24 czerwca
niedziela
Jana, Danuty
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Wierni do końca

Ocena: 0
1266

Po raz kolejny wspominaliśmy żołnierzy Polski Walczącej, którzy kontynuowali opór po zajęciu Polski przez Sowiety i ustanowieniu rządów kolaboracyjnych. Ich walka była najlepszym świadectwem odrzucenia przez naród Jałty. Dlatego zresztą nie stała się częścią wspólnej pamięci historycznej, do której odwoływaliby się przywódcy współczesnej Europy. Pamięć komunizmu wymagałaby od świata liberalnego uczciwego rozliczenia się z własną przeszłością i współczesnością. Tymczasem, jak trafnie pisze Chantal Delsol, liberalny Zachód potępił terror, ale nie komunizm jako taki. Utopia nowego świata bez państw, bez rodziny, bez historii – jest ciągle atrakcyjna. I z tej perspektywy spustoszenia, jakich dokonały komunistyczne rządy w Europie Środkowej, okazują się nawet użyteczne, by osłabiać nasze „anachroniczne” i „reakcyjne” narody.

Podziemie po wojnie było z każdym miesiącem coraz bardziej świadome trwałości systemu jałtańskiego. Również jednak tego, że dla żołnierzy podziemia nie ma odwrotu, co stało się oczywiste po zbrodniach popełnionych w trakcie jałtańskich „wyborów” na działaczach politycznej opozycji. Potem więc chodziło już tylko o wierność podkomendnym, których można było zwolnić co najwyżej do więzienia albo pod ścianę. Była to najczystsza, bezinteresowna ofiara – dla Polski i dla innych ludzi.

Oczywiście – wojna jest tylko wojną, a wojna partyzancka, w permanentnym okrążeniu, bez widoków na zewnętrzne wsparcie, jest szczególnie tragiczna. Dobrze, że nasi biskupi przypomnieli, iż „choć często ujawnia ludzką wielkość i bohaterstwo, nie jest barwną opowieścią czy przygodą, ale dramatem, cierpieniem i złem, któremu należy zawsze zapobiegać”. Wojny nie należy idealizować, wręcz przeciwnie – cnota wojenna ma szczególną wartość właśnie dlatego, że jest wypełniana w strasznych warunkach. Wspomnieniom wojny zawsze powinna więc towarzyszyć pokorna modlitwa za zmarłych i świadectwo wdzięczności zanoszone przed trybunał Boży. To najlepszy akt synowskiej czci i narodowej solidarności. A jeśli i po stronie podziemia zdarzały się działania niegodne, to każdy powinien pamiętać, że ich uczciwa konstatacja nigdy nie może usprawiedliwiać tego, co tak trafnie nazwał Wyspiański – urągania męce. Bo „miłość zakrywa wiele grzechów” (1P 4,8).

Partyzancka wojna po wojnie od początku zadała kłam komunistom, bo była – wojną ludową! Od moich podlaskich dziadków o żołnierzach, których żywili i ukrywali, słyszałem tylko słowa podziwu, nigdy – skargi. Bo to byli po prostu swoi. I potem przez lata żyli w ludowej legendzie. Ich duchy świadczyły, że narzuconym Polsce kolaboracyjnym rządom można stawiać opór. Wspominani przez dziadków, byli natchnieniem dla wnuków, którzy wbrew wszystkiemu chcieli wierzyć w Polskę i nie zwątpili, choć ciągle nie było widać nadziei. Oby Bóg wynagrodził im ich wierność przysiędze, którą wypełniali do końca!

Idziemy nr 10 (648), 11 marca 2018 r.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Poseł do Parlamentu Europejskiego, prezes Prawicy Rzeczypospolitej. W latach 2005-2007 marszałek Sejmu.



Najczęściej czytane artykuły

SALON DZIENNIKARSKI



Najwyżej oceniane artykuły