21 sierpnia
wtorek
Joanny, Kazimiery, Piusa
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Umiłowanie ojczyzny i narodu

Ocena: 4.86667
1344

W stulecie odzyskania niepodległości warto wracać do książki „Pamięć i tożsamość”. To kapitalna lekcja, jaką daje nam Jan Paweł II na temat umiłowania ojczyzny i narodu. Wskazując na swe podróże apostolskie, papież Polak stwierdza: „W czasie tych podróży przekonałem się, że z moim doświadczeniem historii ojczyzny, z moim narastającym doświadczeniem wartości narodu nie byłem wcale obcy ludziom, których spotkałem. Wręcz przeciwnie, doświadczenie mojej ojczyzny bardzo mi ułatwiało spotykanie się z ludźmi i narodami na wszystkich kontynentach”. Otóż to! Doświadczenie własnej tożsamości narodowej nie zamyka, ale otwiera na innych. Cenię własną narodowość i dlatego jestem w stanie wczuć się w analogiczne uczucia ludzi innych narodowości.

Żenujące są dla mnie czynione z pogardą do idei umiłowania narodu wyznania typu: „Jestem Europejczykiem!”. To dlaczego nie od razu: „Jestem Ziemianinem!”? Można by iść dalej, bo dla człowieka „postępowego” nie ma powodu, by tak „zaściankowo” odróżniać się od kosmitów. Dlatego najlepiej chełpić się się tym, że jest się „obywatelem wszechświata”. Mam wrażenie, że tego rodzaju retoryka staje się coraz bardziej popularna w różnych środowiskach, także kościelnych. Być może mamy już do czynienia z „herezją kosmopolityzmu”. Przejawia się ona dwojako. Po pierwsze, w obsesyjnym dopatrywaniu się zagrożenia jakimś nacjonalizmem. Po drugie, w traktowaniu Ewangelii i dziedzictwa chrześcijańskiego, jakby były one jedynie elementem, ani lepszym, ani gorszym, w rozumianej kosmopolitycznie mozaice kultur i religii.

Jan Paweł II wyprowadza patriotyzm z czwartego przykazania: „Czcij ojca swego i matkę swoją”. Wskazuje na ojczyznę jako ojcowiznę i matkę. Zauważa, że „ojczyzna to jest poniekąd to samo co ojcowizna, czyli zasób dóbr, które otrzymaliśmy w dziedzictwie po ojcach”. A podczas pielgrzymki do Polski w 1991 r. woła: „To jest moja Matka, ta ziemia!”. Jednocześnie wskazuje na to, co nazywa „jagiellońskim wymiarem polskości”, czyli na wielość i pluralizm. Nasuwa mi się tutaj na myśl wybitny włoski reżyser Federico Fellini. Jego filmy są bardzo włoskie, wręcz prowincjonalne, ale właśnie dzięki temu konkretnemu zakorzenieniu wyrażają to, co uniwersalne. Ktoś, kto nie jest zakorzeniony w żadnej małej ojczyźnie, nie będzie rozumiał lepiej Europy, świata. Jadanie w globalnych fast foodach nie otwiera na kuchnie świata i nie buduje wrażliwości zdolnej docenić inne smaki.

Na Uniwersytecie Gregoriańskim w Rzymie, gdzie pracuję, studiują studenci z ponad 120 krajów. Doświadczam każdego dnia, jakim bogactwem jest narodowa różnorodność, choć niekiedy wiążą się z nią także określone trudności. Paradoks postaw różnych „Europejczyków” i „światowców” polega na tym, że oni w gruncie rzeczy nie są w stanie zrozumieć takiej wielości. Tak naprawdę chcieliby ją zredukować do tych samych kilku dogmatów liberalno-lewicowej nowomowy.

W nauczaniu papieża Polaka temat narodu wiąże się ściśle z kulturą. W swym słynnym przemówieniu w UNESCO w 1980 r. Jan Paweł II stwierdził: „Naród bowiem jest tą wielką wspólnotą ludzi, którą łączą różne spoiwa, ale nade wszystko właśnie kultura. Naród istnieje »z kultury« i »dla kultury«”. Naród tworzy kulturę, a zarazem jest przez nią tworzony. Stąd potrzeba troski o kulturę narodową, która jest ważnym elementem suwerenności społeczeństwa. W książce „Pamięć i tożsamość” Jan Paweł II zauważa, że paradoksalnie w polskich dziejach najwięksi geniusze poezji, literatury, muzyki, malarstwa pojawili się w okresie zaborów. Nie było państwa polskiego, ziemi posiadanej przez Polaków, ale była kultura, byli tacy geniusze jak Mickiewicz, Słowacki, Krasiński, Norwid, Chopin, Moniuszko, Matejko, Grottger, Wyspiański, Malczewski. To kultura, związana z wiarą katolicką, sprawiła, że przetrwaliśmy jako naród lata zniewolenia.

Ziemskie ojczyzny nie są oczywiście wartością absolutną. Jan Paweł II wskazywał na wieczną ojcowiznę, którą zawdzięczamy Chrystusowi. Poczynając od narodu żydowskiego, Bóg prowadzi wszystkie narody do eschatologicznego spełnienia. Umiłowanie własnej ojczyzny otwiera nas na ojczyznę niebieską, a z drugiej strony perspektywa ojczyzny wiecznej daje nam siłę, by poświęcać się dla ojczyzny doczesnej aż do ofiary z życia.


Idziemy nr 21 (659), 27 maja 2018 r.
 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Dziekan Wydziału Teologicznego Papieskiego Uniwersytetu Gregorianum w Rzymie
dkowalczyk@jezuici.pl



Najwyżej oceniane artykuły

SALON DZIENNIKARSKI