8 grudnia
środa
Marii, Światozara, Makarego
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

W szponach klimatyzmu

Ocena: 2.6
728

Dawno świat nie był na tak ostrym zakręcie jak obecnie. Wkraczamy w okres, w którym niemożliwe stanie się możliwe, a nasze polskie poczucie bezpieczeństwa i stabilności może okazać się bardziej złudne niż sądzimy.

Niedawno mój znajomy postawił pytanie: „A może trzecia wojna światowa już trwa?”. Wskazał na klimatyzm, COVID, kryzys energetyczny, brutalne działania uderzające w suwerenność państw narodowych, wreszcie oligarchizację porządku światowego, w którym już jawnie działa koncert mocarstw, lekceważący interesy mniejszych państw. Ścierają się potężne siły, następuje rekonfiguracja różnych układów, wyłania się – albo dopiero się wyłoni – nowy porządek. Wróciło znaczenie sił zbrojnych, narasta skłonność do sięgania po nagą siłę. Stare reguły gry przestają obowiązywać, a nowe szkicują najsilniejsi; tak szkicują, by to oni byli beneficjentami.

W Polsce zbyt mało doceniamy znaczenie klimatyzmu – ideologii, która wieszczy szybki kres życia na Ziemi i wskazuje jako ratunek gwałtowne ograniczenie emisji gazów cieplarnianych. Jej sukces jest imponujący; już dziś zawładnęła umysłami młodego pokolenia, dyktuje politykę rządom zachodnim, wymusza głębokie zmiany społeczne. W istocie spełnia się dawny lewicowy, „postępowy” sen o czymś w rodzaju rządu światowego. Upadają paradygmaty wcześniej niekwestionowane, np. konieczność stałego rozwijania gospodarki, stałego wzrostu. Po co rosnąć, skoro w ten sposób przyczyniamy się do końca świata? I czymże są wartości dotychczas nam bliskie, takie jak ojczyzna, państwo, naród, rodzina, wiara, kultura, w obliczu tak fundamentalnego zagrożenia?

Nie zdajemy sobie sprawy, jak bardzo walka z rzekomym ociepleniem zdominowała debatę w zachodnich społeczeństwach. W przekazie BBC jest to temat bezdyskusyjnie najważniejszy, podawany w tonie bezdyskusyjnym. Nie toczy się już żadna debata na temat tego, czy rzeczywiście zmierzamy w stronę katastrofy. Przyznanie się do wątpliwości skazuje polityka na śmierć cywilną. Dzień w dzień płyną wezwania do czynu, do jeszcze bardziej zdecydowanego czynu. Greta Thunberg – postać w istocie groteskowa, wymagająca współczucia – traktowana jest jak wyrocznia. Szeroko eksponuje się głos młodzieży, która rzekomo lepiej rozumie świat; przypomina to wprost techniki manipulacyjne stosowane przez komunistów. Sięga się także po zwykłe kłamstwa: w przekazie stacji lewicowych każdy huragan, powódź czy pożar są wynikiem globalnego ocieplenia. A nie są to przecież zjawiska nowe, zdarzały się od zawsze i będą się zdarzały.

Klimatyzm jest rzeczywiście genialnym wynalazkiem. Nie można go sfalsyfikować; jeśli planeta zostanie uratowana – a zostanie – okaże się, że to zasługa globalnego zrywu lewicy. Przy okazji można załatwić mnóstwo interesów, które sprawią, że najsilniejsi będą jeszcze silniejsi. Tylko oni dysponują technologiami, które umożliwiają odejście od węgla, ropy czy nawet gazu i atomu. Nacisk na zieloną energię utrwala światowe hierarchie na następne sto czy nawet dwieście lat. Uczynienie z emisji dwutlenku węgla największej zbrodni sprawia, że kraje mniej rozwinięte nie będą już mogły pójść drogą rozwoju przemysłowego, a na pewno będzie im znacznie trudniej.

Czy z tej drogi można zawrócić? Czy to szaleństwo – w istocie ideologiczne, histeryczne, nie mające wiele wspólnego z racjonalną troską o planetę, zagrażające podstawom bytu ludzkości, nieuchronnie skutkujące depopulacją (bo każdy nowy człowiek to już nie radosna przyszłość, ale zagrożenie dla Ziemi) – można zatrzymać? Dziś wydaje się to wątpliwe. Ale nie traćmy nadziei, być może przyjdzie opamiętanie. Może zachodnie społeczeństwa muszą doświadczyć, co oznacza skazanie się na zależność wyłącznie od energii z wiatru i słońca? Może muszą przeżyć szok skokowego spadku poziomu życia? Historia pogrzebała już niejedną lewicową modę, a może raczej strategię, która wydawała się nie do pokonania, np. ruch antynuklearny, wzywający w latach 60. do jednostronnego rozbrojenia Zachodu, zmagającego się z agresywnym komunizmem.

Co powinna robić w tej sytuacji Polska? Przede wszystkim powinna się wewnętrznie skonsolidować i szykować się do naprawdę silnych przeciążeń. Ale jak do tego doprowadzić przy tak wysokim poziomie wewnętrznych konfliktów, przy tak egoistycznym establishmencie? Oto jest pytanie.

Idziemy nr 46 (837), 14 listopada 2021 r.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Autor jest redaktorem naczelnym tygodnika „W Sieci”

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 9 grudnia

Czwartek, II Tydzień Adwentu
Dzień Powszedni albo wspomnienie św. Jana Diego Cuauhtlatoatzin
Pan jest łagodny i bardzo łaskawy.
+ Czytania liturgiczne (rok  C, II): Mt 11, 11-15
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

- Reklama -


E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter