17 lipca
wtorek
Anety, Bogdana, Jadwigi
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Walka o wizerunek

Ocena: 0
1054

Donald Tusk znów w centrum uwagi! Wprawdzie 10 listopada z uśmiechem komentował „szczególnie serdeczne” zaproszenie prezydenta Andrzeja Dudy na obchody Święta Niepodległości, ale parę dni później pokazał inną twarz: agresywną, złośliwą, cyniczną. We wpisie na Tweeterze najpierw wymienił listę rzekomych „zbrodni” ekipy rządzącej, aby na końcu zapytać dramatycznie: „Strategia PiS czy plan Kremla?”. W domyśle: PiS realizuje w Polsce to, czego chciałby Kreml.

Wynika z tego, że Moskwa nie marzy o niczym innym, niż o Polsce inwestującej w siły zbrojne, skutecznie ściągającej podatki, walczącej z zapaścią demograficzną, dbającej o swoje dziedzictwo kulturowe i duchowe, prowadzącej podmiotową politykę zagraniczną. To oczywisty absurd, ale fakty mają dziś małe znaczenie, więc obóz III RP coraz śmielej krzyczy: „Rosja, za wszystkim stoi Rosja!”. Krzyczą ci sami ludzie, którzy przed dekadą oskarżali prawicę o rzekomą „rusofobię”, a później grali z Moskwą przeciwko własnemu prezydentowi, ustępując na każdym polu, aż do Smoleńska włącznie. Nie jest to zjawisko tylko polskie: również liberałowie w Wielkiej Brytanii (Brexit) czy w USA (zwycięstwo Donalda Trumpa) w niekorzystnych dla siebie przemianach widzą wyłącznie rękę Putina. Owszem, Moskwa stara się rozbijać Zachód, ale procesy, o których mówimy, mają również obiektywne przyczyny. W tym także duchotę związaną z zamordyzmem politycznej poprawności.

Przyjrzyjmy się teraz konkretnym zarzutom Tuska. Kluczowy fragment wypowiedzi brzmi: „Alarm! Ostry spór z Ukrainą, izolacja w Unii Europejskiej, odejście od rządów prawa i niezawisłości sądów, atak na sektor pozarządowy i wolne media”. Każda fraza jest głęboko dyskusyjna, każda jest sprawą osobną. Na przykład w kwestii ukraińskiej rząd PiS starał się do końca zachować życzliwe relacje; sprawa wybuchła dopiero wówczas, gdy stało się jasne, że bez ostrzejszej reakcji banderyzm i kult UPA staną się oficjalną ideologią naszego sąsiada. Z kolei rzekoma izolacja w Unii Europejskiej to nie tyle fakt, co marzenie naszej opozycji i jej zachodnich przyjaciół. Wypowiedzi samego Tuska są nie tyle opisem zjawiska, co realizacją planu mającego doprowadzić do smutnego finału. Z kolei sprawa mediów to już czysty żart; dziś mamy w Polsce pełen pluralizm, czego nie można powiedzieć o okresie poprzedzającym dobrą zmianę. Wreszcie sądownictwo: czy narody Europy Wschodniej nie mają prawa do naprawy własnego państwa? Czy uczciwe, sprawne sądownictwo ma być prawem przysługującym wyłącznie Niemcom, Francuzom, Brytyjczykom?

Według mojej oceny, Kreml interesuje się dziś Polską relatywnie mało, raczej biernie, niż aktywnie. Uważa, że ważniejsza jest rozgrywka z Zachodem, która zdecyduje o pozycji naszego kraju. Ale jeśli jest jakaś strategia Moskwy wobec kraju nad Wisłą, to jej istotą jest zniszczenie dobrej opinii i wizerunku Polski. Bo Polska uznana za „chorego człowieka Europy” stanie się faktycznie bezbronna, nikt jej nie przyjdzie z pomocą w razie potrzeby. Tusk – i także np. europosłowie PO głosujący za rezolucją w Parlamencie Europejskim – pomagają Putinowi w drodze do wyznaczonego celu. Przy okazji pokazując, ile znaczy rzekoma bezstronność instytucji unijnych. Tusk jest przecież szefem Rady Europejskiej, mającym służyć wszystkim szefom państw pomocą w ustalaniu wspólnego stanowiska. Tymczasem zajmuje się ostrą krytyką jednego z członków wspólnoty, przy milczącej aprobacie pozostałych oficjeli.

Po co Tusk konsekwentnie przypomina o sobie Polakom? Chce wrócić? A może tylko odreagować? Spekulacjom nie ma – i nie będzie – końca. Z pewnością myśl o powrocie i rewanżu jest kusząca, ale niesie też ze sobą pułapki. Co będzie, jeśli wróci i przegra? To byłby naprawdę smutny koniec. Moim zdaniem Tusk nie ma gotowego planu. Dziś testuje reakcje społeczne, bada różne scenariusze, rozważa dostępne opcje; tak zazwyczaj czynią politycy, gdy nie mają jasnej odpowiedzi na pytanie, co należy robić.

Wiele zależy od obozu władzy. Dziś panuje zbyt duże rozedrganie: konflikty, niedokończone reformy, wisząca w powietrzu rekonstrukcja. Trzeba pozamykać najtrudniejsze fronty. A potem zainwestować parę groszy w poprawę wizerunku Polski. Na ten cel nie warto żałować pieniędzy.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Autor jest redaktorem naczelnym tygodnika „W Sieci”

 

Najwyżej oceniane artykuły

SALON DZIENNIKARSKI