przesłanie Bożego Narodzenia: świecy na stole wigilijnym. Ona wystarczy, by dać ciepłe światło będące symbolem Jezusa, który przychodzi w te dni, żeby rozjaśnić ciemności naszych czasów.

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:


Najczęściej czytane artykuły

- Reklama -

SALON DZIENNIKARSKI


- Reklama -


Najwyżej oceniane artykuły